Jedli, pili i tańczyli

Dariusz KnapikZaktualizowano 
Bydgoska Inspekcja Transportu Drogowego urządziła balangę dla kolegów z całej Polski. Jej ozdobą był minister.

     Wcześniej jednak inspektorzy w pocie czoła się szkolili, a także strzelali ze sportowych pistoletów, zwiedzali Toruń, pływali statkiem po Brdzie i co najwyżej pozwolili sobie na parę piw dziennie. Nie za pieniądze podatników bynajmniej! Wszystkie te atrakcje zafundowali im sponsorzy. Kto był taki dobry dla inspekcji? Ci, których ona kontroluje. Transportowcy!
     Postrach przewoźników
     
Inspekcję Transportu Drogowego powołano do życia w 2001 roku. Ma pod lupą wszelkie firmy przewozowe. Kontroluje dokumenty, przestrzeganie przez kierowców przepisów o ruchu drogowym, załadunek towarów, warunki transportu zwierząt, przewóz materiałów niebezpiecznych i wiele innych spraw. Inspektorzy mogą wymierzać mandaty, kontrolować firmy, stosować środki przymusu, nawet używać broni palnej.
     Główny inspektor transportu, Seweryn Kaczmarek, jako szef centralnego organu administracji rządowej ma rangę ministra. Wśród wielu obowiązków musi raz w roku zorganizować szkolenie dla podwładnych. Minionej jesieni misją tą obarczył bydgoskiego inspektora wojewódzkiego, Zdzisława Drabenta.
     Szkolenie trwało od poniedziałku do czwartku, od 6 do 9 września. Dla uczestników wynajęto Wojskowy Ośrodek Wypoczynkowy "Żagiel" w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim i sąsiedni ośrodek szkoleniowy "Telekomunikacji". Z całej Polski zjechało blisko 70 osób: zastępcy wojewódzkich inspektorów, naczelnicy wydziałów inspekcji i kierownicy oddziałów terenowych. Bydgoski PKS oddał do ich dyspozycji dwa luksusowe autokary.
     Inspektor z pistoletem
     
Na zajęciach obszernie edukowano kursantów, jak sprzedać najkorzystniej dziennikarzom dokonania firmy, co robić jeśli zadają oni niewygodne pytania itd. Dowiedzieli się też, jak trzeba się ubierać do pracy, dbać o wygląd i wizerunek. Nasi informatorzy twierdzą, że większość zajęć była jednak nudna i mało przydatna. Na szczęście organizatorzy zadbali o atrakcje, które pozwoliły zrelaksować się po wykładach.
     Już pierwszego dnia, po południu, zaproszono inspektorów na strzelnicę bydgoskiego "Zawiszy". Każdy dostał sportowy pistolet i 15 nabojów. Imprezie nadano oficjalną rangę: I Zawodów Strzeleckich o Puchar Prezesa Sekcji "Zawiszy". Inspektorzy, którzy przecież mają prawo do noszenia i używania broni ostrej, raczej się celnością nie popisali. Ale nikt na to nie patrzył, rozdano puchary i dyplomy. Na "Zawiszy" czekały też na zawodników beczki z piwem "Kujawiak", a imprezę uwieńczyło wystawne przyjęcie urządzone przez firmę kateringową.
     Następnego dnia urządzono dla uczestników rejs po Brdzie. Tym razem były skrzynki z "Kujawiakiem", którym goście raczyli się pod słone paluszki i orzeszki.
     Minister na bankiecie
     
Przy okazji szkolenia minister Kaczmarek zwołał w Pieczyskach coroczną odprawę inspektorów wojewódzkich. Przyjechali też inni ludzie z centrali, m.in. szef działu kadr i szkolenia, Bogdan Olesiak, dyrektor biura nadzoru i inspekcji Jerzy Kuczmański. Minister wygłosił dla kursantów krótki wykład.
     W środę w auli Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy odbyły się uroczystości z udziałem władz wojewódzkich. Obchodzono III rocznicę powstania inspekcji. 12 inspektorów otrzymało awanse na wyższe stanowiska, wręczono też odznaczenia resortowe. Potem inspektorzy pojechali na wycieczkę do Torunia. Osobnym autokarem kilkunastu najważniejszych gości, w drugim reszta.
     Szkolenie uwieńczył bankiet w plenerze. Imprezę urządzono w "Żaglu". Honorowe miejsca przygotowano dla ministra jego świty, wojewódzkich inspektorów i kilku szefów z firm transportowych. Pośledniejsi inspektorzy musieli biesiadować osobno. Stoły aż się uginały od wymyślnych dań: nadziewanych kotletów, golonek, szaszłyków, karkówek, zimnych zakąsek itd. A do tego morze wódki. Ponieważ do Pieczysk zjechali kursanci mieszanej płci, był też akordeonista, który przygrywał do tańca. Goście jedli więc, pili i tańczyli do nocy.
     W czwartek organizatorzy litościwie nie przewidzieli już żadnych zajęć. Inspektorki i inspektorzy, niektórzy nieco zmęczeni, zjedli śniadanko i rozjechali się do pracy.
     Na koszt sponsora
     
Inspektor Drabent twierdzi, że z publicznych funduszy wydał na całe szkolenie ok. 10 tysięcy zł. Na tę kwotę złożyły się głównie koszty noclegów i wyżywienia uczestników w obu ośrodkach. W sumie około 80 osób. Z naszych wyliczeń wynika jednak, że same tylko wydatki za pobyt inspektorów były znacznie większe. W "Żaglu" nocleg i całodzienne wyżywienie poza sezonem kosztuje 65 zł od osoby. Mnożąc to przez 3 doby, a potem przez 80 osób wychodzi 16 tysięcy. A przecież część kursantów zakwaterowano w bardziej luksusowym ośrodku "Telekomunikacji", gdzie dobowa stawka wynosi nie 65, ale 130 zł.
     Jak udało nam ustalić, o odpowiedni komfort i atrakcje dla inspektorów zadbali sponsorzy - Kujawsko-Pomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Międzynarodowych z siedzibą w Lipnikach. Działa ono od 10 lat, obecnie zrzesza setki dużych i małych firm zajmujących się usługami transportowymi, dziś już nie tylko międzynarodowymi, ale i krajowymi.
     Członek zarządu KPSPM, Ryszard Gostomczyk opłacił gotówką koszty wynajmu statku. KPSPM zafundowało piwo i zakąskę na rejs. Zawodami zajął się inny członek zarządu, a zarazem wiceprezes sekcji strzeleckiej "Zawiszy", Władysław Strzyżewski. Dziś już nie pamięta, ile kosztowało przyjęcie. Same zawody to wydatek ok. 20-30 złotych od uczestnika.
     Dowiedzieliśmy się też, że na koszty samego szkolenia KPSPM przekazało inspekcji 3,9 tysiąca zł. Nie ustaliliśmy, kto finansował wycieczkę do Torunia. Inspektor Drabent odmówił nam w tej sprawie informacji, oświadczył tylko, z pieniędzy publicznych nie wydano na to ani złotówki.
     Żadnych śledztw nie będzie!
     
Na wzmiankę o wrześniowym szkoleniu Wojciechowi Dziubie, wiceprezesowi bydgoskiego PKS, puszczają nerwy. - Co pan mi tu jakieś śledztwo chce prowadzić? Nie widzę powodów, żeby pana o tym informować - oświadcza. Przekonuję, że chodzi przecież o publiczne pieniądze. Nie! Koniec, kropka!
     Dyrektor "Żagla", Eugeniusz Podbierski nie pamięta już szczegółów wrześniowej imprezy. Przyznaje, że było mnóstwo wódki. Skąd się wzięła, tego nie wie. Jeszcze mniej rozmowne jest kierownictwo ośrodka "Telekomunikacji". Tajemnica handlowa. W ośrodku potwierdzają natomiast, że oprócz inspekcji koszty szkolenia pokrywali też inni płatnicy.
     Nic zdrożnego?
     
- Jaki bankiet? To było zwykłe ognisko _- _twierdzi__inspektor Drabent. A to morze gorzały? Inspektor początkowo przekonuje, że były czynne dwa bufety, i kto chciał, mógł sobie kupić i pić. Teoretycznie było już po szkoleniu, więc obowiązki służbowe na tym nie cierpiały. Nasze, bardzo wiarygodne źródła mówią jednak, że nikt z uczestników nie płacił ani grosza. W końcu inspektor Drabent przyznaje, że koszta środowego przyjęcia pokryło stowarzyszenie przewoźników. Podkreśla, że jego szef, minister Kaczmarek, gdzieś ok. godz. 21.00 pożegnał się i wyjechał, podobnie jak część wojewódzkich inspektorów.
     Pytam Zdzisława Drabenta, czy nie widzi nic niestosownego w sponsorowaniu jego instytucji przez stowarzyszenie skupiające firmy, które na co dzień kontroluje inspekcja.
     Inspektor przekonuje mnie, że przecież tu nie chodzi o firmy przewozowe, ale o stowarzyszenie i ludzi, którzy oficjalnie je reprezentują. Podkreśla, że ustawa o transporcie drogowym wręcz nakazuje mu współpracę ze zrzeszeniami przewoźników. W naszym regionie kontakty z KPSPM, są bardzo ścisłe i pożyteczne dla obu stron. W interesie przewoźników inspekcja zwalcza nieuczciwą konkurencję na rynku usług transportowych.
     Podobne argumenty przedstawia prezes KPSPM, Dionizy Woźny. W długiej, szczerej rozmowie przekonywał, że to ogólnopolskie szkolenie było doskonałą okazją do promocji regionu. Pokazano np. Wyższą Szkołę Gospodarki, która uruchomiła od tego roku akademickiego kierunek transportu i na co dzień pomaga stowarzyszeniu m.in. szkoląc członków. A piwo "Kujawiak", tramwaj wodny na Brdzie, czy "Zawisza" to też są swego rodzaju wizytówki naszego regionu.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3