Estrada to nie zabawa...

Rozmawiał Przemysław Grzanka
Rozmowa z HANKĄ BIELICKĄ, pierwszą damą polskiej estrady.

     - Hanka Bielicka w Ciechocinku! Oj, wydaje mi się, że nie po raz pierwszy...
     - A pewnie. Wprawdzie która to wizyta - nie pamiętam, ale do Ciechocinka przyjeżdżam już trzydzieści lat. Na występy i prywatnie, by podleczyć zdrowie, tak jak i tym razem. Po raz pierwszy dotarłam tutaj zaraz po wojnie. Pamiętam jeden z koncertów, gdy koleżanka wykonująca piękną piosenkę, ku ogólnemu przerażeniu, zaczęła się powoli zapadać. Jakoś dotrwała do końca i chciała zejść ze sceny, ale bezskutecznie. Jej obcasy wbiły się w przegniłą podłogę. Takie to były czasy, ale graliśmy z ogromną przyjemnością i ochotą. Jak kręciliśmy w Łodzi "Zakazane piosenki", to wszyscy ludzie spotkani na ulicy chcieli w filmie statystować. I nikt oczywiście nie pytał o pieniądze.
     - A propos "Zakazanych piosenek". Może jakaś anegdota związana z tym obrazem dla naszych Czytelników?
     - Jedna z piosenek śpiewanych w filmie kończyła się słowami, że Polskę z łaską bożą odbudujemy od morza do morza. Oczywiście zaraz była draka. Przyszli panowie z wiadomego urzędu i zapytali, gdzie to drugie morze, czy aby nie za Węgrami. Skończony już film przerobiono i wyszło, że kraj zostanie odbudowany od gór do morza.
     - Na szczęście żyjemy już w innych czasach. Szkoda tylko, że nowych gwiazd estrady jakby nie widać...
     - U nas estrada kompletnie leży. Dlaczego? Bo nie można z niej wyżyć. Brakuje szkół, nauczycieli, po prostu wszystkiego. Brak profesjonalnego podejścia do zawodu. Wielu ludziom się wydaje, że Hanka Bielicka wychodzi na scenę, powie parę słów od siebie i wystarczy, już jest śmiesznie. To nieporozumienie. Ja na estradzie wykonuję monolog, który zamówiłam u autora i go od niego kupiłam. Później uczę się tekstu i mówię. Nie ma mowy o prowizorce. Estrada to trudny kawałek chleba. Przed wojną bardzo ceniony. Gwiazda kabaretu zarabiała wtedy miesięcznie tysiące złotych. Teraz wszystkim rządzi tak naprawdę telewizja, seriale. Jak się spodobasz, to nie musisz się o nic martwić.
     - Telewizja to też reklamy. Nie wszyscy aktorzy decydują się na zarabianie pieniędzy w ten sposób.
     - Zawód aktora to nie tylko desery. Wielkie, dramatyczne czy komiczne role nie trafiają się codziennie. Trzeba zjeść cały obiad. Mam swoje zasady. Nie będę zachęcała ludzi do kupowania rzeczy brzydkich, nieprzyjemnych i nieprzyzwoitych. Ale jeśli przyjmujemy, że telewizja należy do naszego zawodu i nas lansuje, to jaka jest różnica między reklamą a rolą? Trzeba ją dobrze wykonać, dobrze wyglądać i powiedzieć to, co ma się do powiedzenia. I tyle.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie