Bydgoski "desant"

    Bydgoski "desant"

    Grzegorz Sergot

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Stoją od lewej: Artur Bielicki, Piotr Korczak,  Bartosz Orzeł, Tomasz Proszkiewicz. Poniżej  (od lewej): Robert Suchomski, Michał Jaczarek.

    Stoją od lewej: Artur Bielicki, Piotr Korczak, Bartosz Orzeł, Tomasz Proszkiewicz. Poniżej (od lewej): Robert Suchomski, Michał Jaczarek. ©Lech Kamiński

    Łączą ich dwie sprawy: urodzili się w Bydgoszczy i zakochali w hokeju na lodzie. Ta dyscyplina jest obecnie ich zawodem. Tomasz Proszkiewicz, Robert Suchomski, Bartosz Orzeł, Piotr Korczak, Artur Bielicki, Michał Janczarek - na co dzień reprezentują barwy TKH/Eurostal Toruń.
    Stoją od lewej: Artur Bielicki, Piotr Korczak,  Bartosz Orzeł, Tomasz Proszkiewicz. Poniżej  (od lewej): Robert Suchomski, Michał Jaczarek.

    Stoją od lewej: Artur Bielicki, Piotr Korczak, Bartosz Orzeł, Tomasz Proszkiewicz. Poniżej (od lewej): Robert Suchomski, Michał Jaczarek. ©Lech Kamiński

         Cała szóstka ma bydgoskie korzenie. W grodzie nad Brdą się urodzili, w tym mieście, na "Torbydzie" stawiali pierwsze kroki i są wychowankami bydgoskiej Polonii (później kontynuowali karierę w BTH Bydgoszcz). W toruńskim klubie grał jeszcze siódmy bydgoszczanin - Patryk Gawara, jednak zawiesił łyżwy na kołku. Na co dzień spokojni, opanowani, rozsądni. Na lodowisku wydają się innymi ludźmi.
    Tam liczy się dla nich hokej. Tylko on. Robią wówczas wszystko, aby grać najlepiej, aby ich zespół - obecnie TKH/Eurostal - odnosił zwycięstwa. Los ich nie rozpieszczał. Brak zespołu seniorów w Bydgoszczy spowodował, że musieli szukać pracy w innych klubach. W przeszłości reprezentowali barwy Podhala, GKS Katowice, SMS Warszawa, Stoczniowca Gdańsk, a obecnie grają w Toruniu.
         BTH źle wspominają
         
    - Gdyby w Bydgoszczy był ligowy hokej, z pewnością grałbym nadal w BTH. Zabrakło ligi, poza tym niezbyt miło wspominam kontakty z kierownictwem klubu - mówi Tomasz Proszkiewicz.
         Bydgoscy hokeiści codziennie dojeżdżają do Torunia na treningi. - Jeździmy samochodami. Jeżeli są dwa treningi dziennie, to po przedpołudniowych zajęciach wracamy do domów. I znów przyjeżdżamy na wieczorny trening. Na szczęście do Torunia nie jest zbyt daleko, znudziły mi się już dojazdy do Gdańska lub mieszkanie w Krynicy - wyjaśnia Robert Suchomski.
         Wszyscy zgodnie przyznają, że hokej na lodzie, to ich sposób na życie. Od kilku lat jest to także ich zawód. Szkoda jednak, że w naszym kraju ta dyscyplina nie jest tak hołubiona, jak piłka nożna czy koszykówka. Zawód hokeisty w Polsce nie jest zbyt intratnym zajęciem. Naszych bohaterów to jednak nie zraża. - Z hokeja da się wyżyć, nie są to zawrotne kwoty, jednak najważniejsze, że TKH/Eurostal płaci regularnie. Toruński klub w polskiej lidze może być przykładem solidności - dodaje Michał Janczarek.
         Bartosz Orzeł zwykle uchodzi za wesołka, jednak podczas wizyty w naszej redakcji milczał. Trudno go było wciągnąć w rozmowę. - Cieszę się, że trener dał mi szansę w meczu z Zagłębiem i udało mi się strzelić gola. Dla mnie liczy się tylko gra na lodzie, nie znoszę siedzenia w "kocu". Pytasz, czy jeżeli byłby znowu ligowy hokej w Bydgoszczy, czy bym wrócił? Trudno tak od razu powiedzieć. Nie mam sentymentu dla tamtejszych działaczy. Kiedyś potraktowano mnie jak chłopca i trudno to zapomnieć - zwierza się Bartek.
         Docenieni
         
    - Jest nas sześciu z Bydgoszczy, więc w takiej grupie można czuć się pewnie. Zresztą w TKH jest więcej hokeistów przyjezdnych. Ot, taka "międzynarodowa" grupa ludzi, którzy chcą grać w hokeja. Mam nadzieję, że jeszcze przez parę lat będę grał w hokeja. Czy w Toruniu? To zależy od działaczy i prezesa Kończalskiego. Jeżeli uznają, że są przesłanki bym nadal był zawodnikiem tego klubu, to zostanę. Mam przecież rodzinę na utrzymaniu. Marzę również o grze w kadrze Polski. W przeszłości grałem w reprezentacji 18-latków i 20-latków. To nie to samo, co kadra seniorów. Może trener Pysz umieści i moje nazwisko w swoim notesie - mówi Piotr Korczak.
         - Jesteśmy wdzięczni za zaproszenie do redakcji "Pomorskiej".To znak, że kibice jeszcze doceniają hokej. Kiedy wyjeżdżamy na lód w Toruniu, to serce się raduje, kiedy 2-3 tysiące widzów nas dopinguje. Dla takich chwil warto grać. Jestem chyba najstarszym "torunianinem", bowiem w tym klubie, z przerwami, gram kilka lat. Dlaczego nie miałbym u schyłku kariery, zagrać przed bydgoską widownią, wypełnioną po brzegi. Mam jeszcze takie marzenie, może kiedyś się ziści. Zamierzam jeszcze kilka lat grać w hokeja, zdrowie już nie to, ale na lodzie się o tym nie myśli - mówi drążcym głosem Artur Bielicki.
         "Suchy" grał z Czerkawskim
         
    Na lodowisku każdy z nich prezentuje inną osobowość. Proszkiewicz pełni funkcję kapitana zespołu; na lodowisku "rządzi i dzieli". Ma zadatki na dobrej klasy hokeistę. Trener Pysz liczy na jego dobrą grę w reprezentacji. W ub. roku pojechał z kadrą na mistrzostwa świata do Szwecji, jednak nie miał okazji pokazania się na lodzie. Kolegą z II formacji "Proszka" jest Robert Suchomski. Nominalny środkowy, ma dobry przegląd sytuacji na lodzie. Gdy trzeba, gra również na skrzydle. "Suchy" wnosi do gry kolegów spokój. Robert miał już okazję zagrać w reprezentacji Polski podczas mś w Słowenii, a gwiazdą zespołu był wówczas Mariusz Czerkawski. A ten atak wspaniale uzupełnia Jarosław Dołęga, wychowanek toruńskiego klubu. Ostatnio "posmakował" gry w reprezentacji podczas turnieju w Danii. Bartek Orzeł, to typowy "wesolek", zawsze uśmiechnięty, lubiący żartować. Przed laty Bartek wraz z reprezentacją 20-latków wywalczył awans do grupy A.
         Dwa pokolenia Bielickich
         
    Piotr Korczak i Michał Janczarek grają w pierwszej piątce z Morawieckim, Zdunkiem i Niklem. Obaj są obrońcami i właśnie od ich postawy na lodzie decyduje gra tej formacji. Piotrek, to człek stateczny, niewiele mówiący. Kiedy już ma coś do powiedzenia, zawsze mówi z sensem. Taki "profesor w drużynie". Michał przyznaje, że "Korek" był jego idolem, kiedy ten zaczynał grać w hokeja. Tata Michała, Józef Janczarek jest jego największym fanem: - Ojciec zawsze mnie dopinguje. A w chwilach zwątpienia, uparcie przekonuje, że warto grać - zwierza się "Misiu". Sam krytycznie ocenia swoje słabe strony: - Muszę poprawić grę ciałem.
         Najstarszym z tej szóstki jest Artur Bielicki. Można powiedzieć, że jadł z niejednego "hokejowego pieca". Artur nie zawsze grał w obronie; bywało, że w czasach Polonii i BTH należał do najlepszych snajperów. Wzorce miał znakomite; ojciec, Henryk był ostoją obrony Polonii w najlepszych latach bydgoskiego hokeja (grał w parze z Romanem Niedzielskim). Pamiętam, jak podczas meczu na "Torbydzie" ojciec Artura zdobył bramkę z rzutu karnego z GKS Katowice. A w bramce stał nie byle kto: sam Andrzej Tkacz. Bielicki senior miał pseudonim "Pajpus", nic więc dziwnego, że Artur ma tę samą "ksywę".
         Bydgoski "desant" z dobrym skutkiem pomaga sąsiadom zza miedzy. Zawodnicy podkreślają, że chcieliby grać o medale mistrzostw Polski. Czynią to nie tylko dla siebie oraz oddanych i wiernych toruńskich kibiców. Także dla pomyślności hokeja na Pomorzu!

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo