Dobro Polski, dobro Europy

Tekst i fot. Andrzej Bartniak
Podczas wyborów w 2004 roku na Tadeusza Zwiefkę głosowało 26 tys. osób
Podczas wyborów w 2004 roku na Tadeusza Zwiefkę głosowało 26 tys. osób
Udostępnij:
Europarlamentarzyści tęsknią za rodziną i czasem wolnym dla siebie. Ich każdy dzień rozplanowany jest co do godziny. Czym tak naprawdę zajmują się w Brukseli i poza nią? Na te pytana i wiele innych odpowiadał wczoraj - podczas spotkania z mieszkańcami Nowego - Tadeusz Zwiefka.

Pierwsze z dwóch zaplanowanych spotkań w Nowem odbyło się w miejscowym liceum. Na drugie, przewidziane dla dorosłych mieszkańców, organizatorzy - działacze PO - zapraszali do Centrum Kultury "Zamek".
- Potraktujmy tę dyskusję jako nietypową lekcję wiedzy o społeczeństwie - zachęcał wczoraj młodzież do zadawania pytań posłowi Parlamentu Europejskiego Marek Słomiński, nauczyciel ZSO w Nowem. - Jest okazja, aby u źródła uzyskać informacje, które w ocenie posła często są niekompletne lub wręcz niezgodne z rzeczywistością.
Młodzież interesowała się zarówno wielką polityką, jak i życiem prywatnym posłów. Tym ostatnim nawet bardziej. Już na samym początku padło pytanie: - Jak pogodzić życie rodzinne z pracą, gdy pięć dni mieszka się w Brukseli, a dwa w Polsce?
- Nie jest to łatwe, a nawet bardzo trudne gdy nie ma się wyrozumiałej rodziny akceptującej taki stan rzeczy - tłumaczył Zwiefka. - O ile wiem, żaden z 780 europarlamentarzystów nie zdecydował się na przeniesienie rodziny do Brukseli. Z wielu powodów.
W grupie posłów reprezentujących Polskę sporą część stanowią eurosceptycy wywodzący się z PiS-u, LPR i Samooborny. W ocenie niektórych z nich Unia to samo zło. Czy mogą zatem wnieść coś pozytywnego do procesu tworzenia unijnego prawa? Okazuje się, że tak. - Ludzie będący z zasady na "nie" są również potrzebni - przekonywał Tadeusz Zwiefka. - Czasami swoim absurdalnymi posunięciami pobudzają pozostałych do twórczego myślenia. Co z kolei zmusza do naprawdę skrupulatnego sprawdzenia każdego za i przeciw, zanim wejdzie w życie nowy przepis.

Dobro Polski, dobro Europy

Reprezentant parlamentu nie krył, że Unia przeżywa pewien kryzys. W dużej mierze wynika on ze stale powiększającej się liczby członków. - Wchodząc w struktury UE zwykle bierze się pod uwagę mogące przynieść to korzyści. Dopiero później do ludzi dociera, że wynikają z tego także pewne obowiązki. Może nie są one największe, ale nie można o nich zapominać, jak czasami zdarza się to nowym członkom - zaznaczał Zwiefka.
W kontekście tej wypowiedzi pojawiło się pytanie, czy eurodeputo-wany bardziej broni interesów Unii, czy też działa przede wszystkim w obronie polskiej racji stanu?
- Walcząc o dobro Polski musimy mieć na względzie także dobro innych krajów. To naczelna zasada UE - wyjaśniał były dziennikarz. - Nie można forsować interesów jednego państwa, jeśli przynosi to wyraźne straty innym członkom.
Obecni na sali gimnastycznej liceum wyraźnie się ożywili gdy jedna z uczennic spytała o zarobki. Okazuje się, że eurodeputowany otrzymuje tyle samo, co poseł na Sejm, czyli około 9 tys. zł brutto. - Przeliczając na euro wychodzi około 2,6 tys. - liczył Zwiefka. - Dla porównania, poseł z Niemiec otrzymuje 8,5 tys., a z Włoch aż 12 tys. euro. Chociaż reprezentanci krajów nadbałtyckich mogą liczyć tylko na 1 tys. euro.
Jak tłumaczy poseł, niedawno uchwalono nowe przepisy, które od przyszłego roku będą niwelować te różnice. Wszyscy mają otrzymywać po 7 tys. euro.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie