"Fundin" tylko wśród przyjaciół

    "Fundin" tylko wśród przyjaciół

    Wysłuchał Tomasz Malinowski

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

         A - Apostel Henryk. Były szkoleniowiec w kilku polskich klubach, selekcjoner reprezentacji. Dziś z dala od trenerskiego kieratu. Jest wiceprezesem PZPN odpowiadającym za sprawy szkoleniowe. Podczas swojej kariery sędziowskiej nie miałem z nim żadnych zatargów. Poróżniliśmy się za to ostro podczas słynnego już meczu barażowego Szczakowianka - Świt, w którym to pełniliśmy oficjalne funkcje obserwatora i delegata. Henio uważał, że drugi gol dla gospodarzy strzelony został ze spalonego, ja natomiast nie miałem wątpliwości, że bramka zdobyta została prawidłowo.
         B - Boniek, oczywiście Zbigniew. Łączy nas Bydgoszcz i ruda czupryna. Był świetnym piłkarzem, gdy prowadziłem mecze z jego udziałem - zawodnikiem zdyscyplinowanym. Potem okazał się doskonałym wiceprezesem związku. Chciał zaszczepić na naszym sędziowskim poletku wiele wzorów praktykowanych w zachodnich ligach. Szkoda, że odszedł ze stanowiska i dzieła nie dokończył.
         C - Chyliński Tadeusz. Były już dyrektor Polonii. Współpracowałem z nim, kiedy w klubie przy ul. Sportowej był kierownikiem wyszkolenia, a ja kierowałem sekcją piłki nożnej. Czuł sport, dlatego panowała między nami pełna harmonia. Nie przeszkadzał także w realizacji mego sędziowskiego hobby. To co ostatnio wydarzyło się w klubie, to problem złożony. Nie dostrzegam w tym tylko jego winy.
         D - Drzymała Zbigniew. Poznałem go osobiście. Oddany futbolowi bez reszty. Z wiejskiego zbudował silny klub, nie szczędząc własnych pieniędzy. Godne podkreślenia jest, że choć należy do ludzi bardzo majętnych, nie obnosi się swoim bagactwem. Jest człowiekiem bezpośrednim i komunikatywnym.
         E - Eksztajn Stanisław. Były przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN. Wielki autorytet w środowisku; bronił kolegów, gdy im nie udowodniono winy, ganił wszystkich, którzy na to zasłużyli. Syn Janusz, też był sędzią. gdy się przyłożył, potrafił prowadzić zawody znakomicie. Poza tym świetny kolega, nie dawał odczuć, że jego ojczulek jest prezesem naszej organizacji.
         F - "Franz" Smuda. Początkowo uważałem go za wielkiego fachowca, a potwierdzał to osiąganymi wynikami z drużynami, które prowadził. Później spoczął na laurach.
         G - Górnik Zabrze. Mój klub! Sędziowałem mu dużo trudnych i ważnych meczów. Nigdy też nie byłem naciskany przez działaczy Górnika, żeby zespołowi pomóc. Gwarantem znakomitych kontaktów między mną a zespołem byli Marian Olejnik i Staszek Oślizło, którzy pełnili funkcje kierowników drużyny. Obaj wytwarzali doskonałą atmosferę przed, w trakcie i po meczu.
         Góral Jan. Urodzony do pracy z młodzieżą. Gdy współpracowaliśmy w Polonii, zdobył z juniorami mistrzostwo Polski. Potrafiliśmy z popularnym "Kukułą" w nieskończoność rozprawiać o piłce. Pewnie dlatego, że obaj mamy podobne charaktery i jesteśmy cholerykami.
         H- Harmata Ryszard. W przeszłości filar obrony Zawiszy, jak nikt agresywny w grze. Poza boiskiem doskonały kumpel. Dziwiło mnie, że po zakończeniu kariery nie osiągnął sukcesów w roli szkoleniowca.
         I - Iwanicki Leszek. Prawdziwy generał środka pola, strateg. Na boisku wzór; pomagał sędziemu w prowadzeniu zawodów, temperował wybuchowe charaktery piłkarzy.
         J - Jarguz Alojzy. Najlepszy sędzia w historii polskiego futbolu. Fantastycznie "czytał grę". Poważany w świecie, o czym przekonałem się osobiście. Byłem u niego asystentem na wielu zawodach międzynarodowych. Podobno jego sędziowska kariera posłużyła przy pisaniu postaci sędziego Laguny, bohatera filmu "Piłkarski poker".
         K - Kamiński Konrad. Wychowawca wielu piłkarskich pokoleń, taki Papa Stamm polskiej piłki. Ludzi tego formatu brakuje naszemu piłkarstwu.
         L - Listkiewicz Michał. Jest lepszym prezesem niż był sędzią. Sprawdza się - mimo rozlicznych ataków - w roli szefa związku, bo działa w trudnym, przejściowym okresie.
         Ł - Łazarek Wojciech. Dusza każdego towarzystwa. Przyjaźnimy się "od zawsze", chociaż nie brakowało kryzysowych momentów. Gdy był trenerem Lechii Gdańsk, zrobił mi karczemną awanturę o niepodyktowanie rzutu karnego. Sytuację uratowała jego żona. To właśnie Łazarek jest autorem słynnego powiedzenia: "Z koniem kopać się nie będę". Używał je, gdy miewał pretensje do sędziów.
         M - Miłoszewicz Henryk. Bardzo dobry piłkarz, wspaniały technik. Swoją lewą nogą "mógł wiązać krawaty". W futbolu nie osiągnął wszystkiego, bo był nałogowym palaczem. Przedwczesna śmierć nie pozwoliła mu także wykazać się w pełni trenerskim talentem.
         Majewski Stefan. Solidny piłkarz, inteligentny i fachowo przygotowany trener. Osobiście żałuję, że nie dano mu samodzielnie poprowadzić reprezentacji Polski.
         N - Norkowski Marian. Doskonały piłkarz, olimpijczyk. Łowca goli. Miał trudny charakter. Może dlatego nie sprawdził się kompletnie w roli szkoleniowca.
         Nowak Eugeniusz. Menedżer piłki nożnej pełną gębą. Doskonały organizator. W przeszłości nasz region nie miał działacza takiego formatu. Wiele mi w życiu pomógł.
         O - Olimpia Poznań. W przeszłości - tak, jak nasza Polonia - klub milicyjny. Kiedy byłem etatowym kierownikiem sekcji piłkarskiej, sprzedałem jej najzdolniejszego zawodnika - Grzesia Mielcarskiego. "Bolo" Krzyżostaniak, ówczesny boss poznańskiego klubu najwidoczniej "miał węża w kieszeni", bo wyłożył tylko 10 tys. złotych. Ale taką cenę ustalili... komendanci wojewódzcy milicji.
         P - Pieszko Jan. Filigranowy napastnik rodem ze Szczecinka. Wykreowany w Zawiszy, karierę ligową zrobił w Legii. Bliżej poznałem go, gdy został szkoleniowcem w PZPN. Obecnie pracuje w dziale organizacji imprez. Potrafi słuchać racji innych. Współorganizowaliśmy mecze na Zawiszy, m.in. Polska - Rumunia, a teraz "Turnieju Syrenki".
         R - Rejnowski Stanisław. Sędzia, był moim asystentem; w Kolegium Sędziów dokonujący obsad sędziowskich. Także kierownik biura związku. Zaangażowany i bezinteresowny.
         S - Stachurski Władysław. Dobrze poznaliśmy się, kiedy pracował w Zawiszy. Miałem wyłączność na prowadzenie wszystkich sparingów zespołu, prowadziłem też wykłady z zawodnikami. Był autorytetem wśród zawodników, cenili go za świetny warsztat. W historii piłkarskiego Zawiszy osiągnął z drużyną najwyższe 4. miejsce w ekstraklasie.
         T - Tabaka Waldemar. Sędzia, prowadził mecze w II lidze. Świetny kolega, dlatego pomagałem mu jak potrafiłem najlepiej. Był wiele lat moim asystentem.
         U - Urbanyi Zbigniew. Doskonały dziennikarz, chociaż nie należałem do jego pupilków. Nie raz mi przysolił; wycinki tych tekstów zachowałem do dziś.
         W - Waligóra Bronisław. Dobry w przeszłości piłkarz i bardzo dobry trener. Typowy warsztatowiec. Jesteśmy cholerykami, więc zazwyczaj w kwestiach sędziowskich kłóciliśmy się. Poza tym Bronek, to nałogowy karciarz, ale tu nasze zainteresowania się rozmijają.
         Ż - Zelazko Wit. Sędzia i przyjaciel. Sędziowaliśmy razem, między sobą rywalizowaliśmy we wszelakich plebiscytach. W jego decyzjach wiele było aktorstwa. Dzięki wyjątkowemu poczuciu humoru, potrafił w mig rozładować napiętą atmosferę na boisku.
         Ż - Żyro Jarosław. Sędzia; młody i zdolny. Musi jednak wiele nad sobą pracować. Pomagałem w jego rozwoju, a dziś niektórym (z bydgoskiego środowiska) jest nie w smak.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo