MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Chciałbym zagrać w TKH

Redakcja
Rozmowa z Sławomirem Kiedewiczem byłym hokeistą TKH, obecnie występującym w Niemczech

- Podobno musiał się Pan rozstać z TKH ze względu na wygórowane wymagania finansowe.
- Sytuacja wyglądała w ten sposób, że miałem podpisaną umowę na cały miniony sezon. Jak w klubie zatrudniono Miroslava Doleżalika, od razu powiedziano mu, że nie ma mnie brać w ogóle pod uwagę w kontekście składu, pomimo tego, że trener widział dla mnie miejsce. Wiedziałem, co się święci. Potem zadzwonił do mnie prezes Radio, mówiąc o konieczności obcięcia wynagrodzenia, które miałem zagwarantowane kontraktem. Postawiłem sprawę w ten sposób, że jeżeli zabiorą mi chociaż złotówkę, to rezygnuję z gry w TKH. Kilka dni później dostałem wezwanie do pana Gurtowskiego, który wręczył mi pismo. Przeczytałem, że prezentuję słaby poziom sportowy i klub rozwiązuje ze mną umowę.
W Toruniu zawsze lepiej dbało się o wychowanków innych klubów.

- Nie było żadnej próby znalezienia kompromisu?
- Tutaj nie było takiej możliwości. Weźmy na przykład podpisywanie kontraktu. Wiadomo, że zawodnik będzie starał się wynegocjować dla siebie jak najlepsze warunki, a w Toruniu dostawaliśmy kartkę z cyferkami, które układają się w określoną sumę i albo się na nią ktoś zgodził, albo do widzenia. Oczywiście wszystko było opatrzone zachęcającym zdaniem - "mamy na twoje miejsce dziesięciu innych".

- Wychowankowie byli traktowani po macoszemu?
- Od momentu powstania na nowo hokeja w Toruniu w klubie panuje zafascynowanie zawodnikami z innych zespołów. Stwarza im się godne warunki, a w stosunku do wychowanków funkcjonują wzory gdańskie. W lecie trenowaliśmy przed ubiegłym sezonem za 80% wynagrodzenia. Skąd więc brać pieniądze na odżwyki? W jaki sposób w siebie zainwestować? Potem zaczyna się bukmacherka, z której nic dobrego zazwyczaj nie wynika. Naprawdę nie było to sprawiedliwe.

- Po rozwiązaniu umowy przez klub, jakie miał Pan alternatywy?
- Zaraz po podpisaniu umowy z Toruniem dzwonil do mnie przyjaciel z Niemiec, że ma dla mnie propozycje z wyższej ligi. Było już bardzo późno, bo w Niemczech zaczęły się rozgrywki. Trafiłem do Regionalligi, do zespołu EHC Troisdorf.

- Pojechał Pan na miejsce i...
- Najpierw musiałem przejść testy. Po tygodniu podpisano ze mną kontrakt na cały sezon. W każdym z zespołów może grać tylko dwóch obcokrajowców. Cały sprzęt dostaje się z klubu, mieszkanie również. Jeśli chodzi o poziom, to jest to końcówka polskiej ligi - Sanok, Krynica. Udało nam się załapać do grupy walczącej o awans do Oberligi, czego wcześnej nigdy klubowi z Troisdorf nie udało się dokonać. Dla mnie sezon był udany. Sporo grałem i punktowałem. Stawiano na mnie, mogłem grać bez dodatkowej presji.

- Szybko stał się Pan ulubieńcem kibiców, którzy byli nawet skłonni zafundować Panu podróż do Niemiec.
- 26 grudnia odbywał sie ostatni mecz w ramach głównej rundy i to od niego zależało czy będziemy grać o awans, czy utrzymanie. Ja się wcześniej z niego zwolniłem, bo chciałem spędzić święta w Toruniu z rodziną. Podczas świąt dostałem telefon z klubu, że mam wykupiony bilet na samolot, na który złożyli się kibice i mam lecieć na ten mecz, a potem do sylwestra będę mógł zostać w Polsce. Z lotniska pojechałem prosto na spotkanie, wygraliśmy i następnego dnia leciałem z powrotem.

- Gdzie będzie Pan grał w przyszłym sezonie?
- Mam namiary na menedżera, może pomoże mi załatwić klub w wyższej lidze. Wiem, że w Troisdorfie czekają, żebym przyjechał w sierpniu, ale nic jeszcze nie podpisywałem. W sumie nie wiem, co mam zrobić, bo mój syn idzie do szkoły. To może być kolejny rok bez rodziny. Z tego powodu najlepiej byłoby dla mnie grać u siebie. Bardzo chętnie porozmawiam z toruńskimi działaczami. Tylko to musi być rozmowa, a nie dyktat.

Rozmawiał
Paweł Kumiszcze

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska