MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kolizja nie skończyła się ugodą

Mariusz Strzelecki
W Stawkach była kolizja. Kierowcy nie wezwali policji, bo się dogadali. To był jednak dopiero początek komplikacji...

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 10 bm. w Stawkach. - Jechałem od Ciechocinka na Stawki. Motocykl jechał od Ostrowąsa. Uderzyliśmy w siebie - opowiada nasz Czytelnik z gminy Aleksandrów (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). __

Policji nie wzywaliśmy

Uznałem swoją winę i dałem mu polisę ubezpieczeniową. Jakoś się dogadaliśmy...

W poniedziałek motocyklista zgłosił szkodę ubezpieczycielowi kierowcy. - Dowiedziałem się jednak, że ten człowiek nie ma prawa jazdy na motor, więc do niego pojechałem, żeby wycofał swoje zawiadomienie. We wtorek to zrobił - opowiada dalej mężczyzna. - Byłem też na policji w Aleksandrowie, ale tam na dyżurce mnie wyśmiali. Dziwili się, po co przychodzę, skoro się dogadaliśmy. Byłem tam we wtorek, dwunastego czerwca.

Na tym się jednak nie skończyło. W ostatni poniedziałek (18 bm.) nasz Czytelnik dostał jednak zawiadomienie od ubezpieczyciela z Torunia, że ma się stawić. Pojechał tam następnego dnia. Okazało się, że kierowca motocykla nie wycofał zawiadomienia o szkodzie.

Jeszcze w poniedziałek w jego domu pojawił się policjant z Aleksandrowa i... wręczył mu mandat w wysokości 100 złotych za spowodowanie kolizji. - Czy policja może karać za kolizję, przy której jej nie było? I to ponad tydzień po całym zdarzeniu? - pyta się nasz Czytelnik.

Otóż według policji cała sprawa została przeprowadzona zgodnie z procedurą. Rzeczywiście, na miejscu kolizji nie było policji, natomiast zawiadomienie o niej złożył w czwartek, 14 bm. kierowca motocykla.

Wskazał sprawcę

- Przy okazji okazało się, że motocyklista ma prawo jazdy kategorii B, czyli na samochód, a nie A. Od razu został ukarany mandatem w wysokości trzystu złotych - tłumaczy nadkomisarz Mirosław Michalak, rzecznik prasowy KPP w Aleksandrowie.

Jak wyjaśnia dalej rzecznik, przy zawiadomieniu nie było drugiej strony, policja miała więc prawo przekazać sprawę do rozstrzygnięcia do sądu. - Policjanci mieli też inną możliwość. Jeśli jest kontakt z drugą stroną, w tym przypadku kierowcą samochodu, i jeśli się przyzna ta osoba do winy, policjant może zaproponować mandat karny. Dzielnicowy skontaktował się z kierowcą samochodu i wręczył mu mandat. Ten go przyjął i z naszej strony sprawa została zakończona - dodaje Michalak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska