Czas dokonany

Iza WodzińskaZaktualizowano 
Inauguracja roku akademickiego 1945/46
Inauguracja roku akademickiego 1945/46 Ze zbiorów UMK
To będzie opowieść o pierwszych latach Uniwersytetu. Opowieść subiektywna, każda prywatna historia to osobisty punkt widzenia. przecież nawet fotografie sprzed lat nie mówią całej prawdy.

     Poprosiłam o wspomnienia państwa Julię i Mariana Kryszewskich, którzy byli przy narodzinach Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. On to wybitny fizyk i chemik, autor oryginalnych prac badawczych na temat polimerów, profesor, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk. Posiadacz indeksu z numerem 1 Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego UMK, wydanego w roku akademickim 1945/46, pierwszym roku akademickim w historii uczelni. Ona jest emerytowaną nauczycielką języka polskiego, posiadającą w swoim dorobku 30 doprowadzonych do matury roczników.
     Radość wielka
     
Z przedwojennymi zabiegami o stworzenie uniwersytetu w Toruniu było trochę tak, jak z obecnymi uniwersyteckimi aspiracjami bydgoszczan - dużo emocji, ambicji, publicznych petycji i wyjazdów do Warszawy. Ale też zupełnie inaczej, bo rodzice profesora Kryszewskiego - przedwojenna toruńska inteligencja z intelektualnymi ambicjami - musieli zbierać pieniądze, żeby ich synowie mogli studiować daleko od domu, a najprawdopodobniej za granicą. Walka o uczelnię była więc batalią o uniwersytet w zasięgu ręki. Ostateczna odmowa powołania szkoły przyszła ze stolicy w 1939 r. Po wojnie, na zasadzie historyczno-polityczno-geograficznych zbiegów okoliczności, nowa władza zdecydowała, że spełni wielkie marzenie torunian.
     - W styczniu 1945 roku uciekłem z niemieckiego obozu pracy. Trwała jeszcze wojna, ale wiedziałem, że w Toruniu, gdzie czekała na mnie matka, nie ma już Niemców. W lipcu zdałem maturę. Wtedy już było wiadomo, że uniwersytet będzie - opowiada pan profesor. - Obie z matką byłyśmy repatriantkami z Wilna. Przyjechałyśmy transportem "uniwersyteckim", bo mój ojciec, który zginął podczas wojny, był docentem na wileńskim Uniwersytecie Stefana Batorego. Miałam maturę uzyskaną na tajnych kompletach. Profesor Konrad Górski, z którym przyjaźniłyśmy się jeszcze z Wilna, powiedział, że sprawa uniwersytetu jest przesądzona. Kiedy rozpoczęły się zapisy studentów, zamiast powszechnego w innych miastach przygnębienia (bo dla wielu rozpoczynała się prawie nowa okupacja) czuło się atmosferę wielkiej radości. My wilnianie też ją czuliśmy. Tworzyło się coś, co było dalszym ciągiem naszego Wilna - uzupełnia pani profesorowa.
     Nawet woźni z Wilna
     
Wilnianie byli w tych latach - a potem zresztą w kolejnych - bardzo ważni. To oni, byli pracownicy USB, stworzyli rdzeń uniwersytetu. Nie tylko profesorowie. - Także administracja, nawet woźni - wspomina pani Julia. Dokładnie pamięta zapisy na studia sprzed 60 lat: wrzesień 1945, skromny pokój w dzisiejszym akademiku przy Mickiewicza 2, gdzie pokazała swoją konspiracyjną maturę. I to był koniec, już była studentką.
     Jak na zrujnowany, wyniszczony wojną region, do tego w kraju w trakcie rewolucji ustrojowej i żyjącym w lęku przed nową wojną, strasznie wielu młodych ludzi postanowiło rozpocząć studia na uniwersytecie. Na pierwszy rok akademicki, którego inauguracja odbyła się w 5 stycznia 1946 r., zapisało się 1 605 osób.
     Pokój kątem
     
Uczelnia początkowo istniała tylko na papierze i nie miała dosłownie nic. - Uniwersytet wileński przyjechał "pusty", nie przywiózł nawet biblioteki. Nie było laboratoriów, trzeba było je stworzyć - mówi prof. Kryszewski. Pamięta też, że najwcześniejszy okres nowej Alma Mater stanowiło segregowanie rozmaitych pomocy naukowych i książek, zwożonych do Torunia z Niemiec i "odzyskanych" miast Pomorza Zachodniego. "Zdobyczne" niemieckie książki to było zadośćuczynienie za pozostawiony w Wilnie księgozbiór USB i książki zrabowane w czasie wojny toruńskim Polakom. Rodzinie Kryszewskich zabrano wtedy kolekcjonowaną przez kilka pokoleń bibliotekę. Uratowała się tylko XVII-wieczna Biblia, przy której niemieckiemu żołnierzowi zadrżała ręka.
     Pierwszym przyczółkiem UMK był jeden pokój w toruńskim biurze wicewojewody. Potem, kiedy wycofujące się armie likwidowały wojenne szpitale, szkoła dostała wspomniany już gmach przy Mickiewicza, potem dzisiejsze Collegium Maius (przedwojenny urząd wojewódzki) i "Harmonijkę" (po Wojewódzkiej Kasie Oszczędności). Pod koniec pierwszego dziesięciolecia UMK miał już 10 solidnych obiektów na cele naukowo-dydaktyczne, łącznie z kompleksem dzisiejszego Instytutu Fizyki przy ul. Grunwaldzkiej, powstałego na szkielecie niewykończonego i częściowo zrujnowanego gmachu, który przed wojną Toruń budował dla sądu apelacyjnego.
     Od razu powstało uniwersyteckie pismo "Alma Mater Toruniensis", którego redaktorem został Włodzimierz Kryszewski, brat Mariana, student prawa. Zachęciła go przyszła bratowa pokazując numery przywiezionego z Wilna uczelnianego miesięcznika. Wychodziło rok, potem władze uznały, że nie można pozwalać studenterii na ogłaszanie własnych myśli drukiem. - Może ktoś powinien to wszystko odnaleźć i zrobić o tym pracę magisterską? - zastanawia się pani profesorowa.
     Jak w Heidelbergu
     
Oboje z mężem wspominają atmosferę tamtych lat, kiedy jako młodzi studenci, a potem asystenci mieli szczęście przyjaźnić się z uczonymi o wielkich nazwiskach - biologiem prof. Pruefferem, geografem prof. Galonem, geologiem prof. Passendorferem, astronomami prof. Dziewulskim i prof. Iwanowską. - Wtedy profesorowie i całe środowisko naukowe z różnych wydziałów było bardzo ze sobą zaprzyjaźnione. A mój wielki szef, profesor Jabłoński, przyjechał do Torunia w 1946 roku - opowiada profesor Kryszewski. O tym, jak Aleksander Jabłoński, późniejszy szef Katedry Fizyki Doświadczalnej, którego imię nosi dziś Instytut Fizyki UMK, odważny człowiek o twardym charakterze, uratował Kryszewskiemu karierę naukową, będzie dalej. Na razie trwa drugi rok akademicki i Jabłoński organizuje warsztat mechaniczny, w którym wspólnie z podwładnymi i studentami buduje instrumenty naukowe - najpierw do demonstracji na wykładach, potem do badań. Julia Kryszewska porównuje atmosferę miasta i uczelni do tej, którą wiele lat później obserwowała w niemieckim Heidelbergu - też niewielkim mieście z wielkim uniwersytetem.
     Marian Kryszewski studiuje najpierw chemię, potem także fizykę. Jako student drugiego roku zostaje na chemii asystentem (właściwie zastępcą asystenta), podobnie jak jego żona u Górskiego na polonistyce. Ponieważ pensje "młodszych" asystentów były nieduże, oboje dorabiali jako nauczyciele w szkołach, a mąż pani Julii przez pewien czas nawet w położonej na peryferiach miasta fabryce farb. Wielu ówczesnych jego uczniów z toruńskiego Liceum Kopernika to dzisiejsze profesorskie nazwiska.
     Polityka i nauka
     
Pod koniec lat 40-tych toruńskich entuzjastów dogoniła polityka. Nie mogło być inaczej w systemie, w którym polityką było wszystko. W 1949 roku ponad 20 osób zostało usuniętych z uczelni lub zawieszonych. Wśród zawieszonych były postaci, którymi dziś UMK się szczyci: filozofowie Elzenberg, Czeżowski, Srebrny, filolog Górski, którego asystenci w komplecie stracili pracę. Asystentury stracili też Kryszewscy. - Poszedłem zapytać, o co chodzi i usłyszałem - nie powiem od kogo, bo jeszcze żyje - "nic nie mogliśmy zrobić, pan się deklarował katolicko" - relacjonuje uczony, który już dawno wszystkim wybaczył. - Poszło o studencką organizację Juventus Christiana. Spotykaliśmy się w prywatnych domach, omawialiśmy ewangelie, odbyły się dwa obozy wakacyjne. Wszystko razem było źle widziane, mnie kilkakrotnie wzywano w tej sprawie do UB - uzupełnia żona.
     Stypendium od Pana Boga
     
Szczęśliwie pozwolono obojgu kontynuować studia. Marian Kryszewski przygotowywał już wtedy ocenianą od początku jako wybitną pracę magisterską o szybkości procesów polimeryzacji. - Już po wyrzuceniu dostawałem jakieś nieformalne stypendium "od Pana Boga". A ponieważ Pan Bóg nie zajmuje się takimi sprawami, podejrzewam, że składali się na nie profesorowie mojego wydziału - uśmiecha się starszy pan. O dystans do tych smutnych czasów jest mu pewnie łatwo także dlatego, że wszystko skończyło się dobrze. Rok po wyrzuceniu Aleksander Jabłoński uparł się, że przyjmie go do swojej katedry. - W przypadku męża złożyły się dwie rzeczy: osobowość i europejskie nazwisko prof. Jabłońskiego i wybitne zdolności mojego męża - uważa pani profesorowa. Ona sama podjęła pracę jako nauczycielka w szkole średniej.
     A potem był odwilżowy rok 1956 i w nagrodę za świetny doktorat Kryszewski wyjechał na stypendium PAN do Strasburga, co otworzyło przed nim drzwi światowego obiegu naukowego. Kiedy wrócił, sam rektor Politechniki Łódzkiej przyjechał do Torunia ofiarować mu - wtedy 33-letniemu - Katedrę Fizyki na Wydziale Chemii. Wielki Jabłoński powiedział, żeby się nie wahał, bo "każdy uczony musi stworzyć swój własny warsztat".
     Klamra, czyli przesłanie
     
Państwo Kryszewscy mają dwóch synów, obaj są profesorami, obaj stworzyli własne warsztaty w pobliżu ojcowskiego. Stanisław, rocznik 1954, zajmuje się fizyką teoretyczną na Uniwersytecie Gdańskim. Wojciech, rocznik 1958, jest matematykiem, kierownikiem Katedry Nieliniowej Analizy Matematycznej i Topologii UMK. - Co z tamtych odległych czasów nadaje się do przekazania dziś? Że ciężkie__czasy mijają i trzeba żyć nadzieją, bo życie dostarcza radości. Myślę, że nurt pozytywnego, troszkę dionizyjskiego patrzenia możemy przekazać. Co ty myślisz? - pyta pan Marian (dla przyjaciół Marek) żonę. A ona kiwa głową.
     ---
     UMK - pierwszy rok akademicki 1945-46:
     - 1 605 studentów;
     - 4 wydziały;
     - 279 pracowników
     - 53 profesorów
     - 6 budynków
     - 2 akademiki z 500 miejscami
     UMK dziś:
     - 41 828 studentów
     - 14 wydziałów
     - 4 106 pracowników
     - 246 tytularnych profesorów
     - 13 akademików z 4 030 miejscami

polecane: FLESZ: Smartfon zamiast kas fiskalnych.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3