Gehenna Kruszkowskiego: kręgosłup boli, będzie kolejna...

    Gehenna Kruszkowskiego: kręgosłup boli, będzie kolejna operacja

    (jp)

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Gehenna Kruszkowskiego: kręgosłup boli, będzie kolejna operacja

    ©fot. archiwum

    Koszmar Sławiomir Kruszkowskiego nie chce się skończyć. Nieudana operacja kręgosłupa, zakażenie i niedługo kolejny zabieg. A Igrzyska Olimpijskie w Londynie coraz bliżej...
    Gehenna Kruszkowskiego: kręgosłup boli, będzie kolejna operacja

    ©fot. archiwum

    Kłopot pojawił sie tuż przed tegorocznymi mistrzostwami Europy w Porugalii. Zaniedbywany przez lata kręgosłup trzykrotnego olimpijczyka zaczął domagać się zdecydowanej interwencji. Okazało się, że niezbędna jest operacja. Ból nie ustawał, rana po interwencji chirurgów nie chciała się goić. - Dwa tygodnie temu lekarze doszli do wniosku, że coś jest nie tak i trzeba to otworzyć i zobaczyć - opowiada wioślarz.

    Kolejne dni były dla niego koszmarem. Okazało się , że wioślarza organizm odrzucił przeszczep i zwalczał go niczym wirusa. Dwa miesiące leczenia poszły na darmo. Silikonowy krążek trzeba było natychmiast usunąć. - Zrobił się przy tym kolejny bałagan w kręgosłupie. Najgorsze jest to, że plecy znowu zaczynają boleć - mówi Kruszkowski.

    Lekarze rozkładają ręce. Silikonowy krążek wydawał się idealnym zabezpieczeniem przeciążonego kręgosłupa, ale okazał się za mały przy takim schorzeniu, a większych nikt nie produkuje. Pojawił się pomysł skręcenia śrubami najbardziej przeciążonego odcinka kręgosłupa. To z pewności zlikwidowałoby ból, ale stanowiłoby spore zagrożenie w dalszej karierze sportowej. - Takie zabezpieczenie mocno usztywniłoby kręgosłup. Tymczasem przy moim trybie życia i treningach wioślarskich są takie przeciążenia, że momentalnie posypałyby się kolejne kręgi - mówi Kruszkowski.

    Lekarze najchętniej zabroniliby Kruszkowskiemu dalszych treningów, ale on sam nie chce o tym słyszeć. - Moim wielkim celem jest Londyn w 2012 roku i na razie to się nie zmienia. Mamy XXI wiek, małpy od dawna latają w kosmos. Tym bardziej człowiek, jeśli tylko czegoś chce, to może to osiągnąć - podkreśla torunian.

    Dlatego odrzucił możliwość skomplikowanej operacji kręgosłupa. Zabieg zapewne rozwiązałby problem, ale wiąże się z minimum półroczną rehabilitacją. To oznaczałoby kres sportowych i zawodowych planów wioślarza.

    Kruszkowski we wtorek trafił do Warszawy na konsultacje do neurochirurga Andrzeja Sobieraja, który wcześniej postawił na nogi ciężarowca Szymona Kołeckiego (też miał poważne kłopoty z kręgosłupem).

    Wiadomości są dwie. Zła jest taka, że wioślarz w styczniu ponownie trafi na stół operacyjny, w Olsztynie będzie miał wszczepione dwa specjalne implanty. Wcześniej musi poddać się ostrej kuracji antybiotykowej, która ma usunąć stan zapalny. Dobra wiadomość: Sobieraj obiecuje, że po zabiegu wioślarz szybko będzie mógł wrócić do treningów.

    - Nauczony przykrym doświadczeniem podchodzę sceptycznie do tych słów, ale przynajmniej jest światełko w tunelu. Jestem wściekły, bo zmarnowałem trzy miesiące, a wszystko cały czas mnie boli. Mimo tego cały czas trenuję, załatwiłem sobie ergometr na zimę, w grudniu pobiegnę w Półmaratonie Świętych Mikołajów. Muszę być w formie, jeżeli wiosną mam walczyć o miejsce w ósemce - podkreśla Kruszkowski.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    To warto zobaczyć

    Wideo