Czarownice z Bydgoszczy

    <i>Czarownice</i> z Bydgoszczy

    Wojciech Mąka

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Montaż latających bomb V-1 w bydgoskiej Luftmunie.

    Montaż latających bomb V-1 w bydgoskiej Luftmunie. ©zdjęcie archiwalne

    Dotarliśmy do fotografii potwierdzających, że w czasie II wojny światowej w niemieckich zakładach Luftmuna w Bydgoszczy montowano cudowną broń Hitlera - latające bomby V-1.
    Montaż latających bomb V-1 w bydgoskiej Luftmunie.

    Montaż latających bomb V-1 w bydgoskiej Luftmunie. ©zdjęcie archiwalne

    Zdjęć jest kilka. Wynika z nich, że bydgoska Luftmuna brała udział w produkcji hitlerowskiej cudownej broni - latających bomb V-1. Na zdjęciach widać ciężarówki przywożące pod halę montażową skrzydła V-1 i żołnierzy wnoszących je do środka. Kilka zdjęć przedstawia montażystów krzątających się wokół V-1, już wewnątrz hali.

    Z Bydgoszczy latające bomby miały trafiać w 1943 roku na poligon rakietowy "Heidelager" w Bliźnie na Lubelszczyźnie. Potem V-1 były masowo używane przez Niemców do ostrzału Londynu.

    Zostały fundamenty
    Zetknęli się z nimi polscy piloci myśliwscy, którzy stacjonowali w Anglii. Piloci nazywali V-1 "czarownicami". Dość skuteczną metodą ich zwalczania było podważenie skrzydłem myśliwca skrzydła "czarownicy". Kierujące bombą żyroskopy traciły orientację, co zwykle kończyło się przedwczesnym upadkiem V-1.

    O bydgoskim wątku związanym z "cudowną bronią" Hitlera wiedział w czasie wojny wywiad Armii Krajowej, który działał wokół bydgoskiej Luftmuny. Bydgoska Muna należała do sieci zakładów Luftmunitionsanstalt, które w większości zajmowały się produkcją bomb dla Luftwaffe. Obecnie w lesie przy ulicy Grunwaldzkiej można trafić jedynie na fundamenty obiektów i cztery duże schrony.

    Reszta dawnej Luftmuny nie jest dostępna, bo na jej terenie znajduje się jednostka wojskowa.

    Pogłoski
    Zadanie AK, która starała się rozpracować bydgoskie zakłady, nie było łatwe. Najważniejszą przeszkodą był brak wiadomości o nowej broni Hitlera. W jednym z meldunków AK przesłanych do Londynu, czytamy jedynie:

    "Wg inform. z V w zakładach Luftmuna - Osowa Góra K. Bydgoszczy napełniane są w wym. sposób pociski, jakoby o wymiarach średnica 1,25, długość 8 mtr. na skorupach pocisków malowany jest czarny krzyż z czerwonymi końcami ramion. Promień działania wybuchowego tych pocisków ma wynosić ca. 2 klm. Przypuszczamy, że dotyczy to pocisków rakietowych, produkowanych w Kostuchnie (...) i przesyłanych do Bydgoszczy dla elaboracji."

    Dopiero teraz wiemy, że wywiad AK się nie mylił, a pogłoski o nowej broni były prawdziwe.

    Szczegóły za tydzień
    Seria zdjęć przedstawiających montaż V-1 w Bydgoszczy została odnaleziona przez mojego niemieckiego przyjaciela Detleva Paula, badacza niemieckich "cudownych broni", współautora książek "V1 - Eifelschreck" i wydanej w tym roku "V2 gefrorene Blitze". Zdjęcia V-1 z Bydgoszczy zostały opublikowane w "V1 - Eifelschreck".

    Detlev Paul na początku tygodnia razem z dwoma innymi badaczami, Volkerem Pelzem i Michelem van Bestem z Holandii, odwiedzili m.in. dawny niemiecki poligon rakietowy "Heidekraut" w Borach Tucholskich oraz Bydgoszcz.

    Reportaż z ich pobytu - za tydzień.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo