Bydgoskie kamienice: pod kilkoma warstwami farb kryją się...

    Bydgoskie kamienice: pod kilkoma warstwami farb kryją się obrazy [wideo, zdjęcia]

    (ak)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Śladem pięknych bydgoskich kamienic podążały w sobotę dwie grupy mieszkańców

    Śladem pięknych bydgoskich kamienic podążały w sobotę dwie grupy mieszkańców ©Fot. (ak)

    Obojętnie przechodzimy obok bydgoskich kamienic, nie zdając sobie sprawy, że to zabytki, że we wnętrzach kryją dzieła sztuki malarskiej. Bydgoszcz jest pełna takich skarbów. O kilku opowiedział podczas sobotniej wycieczki prof. Dariusz Markowski.
    Śladem pięknych bydgoskich kamienic podążały w sobotę dwie grupy mieszkańców

    Śladem pięknych bydgoskich kamienic podążały w sobotę dwie grupy mieszkańców ©Fot. (ak)



    To było kolejne spotkanie miłośników naszego miasta z cyklu "Bydgoszcz za zamkniętymi drzwiami". Tym razem te drzwi, a prowadziły one do wnętrza kilku kamienic, otwierał prezes bydgoskiego oddziału Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków prof. Dariusz Markowski

    Odwiedziliśmy kamienicę przy ul. Gdańskiej 63, którą dla siebie zaprojektował Józef Święcicki. Poznaliśmy tajemnicę Afrodyty stworzonej przez konserwatorki pracujące nad klatką schodową budynku I LO.

    Podziwialiśmy odkryte i odrestaurowane ostatnio dekoracje w bramie przejazdowej przy ul. Gdańskiej 16 (na zdjęciu). Na koniec poznaliśmy kamienicę przy ul. Świętej Trójcy z 1904 roku, zaprojektowaną przez niemieckiego architekta Petersa i wykonaną dla polskiego mistrza budowniczego Ciechanowskiego.

    Najciekawsze są w tej kamienicy polichromie. - Ich autorem jest artysta malarz Brunon Gęstwicki, który urodził się w Kwidzynie - podaje Markowski. - Dlaczego tutaj znajdujemy jego obrazy na ścianach klatki schodowej? Bo Brunon Gęstwicki był rodziną z państwem Ciechanowskimi i swojemu wujkowi wykonał polichromie.

    I choć często mówimy o secesji bydgoskiej i secesyjnych malowidłach, to... - W Bydgoszczy mamy architekturę modernistyczną i eklektyczną. Mówimy tutaj o secesji berlińskiej, bardziej ornamentalnej, mniej roślinnej - tłumaczy konserwator zabytków.

    Rozmowa z profesorem Dariuszem Markowskim

    z UMK w Toruniu

    - Niewiele mamy kamienic objętych wpisem do rejestru zabytków.

    - Niewiele. Aby budynek w takim rejestrze się znalazł, trzeba wystąpić o wpis przedstawiając dokument potwierdzający, że kamienica to zabytek. A kiedy już taki wpis mamy, to remonty kamienicy są pod ścisłym nadzorem konserwatorskim. Każde działanie wewnątrz i zewnątrz musi być uzgadniane z konserwatorem.

    - To problem, bo profesjonalne remonty są kosztowne.

    - Tak, ale taki wpis niesie ze sobą pewne plusy. Prace na zabytkach mogą być finansowane z budżetu miasta, z budżetu konserwatora miejskiego. I ta świadomość powoduje, że coraz więcej właścicieli kamienic się na taki wpis decyduje.

    - I wtedy za zniszczenie polichromii na klatce grozi kara.

    - No tak, za świadome niszczenie zabytku np. przez prace remontowe są wyciągane konsekwencje. Ale nie zawsze zabytki są niszczone przez brak pieniędzy. Bywa, że mamy fundusze, ale brakuje prawidłowego rozpoznania zabytku. Wtedy wchodzi ekipa remontowa do klatki schodowej i skuwa tynki nie patrząc, czy tam jest coś pod spodem. Efekt jest taki, że mamy piękne równiutkie ściany, ale nie mamy polichromii, które pod spodem mogły być.



    Udostępnij




    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wiadomości z Bydgoszczy