Białoruski Piszczyk

Szymon Kiżuk
"Tutejsi" Miejskiego Teatru Lalek z Grodna pokazał, że nawet z nie za wesołych losów własnego narodu można się pośmiać. Pokazana przez Opolski Teatr Laki i Aktora opowieść o tym, "Jak Matołusz poszedł szukać Olbrzyma" okazała się chyba jednak spektaklem zbyt skomplikowanym dla młodej widowni.

     Tradycją Międzynarodowych Toruńskich Spotkań Teatrów Lalek jest podział spektakli na dwa bloki - codziennie przed południem pokazywane są przedstawienia dla najmłodszych, wieczorami zaś oglądać można sztuki przeznaczone dla bardziej dorosłej publiczności.
     Wczoraj najmłodsi zobaczyć mogli sztukę Tankreda Dorsta - jednej z ważniejszych postaci współczesnego teatru - "Jak Matołusz poszedł szukać Olbrzyma", przygotowaną przez Opolski Teatr Lalki i Aktora. To prosta opowieść o tym , jak piekarczyk Matołusz odnajduje Olbrzyma, którego oddech i kroki pustoszą królestwo, obłaskawia go swą szczerością i uczciwością i zdobywa w ten sposób rękę królewny. Oczywiście - po drodze mam wiele przygód, a jego zasługi stara się przypisać sobie cwany książę Jędrek. Wszystko jednak dobrze się kończy. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że przez długie momenty spektakl był mało rozumiany przez dziecięcą widownię - widownię, której reakcje są proste i bardzo spontaniczne. Być może wiele spośród teatralnych symboli i rozwiązań okazało się zbyt skomplikowanych dla młodych widzów. Oklaski były, ale w porównaniu z przyjęciem innych spektakli dla najmłodszych - nie były zbytnio burzliwe.
     Dorosłych widzów rozbawili zaś w poniedziałkowy wieczór aktorzy Miejskiego Teatru lalek z Grodna. Przyjechali do Torunia z "Tutejszymi" - sztuką zrealizowaną według tekstu jednego z największych białoruskich poetów - Janka Kupały. Historia trochę przypominała losy Jana Piszczyka, bohatera "Zezowatego szczęścia". Losy Nikity Znosaka nakładały się na dzieje dwudziestowiecznej Białorusi, zawłaszcanej to przez Rosję, to przez Polskę, to okupowaną przez Niemcy. I ci tutejsi za każdym razem starają się dopasować do zmieniającej się władzy, tylko po to, by spokojnie żyć.
     Spektakl był pełen humoru - z "naszego polskiego" punktu widzenia wprost przezabawny był "ułański koncert życzeń". A kiedy polscy żołnierze - białoczerwone chorągiewki z małymi główkami w rogatywkach - dosłownie "zwinięci" zostali z Białorusi przez dowódcę, owacyjnie przyjęte zostały słowa "Chłopaki, misja skończona - wracamy do domów - do Krakowa, Łodzi i Białegostoku..." Skojarzenia nasuwały się raczej raczej bliskowschodnie, niż kresowe...
     Dzisiaj w "Baju" o 10.00 pokazany zostanie "Kopciuszek" w wykonaniu Teatru Lalka z Warszawy, zaś wieczorem - o 20.00 zobaczyć zaś będzie można dość wyjątkowy rodzaj teatru - teatr cieni. W opowieści bez słów pokaże się Drama&Puppet Theatre "Konstantin Velichkov" z Bułgarii. Spektakl "Święta Księga" przeznaczony jest dla młodzieży i dorosłych widzów.
     tekst i zdjęcia:
     

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie