Każdy dzień służby to wyzwanie

Partnerem cyklu jest Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej
8 Kujawsko-Pomorska Brygada Obrony Terytorialnej - szkolenie rotacyjne
„Zawsze gotowi, zawsze blisko” – tak brzmi motto żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. O służbie w tej formacji rozmawiamy z szer. Łukaszem Losy, studentem wychowania fizycznego na WSG w Bydgoszczy, wicemistrzem Polski do lat 23 w dwuboju olimpijskim, żołnierzem 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Skąd wziął się pomysł na służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej?

Do Wojsk Obrony Terytorialnej wstąpiłem razem z moją dziewczyną, która tak jak ja trenuje podnoszenie ciężarów. Przysięgę złożyłem w sierpniu 2019 roku. O WOT dowiedzieliśmy się od naszego trenera, który jest żołnierzem Wojsk Lądowych. Od zawsze chciałem związać swoją przyszłość z wojskiem, jednak nie spodziewałem się, że tak szybko uda mi się zrobić coś w tym kierunku. Wstąpienie do WOT to była bardzo dobra decyzja. W przyszłości chciałbym zostać zawodowym, pełnoetatowym żołnierzem, więc służba w Obronie Terytorialnej stanowi idealne wprowadzenie do przygody z wojskiem.

Jak w praktyce wygląda bycie terytorialsem?

Gdy podejmiemy decyzję, że chcemy wstąpić do WOT, przechodzimy badania psychologiczne oraz fizyczne. Jeśli wszystko będzie w porządku, otrzymujemy przybliżony termin szkolenia. Trwa ono szesnaście dni. Następnie składamy przysięgę.

Jak wyglądają wspomniane szkolenie?

Rano jechaliśmy na poligon. Odbywaliśmy szkolenia taktyczne – uczyliśmy się, jak zachować się w marszu ubezpieczonym, jak poruszać się po drodze czy po lesie, jak zabezpieczać różne tereny. Mieliśmy też szkolenie ze strzelania, pierwszej pomocy, ewakuacji rannego z pola walki czy szkolenia przeciwpowodziowe.

Czy brał Pan udział w jakichś akcjach żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej?

Przed pandemią w województwie kujawsko-pomorskim był dość spokojny okres, bez pilnych powołań. Natomiast podczas pierwszej fali koronawirusa zostałem oddelegowany na lotnisko w Bydgoszczy. Musiałem mierzyć temperaturę osobom, które przylatywały do Polski. Gdy parę dni później zamknęli lotniska, pomagałem w jednostce. Z kolei w ostatnim czasie asystowałem przy pobieraniu wymazów i wspomagałem personel w kilku szpitalach w Bydgoszczy oraz mierzyłem temperaturę przy wejściu do budynku. Już wiem, że po powrocie ze zgrupowania będę ponownie potrzebny w jednostce. Żołnierze mają teraz okazję odciążyć medyków. Każda para rąk się przyda.

Co najbardziej zapadło Panu w pamięć z dotychczasowej służby w Wojskach Obrony Terytorialnej?

Właściwie każdy dzień służby to przygoda. Na pewno nie zapomnę szesnastodniowego szkolenia, gdzie ćwiczyliśmy m.in. rzuty granatami. Co ciekawe, po szesnastu dniach szkolenia, przez półtora miesiąca wstawałem bez budzika, równo o godz. 5:30. Pamiętam też, że po powrocie do domu, cały czas mi czegoś brakowało. Okazało się, że nurtowała mnie myśl, gdzie zostawiłem swoją broń. Na szkoleniu uczą nas tego, aby żołnierz wszędzie poruszał się z bronią, czy to, gdy idzie do łazienki, czy, gdy kładzie się spać. Ten nawyk tak mocno we mnie utkwił, że po powrocie do domu miałem wrażenie, że czegoś zapomniałem.

Jak na Pana decyzję o wstąpieniu do Wojsk Obrony Terytorialnej zareagowali najbliżsi?

Bardzo pozytywnie, ucieszyli się. Od początku bardzo mnie wspierali i nadal wspierają.

Wspomniał Pan, że wstąpił do terytorialsów wraz ze swoją dziewczyną. Czy to w jakiś sposób wpłynęło na Wasz związek?

Na pewno szesnastodniowe szkolenie nas umocniło. To coś, co będziemy pamiętać do końca życia. Na szkoleniu było sporo par. Moja dziewczyna nigdy nie myślała o wojsku, na co dzień studiuje psychologię kliniczną. Postanowiła jednak spróbować. Na początku służbę w WOT traktowała jak przygodę. Po szesnastodniowym szkoleniu widziałem, że była dumna z nowej roli. Naszym zdaniem WOT daje dużo możliwości ludziom w każdym wieku, podtrzymuje sprawność fizyczną i przede wszystkim sprawia satysfakcję z pomocy społeczeństwu, w tym innym służbom. Działamy lokalnie, poznajemy nasze województwo i możemy wesprzeć jego mieszkańców. Eliza miała okazję pracować w tym roku wraz z policjantami i ratownikami. WOT to świetna lekcja życia dla nas obojga.

Czy umiejętności zdobyte w WOT przydały się Panu w życiu codziennym?

Studiuję wychowanie fizyczne w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy. Zauważyłem, że dzięki służbie w WOT zgrabniej idzie mi chociażby przeprowadzenie zbiórki na WF-ie, kontrolowanie grupy i wydawanie poleceń. Łatwiej mi poradzić sobie z grupą czy to dzieci, czy studentów. Mam większą pewność siebie. To coś, co zyskałem dzięki dowódcom WOT. Podpatrzyłem, w jaki sposób oni radzą sobie z grupą, jak zachowują zimną krew.

Co jeszcze daje Panu służba w WOT?

Czuję, że bycie żołnierzem WOT, broniącym kraju i wspomagającym jego mieszkańców, jest zaszczytem. Przyznam, że gdy wypowiadałem słowa przysięgi po szesnastodniowym szkoleniu, byłem wzruszony. Wiem, że gdy w kraju stanie się coś złego, gdy trzeba będzie pomóc, to nie zawiodę swojej ojczyzny. To były słowa mojej przysięgi i to były szczere słowa.

Czy Pana zdaniem każdy może spróbować dołączyć do terytorialsów?

Każdy może spróbować. Oczywiście każdy, kto tego chce. Wydaje mi się, że nie ma jednej cechy w człowieku, która będzie predysponowała do wojska. Po prostu trzeba chcieć zrobić coś dobrego.

Niektórzy martwią się, że nie dadzą rady połączyć służby z pracą czy studiami. Jak Pan sobie z tym radzi?

Oprócz studiów, na których właśnie przymierzam się do pisania pracy licencjackiej, od siedmiu lat trenuję dwubój olimpijski – najpierw w Więcborku, skąd pochodzę, a od pięciu lat w Zawiszy Bydgoszcz. Teraz przygotowuję się do Mistrzostw Polski. Jednak służba w WOT w żadnym wypadku nie przeszkadza mi ani w uczeniu się, ani w trenowaniu. Nawet pomaga pod względem finansowym. Dwubój olimpijski to dość niszowy sport, w którym na poziomie krajowym zarobki nie są zbyt wysokie. Wsparcie finansowe z WOT bardzo mi się przydaje. Poza tym rzadko są takie momenty, gdy faktycznie służba koliduje nam z innymi obowiązkami. Śmiało więc można wstąpić do terytorialsów, nawet, gdy pracujemy bądź studiujemy.

Dodaj ogłoszenie