W Paryżu trwa proces stulecia.

Oskarżonych jest m.in. 6 byłych klientów Consus France, spółki-córki toruńskiej firmy Consus. Wyrok ma zapaść jeszcze w tym miesiącu. 

W sądzie tylko czterech oskarżonych 

W procesie, o którym jako pierwsza poinformowała agencja Bloomberg, oskarżonych jest 12 osób. Jednak w sądzie pojawiły się tylko cztery, a wśród nich prezes spółki Consus France (to spółka-córka toruńskiej firmy Consus). Jako trader zajmowała się ona pośrednictwem w handlu uprawnieniami CO2.


- Reszta osób miała izraelskie paszporty. Uciekła do swojego kraju, skąd nie grozi ekstradycja. Rząd francuski ma w takiej sytuacji marne szanse na odzyskanie zaległych podatków, więc chwycił się łatwiejszej drogi zdobycia pieniędzy. Chce sięgnąć do kieszeni pośredników, choćby polskiej firmy, która nie ma nic do ukrycia, bo jako członek francuskiej giełdy Bluenext, musiała składać oficjalnie sprawozdania dotyczące każdej transakcji. Zostaliśmy kozłem ofiarnym - mówi "Pomorskiej" przedstawiciel spółki. 

 

Consus od 2003 roku doradza, jak korzystać z europejskiego systemu handlu prawami do emisji CO2. Pośredniczy w sprzedaży uprawnień do emisji, m.in. na francuskiej giełdzie. Proces, który trwa w Paryżu dotyczy tego, że sześciu byłych klientów spółki, handlujących takimi uprawnieniami, na przełomie 2008 i 2009 roku, nie odprowadzało podatku VAT od transakcji. 

Pomagała lub przymykała oko?

Zdaniem paryskiej prokuratury, spółka z polskimi korzeniami mogła pomagać lub przymykać oko na oszustwa oskarżonych klientów. Jak podaje "GW", do tego celu miała służyć tym klientom sieć zagranicznych spółek słupów na Cyprze, Litwie i w Hongkongu. Francuskie media informują, że skarb państwa mógł stracić 283 mln euro z tytułu nieodprowadzania podatku VAT od transakcji przez byłych klientów obsługiwanych na giełdzie przez firmę Consus. 

W oświadczeniu, która grupa Consus przesłała do "Pomorskiej" czytamy m.in., że od początku współpracowała ona z francuskim wymiarem sprawiedliwości w związku z podejrzeniami wobec kilku jej byłych klientów: "Czujemy się ofiarami procederu i działalności nieuczciwych klientów oraz nie zgadzamy się z postawionymi zarzutami". 

Firma napisała również, że od początku działalności na bieżąco regulowała swoje zobowiązania podatkowe. W Polsce była dwukrotnie kontrolowana przez UKS, w tym również jej interesy we Francji. Urząd nie stwierdził uchybień. Podobna kontrola skarbowa była przeprowadzona w 2009 roku przez francuskie organy podatkowe i z podobnym skutkiem jak w polskim urzędzie. 

"Spółki Consus France i Consus SA, jako traderzy. prowadziły działalność gospodarczą w pośrednictwie w handlu uprawnieniami do emisji CO2 na długo przed, jak i po popełnieniu przestępstw przez kilku nieuczciwych klientów. Pobierały od swoich klientów jedynie marżę od realizowanych transakcji, działając zgodnie z prawem. Nigdy nie czerpały żadnych dodatkowych korzyści z tego tytułu. Nie miały i nie mogły mieć żadnych narzędzi do kontroli czy egzekwowania odprowadzania podatku VAT przez swoich klientów, ponieważ takimi narzędziami dysponują tylko stosowne organy państwa. Spółki czują się poszkodowane z powodu niewystarczającego nadzoru nad rynkiem handlu uprawnieniami do emisji CO2, jak też luk prawnych w ustawodawstwie francuskim" - wyjaśniają przedstawiciele firmy. 

Urząd Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy potwierdza przeprowadzenie kontroli, na które powołuje się Consus. - Dotyczyły rozliczeń z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych za 2009 rok oraz podatku od towarów i usług za 2008 i 2009 rok - informuje Bartosz Stróżyński, rzecznik prasowy bydgoskiego UKS. - Nie stwierdziliśmy nieprawidłowości.