Fabryka papieru raz na zawsze odmieniła Świecie. Wiatru w...

    Fabryka papieru raz na zawsze odmieniła Świecie. Wiatru w żagle dostała też kultura

    Andrzej Bartniak

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Zakłady Celulozy i Papieru nieodwracalnie zmieniły  senne niegdyś miasteczko. Fabryka odcisnęła  ślad na wszystkich sferach życia.

    Zakłady Celulozy i Papieru nieodwracalnie zmieniły senne niegdyś miasteczko. Fabryka odcisnęła ślad na wszystkich sferach życia. ©archiwum

    W roku 1960 Świecie liczyło 10 tys. mieszkańców. Dekadę później było ich już 18 tys. W ciągu zaledwie czterech lat na osiedlu Marianki powstało 555 mieszkań.
    Zakłady Celulozy i Papieru nieodwracalnie zmieniły  senne niegdyś miasteczko. Fabryka odcisnęła  ślad na wszystkich sferach życia.

    Zakłady Celulozy i Papieru nieodwracalnie zmieniły senne niegdyś miasteczko. Fabryka odcisnęła ślad na wszystkich sferach życia. ©archiwum

    Pod koniec roku 1960 Rada Ministrów podjęła decyzję o budowie nowoczesnego kombinatu celulozowo-papierniczego. Za optymalną lokalizację uznano okolice Świecia. Zadecydowały o tym m.in. bliskość: Wisły, ogromnych obszarów leśnych oraz węzła kolejowego. Przez kilkadziesiąt lat transport drewna do zakładu i wyrobów z zakładu odbywał się głównie za pośrednictwem kolei.

    Przeczytaj również: Świecie - miasto cuchnące smrodem kombinatu?

    Za pracą

    W maju 1961 ruszyło, prowadzone na ogromną skalę, karczowanie lasu. Prace przebiegały pod nadzorem leśniczego Ludwika Nogi. Dzięki jego pomysłowości opracowano nową metodę usuwania drzew, co znacznie usprawniło prace.

    Temu, co się działo w niedalekiej okolicy Świecia, z ogromnym zaciekawieniem przyglądali się mieszkańcy. - Trochę żal było nam tego lasu, bo jeździliśmy tam trenować, ale z drugiej strony czuliśmy, że dzieje się coś ważnego, co może przynieść korzyści nam wszystkim - wspomina Henryk Sarnecki w tamtym czasie realizujący się jako lekkoatleta. - Chyba jednak mało kto zdawał obie sprawę z tego, jak wielka będzie skala tych zmian. Jako młody człowiek oczywiście cieszyłem się, że powstanie nowoczesny zakład, bo wszyscy wiedzieli, z czym to się może wiązać.

    Jako jedno z bardziej liczących się przedsięwzięć dekady w kraju, budowa zadziwiała zarówno rozmachem, jak i tempem prac. W 1962 plac budowy rozpościerał się na 100 hektarach. Serce fabryki miała stanowić fińska linia technologiczna firmy Metex. Jej uruchomienie wiązało się z przyjazdem do Świecia ekipy fachowców z Finlandii, którzy gościli w Świeciu także w kolejnych latach. Aby czuli się jak u siebie w domu, zbudowano im nawet saunę. Praktycznie stała obecność Skandynawów przyczyniła się też do budowy hotelu Leśna usytuowanego w niedalekim sąsiedztwie "Celulozy". Byli oni jednak niewielką grupką na tle polskich robotników, którzy skuszeni dobrymi zarobkami, obietnicami szybkiego otrzymania mieszkania, bądź też przymuszeni nakazami pracy masowo zjechali do Świecia. Trudno dziś o precyzyjne dane, ale wydaje się, że najwięcej osób przyjechało z Kujaw. W 1960 roku Świecie liczyło 10 tys. mieszkańców. Po 14 latach było ich dwukrotnie więcej. W tym samym czasie liczba samochodów ciężarowych w powiecie świeckim wzrosła ze 193 do 1577, a osobowych z 292 do 2827.

    Mieszkania dla mas

    Przez całe lata 60. sukcesywnie rozrastało się nowe osiedle Kościuszki. Pierwszeństwo w przydziale mieszkań mieli oczywiście pracownicy ZCiP. Niektórzy próbowali przeszczepić na grunt miejski swoje wiejskie przyzwyczajenia. Zdarzały się więc przypadki hodowania na balkonie: kur, gęsi czy królików. - Gdybym tego nie widział na własne oczy, to pewnie nie uwierzyłbym, ale pamiętam ludzi, którzy trzymali w łazience kozę, a konkretnie w wannie, z której prawdopodobnie nie korzystali albo bardzo rzadko - śmieje się na samo wspomnienie o tym Jerzy Kapuściński, który do dziś związany jest z osiedlem Kościuszki.

    Zupełnie inny ton nadawała obecna w Świeciu ekipa Finów. Niektórzy, z racji, że były to wielomiesięczne kontrakty, przyjechali tu nawet z żonami. Przeważali jednak kawalerowie, którzy wzbudzali ogromne zainteresowanie. - Wyraźnie odróżniali się od Polaków nie tylko urodą, ale przede wszystkim ubiorem - wspomina Halina Radtke. - Ludzie byli bardzo ciekawi, jacy oni są. Dziś trudno to zrozumieć, ale wtedy goście z Zachodu budzili wielką sensację. Takich osób nie spotykało się co dzień.

    Jako pierwsze krok ku zbliżeniu narodów zrobiły młode świecianki. W kilku przypadkach zakończyło się to małżeństwem. W wielu innych była to tylko przygoda.

    Ważną datą w historii miasta i zakładu był rok 1971 wiążący się z rozpoczęciem budowy osiedla Marianki. Wiatru w żagle dostała też kultura. Niektórzy do dziś z rozrzewnieniem wspominają imprezy w Cechu, który przez pewien czas nieformalnie pełnił funkcję domu kultury ZCiP. Szczególnym powodzeniem cieszyła się impreza rozrywkowa "Puchar uśmiechu".


    Czytaj e-wydanie »
    Lokalny portal przedsiębiorców

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej