reklama

Anita Włodarczyk: To nie koniec ze śrubowaniem rekordu

Michał SkibaZaktualizowano 
Anita Włodarczyk pobiła na stadionie PGE Narodowym własny rekord świata - 82,98 m. Szymon Starnawski /Polska Press
Kolejne poprawianie rekordu świata zostawiam na następny sezon – zapowiada mistrzyni olimpijska i rekordzistka w rzucie młotem Anita Włodarczyk. 31-letnia lekkoatletka w niedzielę podczas Lotto Warszawskiego Memoriału Kamili Skolimowskiej poprawiła własny rekord świata. Rzuciła młotem 82,98 m.

Konkurs podczas Lotto Warszawskiego Memoriału Kamili Skolimowskiej można podsumować chyba tylko jednym słowem: szaleństwo.
Oj, tak! I to nie tylko te zawody, ale też cały sezon. Nawet nie wiem, ile rzuciła zawodniczka, która zajęła drugie miejsce. Walczyłam sama ze sobą. Ogromnie się cieszę, że po igrzyskach olimpijskich w Rio stać mnie było, by poprawić rekord świata. Dotrzymałam słowa danego kilka dni temu. Co prawda zabrakło 2cm do tych magicznych 83m, ale coś trzeba zostawić na przyszły sezon. Ten jest piękny, zrealizowałam to, o czym głośno myślałam. Czuję się spełniona, ale zapewniam, że na pewno na tym nie spocznę.

Wydawało się, że po takiej imprezie jak igrzyska trudno będzie o mobilizację w Memoriale.
Jeśli jest się rekordzistką świata, to wszystko jest możliwe. Od ostatniego startu minęły dwa tygodnie. Byłam zmęczona finałem olimpijskim, wróciłam do kraju, a następnego dnia już trenowałam. Robiłam to codziennie i warto było się poświęcić. Sezon uważam za zakończony.

Ten rekord dedykuje Pani zmarłej w 2009 r. Kamili Skolimowskiej?
Dokładnie. To dla niej wystąpiłam w tych zawodach. Ona z góry mnie mobilizuje do pracy. Trzy razy biłam rekord świata na imprezach poświęconych Kamili. Choć tym razem to prezent nie tylko dla niej, ale też dla Tomka Majewskiego, który kończy karierę. Też bym chciała, żeby na zakończenie mojej ktoś bił rekord.

Mówiła Pani, że liczy na wsparcie kibiców. Tych około 25 tys. widzów Panią satysfakcjonuje?
Pewnie, jak pierwszy raz wyszłam na stadion i zobaczyłam kilkanaście tysięcy ludzi, to było coś niesamowitego. Uwielbiam startować przy dopingu. To kibice dodają mi siły. Rekord to również ich zasługa.

Zgadza się Pani z tezą, że zdominowała Pani swoją dyscyplinę bardziej niż Usain Bolt w sprincie i Michael Phelps w pływaniu?
Ogólnie jestem skromną osobą, ale po tym poprawieniu rekordu świata mogę powiedzieć, że tak. To, co zrobiłam, zawdzięczam zdrowiu. Pierwszy raz od dawna przeszłam cały sezon bez kontuzji. Każdego roku coś mi dolegało. Od listopada zrealizowałam wszystkie treningi w stu procentach i są tego efekty. Mam nadzieję, że przyszły sezon będzie równie udany.

Rywalizowanie sama ze sobą jest trudne?
Na początku wmawiałam sobie, że to jest trudne, ale ze startu na start przyzwyczajałam się do tej sytuacji. Musiałam samą siebie mobilizować. Teraz motorem napędowym jest – mogę to śmiało powiedzieć – atmosfera na trybunach. Nawet na podstawie ostatniego startu. Z rzutu na rzut się poprawiałam. Mimo że wiedziałam, że mam sześć kolejek, ale ja już chyba tak mam, że lubię dozować te emocje.

Jeżeli co zawody będzie biła Pani rekord świata, to trudno wyobrazić sobie, gdzie jest Pani limit.
Całe szczęście, że ten sezon już się kończy. Trzeba coś zostawić na przyszły rok, a kariery jeszcze nie kończę, z ogromną chęcią wrócę na przygotowania w listopadzie. Teraz nadszedł czas na wakacje. Nikt chyba nie będzie miał uwag, jeśli powiem, że w pełni zasłużone.

Bije Pani rekordy jakby bez wysiłku.
To złudzenie. Jestem zmęczona. Choć bardziej byłam po konkursie podczas igrzysk. W Warszawie więc łatwiej było uzyskać ten wynik. Może stąd znów te podskoki po rzutach. Chociaż miałam już nie skakać, żeby znowu nie nabawić się jakiegoś urazu. Ale to są emocje i ciężko powstrzymać pewne zachowania.

Jakie ma Pani plany na wakacje?
W sumie będę wypoczywać przez dwa miesiące. Chcę pomieszkać w Warszawie, bo jest mnie trochę za mało w stolicy. Potem pojadę do rodzinnego Rawicza, gdzie byłam w grudniu ubiegłego roku. A tak to jakiś wyjazd do ciepłych krajów.

Pytał i notował Michał Skiba

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Anita Włodarczyk: To nie koniec ze śrubowaniem rekordu - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3