Bydgoszcz, Toruń: Razem i osobno. I tak przez 10 lat

Wojciech Mąka [email protected]
Fot.tytus żmijewskiAWyjazd z Bydgoszczy: do Torunia tylko 34 km, okazuje się, że tych niewiele kilometrów to jednak bardzo duża odległość
Fot.tytus żmijewskiAWyjazd z Bydgoszczy: do Torunia tylko 34 km, okazuje się, że tych niewiele kilometrów to jednak bardzo duża odległość
Pięć lat temu prezydenci Bydgoszczy i Torunia zakopali siekierki wojenne. Na tym wzmacnianie pozycji Kujawsko-Pomorskiego się zakończyło.

Pomorsko-Kujawskie Centrum Demokracji Lokalnej to taka organizacja, która działa w Bydgoszczy, od kiedy pamiętam. Centrum zorganizowało debatę publiczną na następujący temat: "Kujawsko-pomorska wspólnota samorządowa. Stan obecny i perspektywy." Interesowały mnie zwłaszcza te perspektywy... I kto właściwie tymi perspektywami rozwoju województwa się interesuje.

No jakoś nie zaprosili...

Debata zgromadziła w salce przy ul. Gdańskiej w Bydgoszczy kilkudziesięcioosobową grupę studentów, których prawdopodobnie zagnano tam na siłę. Był profesor i inni naukowcy. Poseł Janusz Dzięcioł, karateka, szef straży miejskiej ze Świecia i zwycięzca programu "Big Brother". Byli też wiceprezydenci z Włocławka i Bydgoszczy.

Nie było nikogo z Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Zaproszenia podobno wysłano. - Aż jestem zdumiona, że nikt nas na tę debatę nie zaprosił - słyszę jednak od Beaty Krzemińskiej, rzecznika prasowego marszałka Piotra Całbeckiego.

Silni w zebraniach
Debata zaczęła się od złych wieści. Grzegorz Kaczmarek, doktor z bydgoskiego uniwersytetu, zrobił badania. Zapytał ludzi, co sądzą na temat województwa - jak im się tu żyje.

W podsumowaniu na szesnaście województw zajęliśmy jedenaste miejsce.
Narzekamy na działanie urzędów - pod względem ich sprawności jesteśmy na 10 miejscu. Jako mieszkańcy czujemy się mocno zagrożeni. Poczucie bezpieczeństwa na ulicach - fatalne: 14 miejsce w kraju. Jedyny pozytywny wynik badań to gotowość do organizowania zebrań. Czwarte miejsce wśród województw.
Doktor Kaczmarek wyświetla slajdy i mówi: - Władza w województwie jest schizofrenicznie rozbita między dwa miasta.

Dwie siekierki
Bydgoszczanie nie lubili tych z Torunia, a ci z Torunia - tych z Bydgoszczy. To taka zaszłość, którą władze samorządowe - przynajmniej oficjalnie - starają się zwalczyć.

Obaj prezydenci miast - Konstanty Dombrowicz w Bydgoszczy i Michał Zaleski w Toruniu - rządzą już druga kadencję. Mówią, że scalają oba miasta. Zaczęli budową ścieżki rowerowej. Ścieżki - ta od Torunia i ta od strony Bydgoszczy spotkały się w Skłudzewie. Tam w czerwcu 2003 roku prezydenci zakopali symboliczne siekierki.
Siekierki, tak jak ścieżka - zarosły trawą.

Potem prezydent Dombrowicz zachęcał na stronie internetowej miasta to głosowania na toruńska starówkę w konkursie "7 cudów Polski". Toruńska starówka zajęła drugie miejsce, ale nie wszystkim się to podobało.

Kup i jedź
Ostatni zrealizowany pomysł na scalanie obu miast to bilet za 10,50 zł dla dorosłego, a za 6,61 dla dziecka. Za taki bilet można przejechać się pociągiem z Torunia do Bydgoszczy (albo odwrotnie) po czym jeździć przez godzinę autobusem komunikacji miejskiej.

Michał Zaleski, prezydent Torunia mówi: - Przykładem współpracy obu miast są wszystkie działania zmierzające do utworzenia bydgosko-toruńskiego obszaru metropolitalnego - bilet aglomeracyjny, ścieżka rowerowa, wspólny przewodnik turystyczny... Bydgoszcz i Toruń już od kilku lat łączy także muzyczny most - czyli Harmonica Bridge. Trzeba pamiętać o jednym - każdy region, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, ma swoje centra. To wokół nich trzeba skupiać najważniejsze cele i ambicje. Bezsprzecznie w naszym województwie tymi centrami są Toruń i Bydgoszcz i tylko w oparciu o te miasta może powstać tożsamość naszego regionu - województwa kujawsko-pomorskiego.

Chora dwuwładza?
Dwuwładza to znaczy: w Toruniu jest marszałek województwa, a w Bydgoszczy - wojewoda. Marszałek ma pieniądze, a wojewoda go kontroluje. Taki układ działa już dziesięć lat.

Bolesław Grygorewicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy, mówi: - Dwuwładza była rozwiązaniem kompromisowym, podczas tworzenia województwa kujawsko-pomorskiego. Funkcjonuje poprawnie, więc należy uszanować akurat to rozwiązanie, chociaż oczywiście wygodniej byłoby, gdybyśmy mieli marszałka pod ręką. Jednak odległość, która dzieli Bydgoszcz i Toruń jest prawie żadna, a poza tym cały czas dążymy przecież do stworzenia aglomeracji bydgosko-toruńskiej.
Michał Zaleski, prezydent Torunia: - Dwuwładza może rodzić konflikty, w przypadku gdy górę biorą lokalne animozje czy ambicje poszczególnych miast. Podział kompetencji władzy można jednak przekuć w regionalny sukces, gdy dwa ośrodki czują się wobec siebie partnerami i w dyskusji, i w działaniu, kiedy mówią jednym głosem - jesteśmy sobie równi, będziemy współpracować, a nie rywalizować. Zawsze stałem na stanowisku, że najefektywniejsza jest praca zespołowa.
Piotr Całbecki, marszałek województwa, po 10 latach uważa, że dwuwładza nie była błędem. - Należy uznać, że dwustołeczność naszego województwa dobrze się sprawdza. Myślę, że dzięki takiemu rozwiązaniu udaje się skuteczniej integrować województwo - mówi.

Wojewoda Rafał Bruski: - Współpraca z samorządem na poziomie instytucjonalnym opiera się w dużej mierze o harmonijną i dobrą współpracę z marszałkiem. Powstanie aglomeracji jest interesem całego województwa, nie tylko Bydgoszczy i Torunia.

Będziemy dumni

Marszałek Całbecki mówi, że rok temu wydał 10 milionów złotych na rozwój najuboższych regionów województwa. To się nazywa Fundusz Wsparcia. W tym roku też tyle będzie. Poza tym urząd stworzy sieci przedstawicielstw Urzędu Marszałkowskiego. - Za kilkanaście dni uruchomimy nowe w Grudziądzu i Inowrocławiu - mówi marszałek. Jak uważa, "służą one budowaniu regionalnej świadomości obywatelskiej i regionalnej obywatelskiej dumy".

Jeden z socjologów biorących udział w debacie zorganizowanej przez centrum demokracji lokalnej powiedział, że dwuwładza powoduje, że mieszkańcy województwa nie czują się pewnie. Bo mają nad sobą zbyt wiele urzędów w zbyt wielu miejscach.

Tymczasem we Włocławku mówią, że chcieliby przyłączyć się do Łódzkiego.

Jaka fajna klapka
Siedzę na debacie przy ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy, na którą nie przyjechali najważniejsi w województwie.
Poseł Janusz Dzięcioł - jedyny parlamentarzysta, który przyszedł na spotkanie - pyta, co z mniejszymi miastami. Na przykład taki Grudziądz. Problem w Grudziądzu. Grudziądz rozwiązuje problem. A Inowrocław?

Studenci przybierają różne pozy. Część siedzi jak wmurowana i gapi się na ekran, na którym doktor Kaczmarek pokazuje wyniki badań. Część zaczyna się wiercić.
Studentka w czerwonym wyciąga telefon komórkowy i patrzy na SMS-a. Telefon ma taką klapkę, która się zamyka albo otwiera. Fajny.

Mocne wsparcie dla przemysłu rolno-spożywczego.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nick
A po co nam aglomeracja? Już dziś mieszkańcy mniejszych miejscowości są okradani przez Bydgoszcz do której dołącza Toruń. Większość boisk Orlik bedzie w Bydgoszczy, strefy, inwestorzy, itd są ciągnięci tam gdzie chce władza a nie gdzie są największe potrzeby, bezrobocie, itd. Kujawsko-pomorskie to fikcja, ja nie czuje się obywatelem tego województwa. Włocławianie przyłączcie się do Łodzi! Grudziądz i Świecie do Gdańska! Od Nakła na południowy - zachód do Poznania. A Bydgoszcz i Toruń niech sami sobie coś wykombinują - zawsze mysla tylko o sobie i niech tak zostanie. Pomysłów na rozwój nie mają, wiec niech kombinuja o co sie kłócić i jak się potem pompatycznie godzić.
Dodaj ogłoszenie