Dworce Ciechocinka, Włocławka i Aleksandrowa: fetor i wstyd

Barbara Szmejter Współpraca Ewa Skibińska
Dopóki stan prawny włocławskiego dworca nie zostanie uregulowany, trudno liczyć na zmiany. PKP nie wyrażają żadnego zainteresowania stanem obiektu.
Dopóki stan prawny włocławskiego dworca nie zostanie uregulowany, trudno liczyć na zmiany. PKP nie wyrażają żadnego zainteresowania stanem obiektu. Fot. Wojciech Alabrudziński
Władzom Ciechocinka udało się wymusić na kolei uporządkowanie terenu wokół dworca. Starania Włocławka i Aleksandrowa Kuj. pozostają bez echa.

Włocławski dworzec popada w ruinę, straszy i po prostu śmierdzi. Obskurna "hala główna", brudne szyby zewnętrzne, ponure kasy, opustoszałe pomieszczenia po barze i paru pijaczków na ławkach... Bezdomni nie tylko sypiają na dworcu, tu również załatwiają fizjologiczne potrzeby.

- Trzeba patrzeć pod nogi, żeby w coś nie wdepnąć - mówi z obrzydzeniem Czytelniczka.

Ponury obraz mają przed oczami wszyscy ci, którzy pociągiem lub autobusem przyjeżdżają do Włocławka. Zdaniem Czytelników to jeden z najbrzydszych i najbardziej obskurnych dworców w Polsce. Obiekt został wybudowany w 1975 r. i nic nie wskazuje na to, by od tamtej pory był remontowany. Po serii publikacji w "Gazecie Kujawskiej" już w poprzedniej kadencji władze miasta podjęły działania, zmierzające do przejęcia nieruchomości w zamian za długi z tytułu niezapłaconego podatku od nieruchomości. Na przeszkodzie stanęły kwestie własności. Przed Naczelnym Sądem Administracyjnym od kilku lat (!) trwa bowiem postępowanie mające wyjaśnić, kto jest właścicielem dworca i przyległej działki. Czy rzeczywiście, jak wynika z dokumentów sprzed trzydziestu lat, właścicielem jednej czwartej dworca jest PKS, reszta należy do kolei?

Dworce kolejowe w Aleksandrowie i Ciechocinku są natomiast obiektami zabytkowymi. Pilnie wymagają remontów. W nieco lepszym stanie jest stacja w Ciechocinku, w której pomieszczenia dzierżawi m.in. galeria staroci. Kilka miesięcy temu miejscy radni skutecznie monitowali w zarządzie nieruchomości PKP o uporządkowanie terenu wokół dworca i zlikwidowanie szpecących napisów graffiti.

Nie mogą natomiast się tego doprosić władze sąsiedniego Aleksan-drowa, gdzie XIX-wieczny dworzec popada w coraz większą ruinę. To ogromny obiekt kolejowy, jeden z większych w Polsce. Od kilku lat aleksandrowskie władze czynią starania o przejęcie stacji - bezpłatne lub za symboliczną opłatą. - To nie lada wyzwanie dla niezamożnego przecież miasta. Sami nie podołamy remontowi, na pewno w grę muszą wchodzić fundusze zewnętrzne - mówi burmistrz Andrzej Cieśla.

Intencją miejskich władz jest uratowanie dworca przed całkowitą degradacją i ulokowanie w jego wnętrzach nie tylko miejskich instytucji, ale także wynajęcie pomieszczeń firmom i instytucjom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie