- Jeszcze jestem w zakładzie. Mam sporo do zabrania. Przez 37 lat pracy trochę się tego nagromadziło - mówił nam wczoraj Krzysztof Radomski. Chwilę wcześniej został wciągnięty na listę bezrobotnych.

Czytaj też: Inowrocław. Huta Irena znowu zwalnia pracowników. Iran zerwał kontrakt, na bruk trafi 200 osób

Żeby ułatwić życie około 200 zwolnionym hutnikom, pracownicy urzędu pracy wczoraj dyżurowali w zakładzie. Na miejscu rejestrowali świeżych bezrobotnych.

- Nie mam zamiaru zbyt długo siedzieć na zasiłku.

Miesiąc, góra dwa. Jestem przekonany, że huta za jakiś czas wznowi produkcję. Czy jednak otrzymam szansę pracy w nowym zakładzie? Tego nie wiem. Nikt tego nie wie - wyznaje Krzysztof Radomski, wieloletni przewodniczący Związku Zawodowego HSG „Irena” w Inowrocławiu, później BHP-owiec. Przekonuje jednak, że hutnicy odchodzą z zakładu z nadzieją, że jeszcze tu wrócą.

Syndyk Grzegorz Floryszak również jest dobrej myśli. Aktualnie znów prowadzi negocjacje z Irańczykiem, do niedawna głównym odbiorcą kryształów z „Ireny”. Zainteresowanie przejęciem lub wydzierżawieniem zakładu wykazuje również kilku innych inwestorów. - Zależy mi na tym, by pracownicy jak najszybciej mogli wrócić do pracy - przekonuje syndyk.

Czytaj też: Przetarg na Hutę Irena w Inowrocławiu. Cena niższa o połowę, ale i tak nikt nie chce jej kupić