ZOBACZCIE WIDEO
    ZAPRASZAMY!

    Dostawczak wyprzedza, osobówka musi uciekać

    Rozwiń
    ZOBACZCIE WIDEO
    Zwiń

    Dostawczak wyprzedza, osobówka musi uciekać

    Stop Agresji Drogowej. W piątym odcinku naszego programu, wspólnie z Komendą Wojewódzką Policji w Bydgoszczy, pokazujemy kolejnych piratów drogowych z regionu. Kamera zarejestrowała m.in kierowcę dostawczego auta, który prawie doprowadził do wypadku.

    Jak feniks z popiołów

    Jak feniks z popiołów

    Marcin Drogorób

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Po trzech latach przerwy toruńscy hokeiści znów będą walczyć z najlepszymi. Zespół Leszka Minge przeszedł przez rozgrywki jak burza.
         Czerwiec 2001 roku. Grupa zawodników zachęcana przez trenera Leszka Minge podejmuje treningi w hali Wyższej Szkoły Oficerskiej. Grupa entuzjastów hokeja zaś reaktywuje klub pod szyldem "Toruński Klub Hokejowy". Mało kto wówczas wierzył, że po niespełna 9 miesiącach TKH/Eurostal znajdzie się w ekstraklasie. Środowisko sportowe Torunia, w pewnym sensie również media, z lekkim niedowierzaniem patrzyli na rozwój wydarzeń.
    A te przybierały błyskawiczny obrót, bowiem zawodnicy i działacze byli bardzo zdeterminowani. W sierpniu podopieczni Minge wyszli na lód i od razu dali próbkę swoich możliwości. W sparingowym meczu ze Stoczniowcem Gdańsk wygrali 6:3. Czy to nie było udane preludium do sezonu ligowego?
         - Pamiętam pierwsze spotkanie grupy ludzi zainteresowanych stworzeniem klubu - wspomina Janusz Burzyński, wiceprezes. - Ta ekipa tęgo się wykruszyła, zostali najwytrwalsi. Wspólnymi siłami udało nam się skroić budżet klubu. I dzięki temu, w sezonie zespół stał na solidnych podstawach finansowych.
         Toruń się zbroi
         
    Po zwycięstwie nad Stoczniowcem w Polskę poszła fama, że Toruń się zbroi, że odradza się silna drużyna. Do macierzystego klubu powrócili Przemysław Bomastek, Łukasz Kiedewicz, chęć gry wyrazili sąsiedzi zza miedzy z Bydgoszczy: Bartosz Orzeł, Artur Bielicki, Patryk Gawara, ze Śląska przybył Paweł Jasicki. Przed inauguracyjnym meczem w lidze trener Leszek Minge dysponował już trzema pełnymi piątkami.
         Sezon 2001/2002 torunianie zaczęli z wysokiego "c", bowiem pod Wawelem pewnie pokonali faworyta rozgrywek - Cracovię 9:3. Objęli od razu prowadzenie i nie oddali go już do końca. Po rywalach "przejechali się niczym walec"; w 31 meczach rozegranych w sezonie wygrali 29 razy. Jedyna porażka przytrafiła im się w konfrontacji z hokeistami Szkoły Mistrzostwa Sportowego I PZHL (5:6), raz też oddali punkt w wyjazdowym meczu z Cracovią (3:3). W trakcie rozgrywek zespół wzmocniła dwójka wartościowych graczy - wychowanek Jarosław Dołęga i mający duże doświadczenie w grze w ekstraklasie Krzysztof Secemski.
         Jak z furą siana
         
    Nadspodziewanie łatwo poszło drużynie w półfinałowych meczach play off. Eurostal zmierzył się z ekipą SKH Sanok, zapowiadaną przed sezonem jako najgroźniejszy rywal w walce o ekstraklasę. Tak jak w sezonie zasadniczym, tak tym razem sanoczanie zawsze schodzili z lodu pokonani. -Trzy mecze i "po krzyku". Całe szczęście, bo wielogodzinne podróże w Bieszczady wykańczały nas fizycznie i psychicznie - wspomina Sławomir Szachniewicz, obrońca z trzeciej piątki.
         Walka o awans do ekstraklasy miała się zatem rozstrzygnąć między ekipami Eurostalu a Cracovii. - Wolę grać z nimi - mówił przed drugim meczem w Krakowie Bartosz Orzeł. - Krakusy odwaliły kawał dobrej roboty wygrywając w trzech meczach z Orlikiem Opole. Z Opolem ciężko by się grało, ten przeciwnik nam wyjątkowo nie leżał. A z Cracovią pojedziemy, jak z furą siana
         Pierwszy mecz pokazał (wygrana 4:2), że gracze TKH byli trochę stremowani jego stawką. W podroży na drugi mecz pod Wawelem zawodnikom towarzyszył wysłannik "Pomorskiej". Hokeiści od lat kursujący na trasie Toruń - Śląsk mają swoje przyzwyczajenia. Kierowca musi wiedzieć, gdzie się trzeba zatrzymać, to już cały rytuał.
         - Tak wygląda nasze życie - wtajemniczał Leszek Minge, gdy byliśmy w trasie. - Proszę spojrzeć. Większość chłopców śpi. Oni wszyscy pracują, jeden jeździ na taksówce, drugi jest cukiernikiem, ma nocki. Bywa tak, że wysypia się w drodze na mecz. Gdyby kibice to wiedzieli, patrzyliby inaczej na nasze momenty dekoncentracji, chwile słabości. Hokej jest naszą pasją. Kto by się tak poświęcał dla dyscypliny, gdyby jej nie kochał?
         Butelki zamiast róż
         
    Mecz w Krakowie torunianie rozegrali po profesorsku. Tylko w pierwszej tercji gospodarze stanowili zagrożenie. Później już nie istnieli. Słynna przyśpiewka Krakusów "Pociąg jedzie, brama będzie" tym razem się nie pojawiła. Dołęga, Secemski, Bomastek pociągnęli grę i ich koledzy szybko objęli wyraźne prowadzenie (6:2).
         Na lód poleciały butelki i świece dymne. Pseudokibice Cracovii nie potrafili godnie przyjąć porażki. Po przerwie, już przy pustych trybunach, torunianie dokończyli dzieła. - Mam nadzieję, ze już tu długo nie przyjedziemy - Tomasz Nikiel, wzrokiem odprowadzał krakowskie lodowisko-blaszak.
         Trzecia lewa szlema
         
    Data: 19 marca 2002 r. już wpisana została do klubowej księgi. TKH/Eurostal, spadkobierca tradycji Pomorzanina, Towimoru, Metronu, Międzyszkolnego Klubu Sportowego Hokeja na Lodzie, w niespełna rok od powołania, wywalczył miejsce w ekstraklasie.
         Przypieczętowanie awansu miało miejsce na Tor-Torze, przy pełnych trybunach i przyszło nadspodziewanie łatwo. Na nic zdały się przeprosiny przedstawiciela Cracovii za chuligańskie zachowanie sympatyków tego klubu. TKH/Eurostal rozgromił Cracovię 8:1! Wraz z ostatnią syreną zaczęła się feta. Zawodnicy rzucili się sobie w ramiona, w stronę trybun pofrunęły koszulki i kije hokejowe. Trener i prezes klubu powędrowali na ramiona hokeistów. Potem odbyło się rytualne spalenie kapelusza prezesa, wspólna "stonoga" i specjalne podziękowania publiczności za doping.
         Bohaterowie są... szczęśliwi
         Leszek Minge:
    (skąpany w strumieniach szampana) - Jestem bardzo szczęśliwy. Zasłużyliśmy na to w pełni. Kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie uda się powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Nam się to udało. Czuję się spełniony jako trener. Na pewno nie myślałem, że pójdzie to tak gładko. O tym, że osiągniemy ten sukces przekonywałem się w miarę poznawania drużyny. Teraz przed nami nowe cele, nowe wyzwania. Nie wchodzimy do ekstraklasy, żeby zaraz z niej spaść. Chcemy tam coś znaczyć.
         Bartosz Orzeł: - Mam już tytuł mistrza Polski. Ale awans do ekstraklasy tak samo się świętuje, jak złoty medal. Koledzy się starali, kibice też. Dziś było fantastycznie. Żeby tak było przez cały przyszły sezon.
         Krzysztof Secemski: - Po tym meczu mogę powiedzieć, że miałem krótką przerwę w grze w ekstraklasie - mówi. - Chłopaki zrobili dobrą robotę. Cieszę się, że przyszedłem do takiej drużyny, która wywalczyła awans. Nie było lekko, musieliśmy o to twardo walczyć na lodzie.
         Janusz Burzyński, wiceprezes: - W krótkim czasie udało nam się zrobić coś z niczego. Praktycznie w cztery osoby: z prezesem Andrzejem Kończalskim, dyrektorem Zdzisławem Buczelem i kierownikiem Wojciechem Rydlewskim układaliśmy te "klocki". Awans do ekstraklasy jest dla mnie sukcesem sportowym i organizacyjnym.
         Statystyka TKH/Eurostal
         
    Play off: 6 zwycięstw, 0 przegranych, bramki 43:18.
         Zawodnicy którzy grali we wszystkich spotkaniach ligowych (sezon zasadniczy + play off): Artur Bielicki, Bartosz Orzeł, Przemysław Bomastek, Michał Janczarek, Tomasz Nikiel, Sławomir Szachniewicz, Wojciech Moszczyński.
         Strzelcy: 1. Bomastek 37, 2. Orzeł 30, Nikiel 25, 4. Gliszczyński 17, 5. Chrzanowski 16, 6. Dołęga 15.
         Asysty: 1. Orzeł 30, 2. Bomastek 24, 3. Bielicki 18, 4. Gawara 13, 5. Bartoszewski 12
         Punktacja kanadyjska: 1. Bomastek 61, 2. Orzeł 60, 3. Chrzanowski 32, 4. Dołęga i Bartoszewski - po 25, 6. Bielicki 6.
         Statystyki udostępnił Zdzisław Buczel.
         

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo