Blokują auta na potęgę

(my) n Agata Kozicka Maciej Myga
Czy chodziło o zderzak kilka centymetrów za  linią?
Czy chodziło o zderzak kilka centymetrów za linią? Czytelnik
Kierowcy, szczególnie mieszkańcy ulicy Gdańskiej, mają zastrzeżenia do pracy strażników miejskich.

Ich zdaniem municypalni zakładają blokady "za nic". Strażnicy odpierają takie zarzuty: - My po prostu skrupulatnie przestrzegamy prawa.

Mieszkaniec ulicy Gdańskiej uważa, że municypalni często blokują koła aut, bo miasto chce zarobić na mandatach i holowaniu aut. A przy okazji są w zmowie z motorniczymi MZK.

- Już nie raz byłem świadkiem jak tramwaj zatrzymał się kilkadziesiąt metrów od samochodu, który rzekomo przeszkadzał mu w przejeździe. Wystarczyło jednak spojrzeć na linię przejazdu, aby zorientować się, że tramwaj mógłby spokojnie przedostać się obok auta. Na to samo zwracali uwagę pasażerowie, a nawet postronni świadkowie. Jednak ten sztuczny korek ma zawsze sens. W ułamku sekundy na miejscu zdarzenia pojawia się straż i laweta, która

zabiera "intruza"

Oczywiście zdarzają się przypadki, że trasa jest naprawdę zablokowana, ale ja byłem dwa razy świadkiem sytuacji że tramwaj spokojnie by przejechał. Tyle się mówi ostatnio o "łowcach blach", a z moich obserwacji wynika, że tego typu nadużycia prawa mogą nadal funkcjonować w Bydgoszczy - twierdzi mieszkaniec Śródmieścia.

Bydgoszczanin sfotografował akcję straży miejskiej, która

założyła blokadę

na koło auta, zaparkowanego kilka centymetrów za dozwoloną linią. - Kiedy strażnik zauważył, że robię zdjęcie, zagroził, że jak te zdjęcia gdzieś się ukażą, to będę miał problemy - dodaje oponent straży.

Tymczasem strażnicy nie mają żadnych zastrzeżeń. Twierdzą, że chroni ich prawo.

Blokada to czasami tylko pouczenie

- Kodeks jasno określa gdzie, kiedy i jak można parkować samochód. A założenie blokady przecież nie zawsze kończy się mandatem albo holowaniem samochodu. Funkcjonariusze mogą także zdjąć blokadę i pouczyć kierowcę - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik bydgoskich municypalnych.

Strażnicy przyznają, że ostatnio coraz częściej interweniują w sprawie parkowania przy ulicy Gdańskiej.

- Bo współpracują z nami mieszkańcy. To najczęściej od nich pochodzą zgłoszenia o samochodach, które utrudniają im przejazd albo przejście - tłumaczy Arkadiusz Bereszyński.

Tylko na pięć minut

Jak podają municypalni, najczęściej podawanym argumentem jest parkowanie "na pięć minut". Kierowcy, próbując się usprawiedliwić, starają się przekonać strażników, że parkowanie na krótko, "dosłownie minutkę", nikomu nie przeszkadza i nie robi szkody.

- Podam bardzo podobny formalnie przykład: przechodzenie przez przejście na czerwonym świetle. Pieszy może tłumaczyć, że przeszedł na drugą stronę ulicy, bo akurat nie przejeżdżał tam samochód. Tyle, że to zła ocena zagrożenia, a ponadto złamanie prawa - dodaje Bereszyński.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej
Kazdy kierowca nie powinien byc zdziwiony ze za zle parkowanie bedzie mial mandat lub jego auto bedzie odcholewane na miejski
parking strzezony za ktory trzeba drogo placic. Twierdze ze zakladanie blokat na kola to ostatecznosc. Straz Miejska powinna wypisywac
mandaty za zle parkowanie i wkladac takiemu kierowcy za wycieraczke, a termin platnosci powinie byc ustawowo okreslony n.p. 10 dni
od chwili wystawienia przez STRAZ MIEJSKA . Na takim mandacie powinny byc wyszczegolnnione :
1. NR rejestracyjny oraz marka pojazdu np. Fiat 125p
2. Miejsce zlego parkowania np. ul Gdanska 25

Nie zaplacenie takiego mandatu w terminie byloby automatycznie sciagane przez specjalne sluzby do tego upowaznione.
Wlasciciel pojazdu musialby sie liczyc ze zwiekszeniem naleznosci platniczej o dodatkowe naklady za prace sluzb upowaznionych do
sciagania nie zaplaconych mandatow.
s
strażnik
Droga redakcjo i szanowni czytelnicy.
Pragnę przypomnieć, że kodeks ruchu drogowego wyraźnie określa przestrzeganie prawa przez kierowców. Na przedstawionym zdjęciu jest znak wskazujący miejsce parkowania za znakiem, a wcześniej czego nie widac na zdjęciu jest znak zakazu zatrzymywania. Linie namalowane na jezdni nie stanowia tutaj prawa (ale należałoby to oczywiście zmienić na drodze, aby nie było takich sytuacji). Muszę stanąć tu w obronie strazników podejmujących interwencję, którzy jestem tego pewien zostali wysłani na miejsce przez dyżurnego, gdyż ten otrzymał informację z monitoringu. Własnie monitorng ma taki nakaz od sterowników straży aby nawet na takie błache wykroczenia wysyłać patrol. Nie wykonanie takiego polecenia wiąże się z sankcjami dyscyplinarnymi. Nasz niby rzecznik Bereszyński tylko gada, a nawet dnia nie pracował na ulicy i nie ma zielonego pojęcia o interwencjach. Pouczenia nie są mile widzianym środkiem karnym przez naszych elitarnych przełożonych. Pragnę tutaj zwrócic uwagę redakcji, że problem nie tkwi w samych strażnikach tylko w kadrze zarządzającej. My codziennie na odprawach słyszymy, że liczą się tylko mandaty, a komedant grzecznie w prasie mówi, że mandat jest ostatecznością. To są wielkie kłamstwa. Sytuacja w jesdnostce jest niepokojąca, jako strażnik z wieloletnim stażem stwierdzam, że w chwili obecnej Straż Miejska nie pełni służebnej roli wobec społeczniości lokalnej, ale to jest zasługa komendanta.

JEDYNYM ROZSĄDNYM ROZWIĄZANIEM SYTUACJI W STRAŻY JEST KONIECZNOŚĆ ODWOŁANIA KILKU OSÓB ZARZĄDZAJĄCYCH W PRZECIWNYM UKŁADZIE NASZĄ JEDNOSTKĘ NALEŻY ROZWIĄZAĆ BO POŻYTKU TO ONA JUZN NIE PRZYNIESIE, ATYLKO MOŻE DAC WIELE SZKODY MIESZKAŃCOM BYDGOSZCZY.
A
Agata Kozicka
Cóż, przyłapał nas Pan na literówce. Oczywiście w Słowniku Języka Polskiego nie znajdzie Pan wyrazu "przejedostać". Bardzo przepraszamy zatem za błąd.
W dniu 09.04.2008 o 09:58, Zygmunt Pipidowski napisał:

A jak się przejedostać z Gazety Pomorskiej do Słownika Języka Polskiego?

Z
Zygmunt Pipidowski
A jak się przejedostać z Gazety Pomorskiej do Słownika Języka Polskiego?
Dodaj ogłoszenie