Bez dachu i z długami

Kamila Perkowska kamila.perkowska@pomorska.pl
- Nie jestem w stanie spłacić długu, nie mam nawet pieniędzy na remont spalonego domu - przyznaje pani Agnieszka
- Nie jestem w stanie spłacić długu, nie mam nawet pieniędzy na remont spalonego domu - przyznaje pani Agnieszka Fot. Autorka
Dach domu, w którym mieszka Agnieszka Krupińska, wygląda niczym szwajcarski ser.

Można usiąść nocą na strychu i podziwiać gwiazdy. Pokój gościnny - jeszcze gorzej. Sufit oklejony folią, na ścianach tynk. Konieczny jest remont. Tylko za co go zrobić?

Kobieta straciła rentę strukturalną, w dodatku musi oddać to, co już dostała. Z odsetkami.

Gąsawa w powiecie żnińskim. Był środek tegorocznej zimy, parę minut po 6 rano, kiedy zaczął palić się korytarz. Ogień, jak to w starym domu, rozprzestrzenił się błyskawicznie, zajął inne pomieszczenia. Doszczętnie wypalił strych i dach. - Płomienie były wysokie na dwa metry - Agnieszka Krupińska płacze, bo wspomnienia są wciąż żywe.

Jej córka wyskoczyła przez okno, wołała na pomoc sąsiadów. Pożar gasili wszyscy. Nie wszystko udało się jednak uratować. - Straciliśmy wyposażenie domu, odzież. Straty sięgają 30 tysięcy złotych - mówi pani Agnieszka. Dom nie był ubezpieczony.

Remont trzeba zrobić zanim nadejdzie zima. - Nie mamy pieniędzy. Żeby dostać kredyt, trzeba będzie zastawić ziemię - ponad 5,5 hektara - załamuje ręce Krupińska.

Spłata poza zasięgiem
Kobieta i jej mąż utrzymują się tylko z renty, którą dostaje pan Marian - 650 zł plus 150 zł na opiekę, bo mężczyzna od dawna choruje na białaczkę.

Na głowie mają nie tylko remont domu, ale też spłatę zadłużenia wobec Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - ponad 31 tys. zł. - Nie jestem w stanie oddać tak ogromnej kwoty - Krupińska wyciera mokre od łez oczy.

Zapadł wyrok
Cztery lata temu pani Agnieszka postanowiła przejść na rentę strukturalną. Ziemię (11 ha w Szelejewie) sprzedała. ARiMR przyznała jej więc rentę - prawie 1,7 tys. zł. Po waloryzacji kwota wzrosła do ponad 1,8 tys. zł.

- Nie ma pani pojęcia, jak cieszyłam się z tej renty! Byłam przekonana, że odtąd nie będę już musiała martwić się o pieniądze, a tylko o chorego męża - mówi.

Szybko okazało się jednak, że Krupińscy nie uregulowali spraw spadkowych. Kilka lat wcześniej zmarli bowiem rodzice pana Mariana, pozostawiając im dom w Gąsawie wraz z 5,5 ha ziemi.

Małżeństwo popełniło błąd - przyjęło spadek, w dodatku nie zgłosiło tego ARiMR. Zrobiła to dopiero Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, w której pan Marian starał się o stałą rentę. - Nikogo nie chcieliśmy oszukać - zapewniają. - Zapomnieliśmy, że jest taki zapis w umowie z ARiMR. Poza tym szybko cały spadek przekazaliśmy córce.

Mimo to sprawa trafiła do sądu, ponieważ ktoś, kto pobiera rentę strukturalną, nie może mieć więcej niż pół hektara.

Rolnicy przegrali. - Nie mieli żadnych szans, bo ich adwokat nawet nie zainteresował się sprawą, z dokumentami zapoznawał się na sądowym korytarzu - urzędnicy agencji do dziś wspominają tę historię.

Agnieszka Szwesta kierująca Biurem Działań Społecznych i Środowiskowych oraz Płatności Bezpośrednich w kujawsko-pomorskim oddziale ARiMR w Toruniu mówi: - Wszyscy, z takich czysto ludzkich względów, mieliśmy nadzieję, że sąd przyzna rację gospodarzom. Niestety, zapadł niepomyślny dla nich wyrok. Państwo Krupińscy muszą więc oddać pieniądze. W dodatku pani Agnieszka straciła prawo do otrzymywania renty strukturalnej. - Dobrze, że chociaż dom i ziemię przepisaliśmy na córkę, a nie obcą osobę, bo dziś nawet nie mielibyśmy gdzie mieszkać - mówią.

Może sąd pomoże
Kiedy sąsiedzi i znajomi pytają: "Jak im się teraz żyje?", pani Agnieszka wybucha płaczem. - To nie życie, to wegetacja! Nie mam na leki dla męża, a zastrzyki podnoszące jego odporność kosztują 500 złotych. Czasem muszę pożyczyć na jedzenie...

Kilka dni temu napisała list do prezesa ARiMR w Warszawie. Poprosiła w nim o umorzenie długu i przywrócenie renty strukturalnej. Nie dostała jeszcze odpowiedzi.

- Niestety, przy tak dużej kwocie zadłużenia, umorzenie należności nie jest możliwe - twierdzi Agnieszka Szwesta.

Jej zdaniem Krupińska ma teraz dwie możliwości: - Pierwsza to taka, by wnioskować o odroczenie spłaty długu, a druga - o rozłożenie go na 48 rat. W obu przypadkach będą jednak rosły odsetki - każdego dnia jest to ponad 10 złotych.

Urzędnicy ARiMR z Torunia i biura powiatowego w Żninie, które także stara się pomóc gospodyni, widzą jeszcze jedną szansę.

- Spraw takich, jak ta pani Agnieszki, mieliśmy już kilka. Większość wygraliśmy w sądzie, ale były trzy, które zakończyły się naszą przegraną - przypominają. - Nie są to jeszcze wyroki prawomocne. Na początku lipca rozpocznie się pierwsza sprawa kasacyjna. Nam chodzi o to, żeby wiedzieć, jak interpretować przepisy. Agencja jest dla rolników, ale nie może też zapominać, że gospodaruje publicznymi pieniędzmi - dodaje Szwesta.

Wkrótce wrócimy do sprawy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie