Emerytury. Nowy projekt zmian

JOLANTA ZIELAZNA
Fot. sxc
Jedni emeryturę będą mogli sobie podwyższyć, inni stracą mniej. To dzięki propozycji zmian w ustawie.

Zakłada ona, że ten, kto udowodni, że pracował, ale nie przedstawi wysokości zarobków, nie będzie miał liczonego zerowego dochodu.

A tak właśnie jest teraz. Nie wszyscy są w stanie udokumentować zarobki z najlepszych 20 lat lub kolejnych 10, by otrzymać jak najwyższą emeryturę. Jeśli ZUS oblicza im świadczenie z kolejnych 10 lat, a w którymś z nich brakuje dowodów o osiąganych zarobkach, przyjmuje, że wynosiły one 0 (słownie: zero) zł. Choć nie ma przecież wątpliwości, że pracownik zarabiał co najmniej najniższą płacę.
Dzieje się tak i przy obliczaniu emerytury, i kapitału początkowego, który też będzie miał wpływ na jej wysokość.

Nie z własnej winy
Projekt zmian w ustawie emerytalnej zgłosiło SLD, sprawozdawcą jest Anna Bańkowska. - Bardzo się cieszę, bo marszałek Sejmu poinformował mnie, że kieruje projekt do pierwszego czytania w komisji - mówi posłanka. - Co chwilę na dyżury poselskie przychodzą ludzie, którzy nie mogą odszukać dokumentów. Z tego powodu mają zaniżoną emeryturę.

Podstawą obliczenia
emerytury są zarobki z kolejnych 10 lat wybranych z 20 przed zakończeniem z pracy albo z dowolnych 20 wybranych z całej zawodowej kariery. Jeśli nie ma odpowiednich dokumentów, ZUS przyjmuje, że zarobki wynosiły w danym roku zero zł.

Jednocześnie ZUS, po ustaleniach z ministerstwem pracy, uznaje tylko nieliczne dokumenty za wiarygodnie potwierdzające zarobki.
Tymczasem przed 1990 rokiem firmy nie miały obowiązku przechowywania dokumentacji płacowej dłużej niż 12 lat. Na problem zwracał uwagę rzecznik praw obywatelskich, a niedawno także Trybunał Konstytucyjny.

Pół miliona zł rocznie
Projekt przewiduje, że zamiast zerowego dochodu pracownik ma mieć przyjętą do obliczenia emerytury najniższą obowiązującą wówczas płacę. Warunkiem jest, że musi przedstawić świadectwo pracy potwierdzające zatrudnienie w tych latach. To pozwoli podwyższyć świadczenie i choć w części zrekompensuje straty.

Minister pracy Jolanta Fedak uznała, że pomysł jest godny rozważenia.
Z obliczeń przeprowadzonych przez ZUS wynika, że zmiana przepisów może dotyczyć około 600 tysięcy osób, które mają lata zerowe wśród kolejnych 10 wybranych do obliczenia emerytury. W 2008 roku obciążyłoby to ZUS dodatkowymi wydatkami na 450 mln zł. Trudno natomiast oszacować, ilu emerytów chciałoby w ten sposób uzupełnić 20-letni okres. ZUS przyjmuje, że każde 100 tys. osób, które zgłosiłyby wniosek o przeliczenie z uwzględnieniem najniższej płacy to w 2008 roku wydatki 33 mln zł.

To ich pieniądze
- To nie są dodatkowe wydatki budżetu - podkreśla pos. Anna Bańkowska. - Ci ludzie, gdy pracowali, mieli odprowadzane składki często od znacznie wyższych, niż minimalne zarobków.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie