Gdy inowrocławska huta Irena prawie 20 lat temu debiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych, jej akcje kosztowały złotówkę. Szybko ich kurs wzrósł o ponad 100 razy. W ostatni poniedziałek spadł do poziomu 12 groszy.

Przedwczoraj akcje "Ireny" były notowane na giełdzie po raz ostatni. Minęło bowiem pół roku od dnia uprawomocnienia się postanowienia o ogłoszeniu upadłości spółki.

Czytaj też: Huta Irena w Inowrocławiu. Drugie narodziny, do firmy wrócił gaz!

Huta Irena. Akcje zostają wycofane

- Zgodnie z regulaminem Giełdy Papierów Wartościowych, po tym terminie akcje spółki będącej w upadłości zostają wycofane z rynku regulowanego. Muszą być oddane akcjonariuszom. Od teraz mogą występować tylko w obrocie prywatnym - tłumaczy Grzegorz Floryszak, syndyk huty "Irena".

Teoretycznie właściciele akcji mogliby liczyć na zwrot części zainwestowanych w nie pieniędzy, ale dopiero po zaspokojeniu wszystkich innych wierzycieli przez syndyka. Jest to jednak mało prawdopodobne.

Syndyk chce sprzedać hutę

Jednocześnie zapewnia, że prowadzona przez niego firma ma się dobrze. - Dochodzimy do maksymalnych obrotów - przekonuje. Syndyk chce sprzedać firmę. 7 lipca odbędzie się przetarg. Cenę wywoławczą ustalono na kwotę 38,9 mln zł.

Do tej pory zainteresowanie przejęciem huty "Irena" przejawiało czterech inwestorów: z Niemiec, Stanów Zjednoczonych oraz z Polski - fundusz inwestycyjny, a także firma z branży szklarskiej. 

Czytaj też: To cud! Inowrocławska Huta Irena ożyła i znowu produkuje kryształy!