Grudziądz. Nasz papież świętym. Wrażenia z beatyfikacji

MARYLA RZESZUT
Z Rzymu wracają m.in.Irena Sankiewicz z córką Magdaleną
Z Rzymu wracają m.in.Irena Sankiewicz z córką Magdaleną Maryla Rzeszut
Grudziądzanie wracają dopiero teraz autokarem z Rzymu, z beatyfikacji Jana Pawła II. Pojechali bowiem jeszcze do Asyżu i Padwy.

Pielgrzymkę zorganizował" Caritas". Z grupą grudziądzan pojechał ks. Marek Borzyszkowski.

Jak najwięcej Polaków

- Tak się złożyło, że nie mogłem pojechać na pogrzeb Jana Pawła II, podczas gdy moja rodzina i mój szef byli - wspomina Piotr Jaskulski, wicedyrektor grudziądzkiego szpitala- gdy dowiedziałem się, że ksiądz Marek Borzyszkowski organizuje wyjazd z Grudziądza na beatyfikację, od razu postanowiłem przyłączyć się do grona pielgrzymów. Chcę dołożyć małą cegiełkę od siebie i być jednym z tych Polaków, którzy odpowiednio licznie stawią się w Rzymie, gdy polski papież zostanie beatyfikowany. Aby nikt nie powiedział kiedyś, że w tym niezwykłym dniu zabrakło w Rzymie Polaków.

Dla wszystkich uczestników wyprawy było to niezapomniane przeżycie duchowe.
Grudziądzanka Irena Sankiewicz z córką Magdaleną postanowiły być świadkami beatyfikacji Karola Wojtyły.

Bardzo chciały znaleźć się wśród ludzi z całego świata, w Rzymie i osobiście uczestniczyć w tym niepowtarzalnym wydarzeniu. Postarają się o pamiątki , przypominające im o beatyfikacji.
- Ważny dla nich jest sam udział w ceremonii i przeżycie wszystkiego na miejscu - tłumaczy Grzegorz Sankiewicz, który żegnał żonę i córkę przed ich odjazdem do Włoch.

Koszt wyjazdu sięgnął około 2 tys. zł od osoby. Zawierał już opłaty za zakwaterowanie, obiady i transport.

Prezydent poleciał samolotem

Oddzielnie, samolotem z Warszawy do Rzymu, poleciała delegacja samorządu Grudziądza: prezydent Robert Malinowski i przewodniczący Rady Miejskiej Arkadiusz Goszka.

Towarzyszył im proboszcz parafii św. Mikołaja w Grudziądzu ks. Dariusz Kunicki.
Jak informuje rzecznik prezydenta miasta, Magda Jaworska-Nizioł, samorządowcy wrócili z Rzymu 2 maja.

To się już nigdy nie powtórzy

Piotr Jaskulski, wicedyrektor grudziądzkiego szpitala, tak wspomina dzień beatyfikacji: - Wstaliśmy o drugiej w nocy, a z hotelu wyjechaliśmy na plac św. Piotra o 3 rano. I tak nie byliśmy pierwsi, ale znaleźliśmy dość dobre miejsce. Już nie na samym placu, ale w pobliżu, gdzie stał duży telebim. Doskonale wszystko na nim widzieliśmy. Mieliśmy ze sobą radio i słuchaliśmy relacji po polsku. Mogliśmy siedzieć lub stać. Wokół ogromny tłum. Bardzo wielu Polaków, ale i Włochów, Hiszpanów, widzieliśmy też Ukraińców. Te chwile zapamiętam na całe życie. Jestem bardzo zadowolony, że pojechałem do Rzymu. Takie chwile więcej się nie powtórzą. Raczej Polak już nie zostanie papieżem, a w każdym razie taki Polak, jak Jan Paweł II. Byłem zbudowany, że ludzie nie zapomnieli go, choć minęło od śmierci 6 lat. Włosi skandowali jego imię. Była powszechna radość, że jest beatyfikowany, a daj Boże, wkrótce zostanie kanonizowany. Podobało mi się bardzo kazanie Ojca Świętego i to, jak mówił o naszym Karolu Wojtyle. To historyczne wydarzenie, w życiu czegoś takiego więcej nie przeżyję. Nasza wyprawa nie kończy się na Rzymie. Nie wracamy od razu do Polski. Mamy w planie jeszcze Asyż, gdzie zogranizowano mszę św. dziękczynną dla Polaków.

Grudziądzanie planowali także odwiedzić przy okazji Padwę.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie