Koszty rezygnacji

Magdalena Bobkowska
Od końca lipca polskie biura podróży nie powinny pobierać od klientów wysokich opłat za rezygnację z zaplanowanej wycieczki, bo mogą spodziewać się przegranych procesów. Na razie zdają się o tym nie wiedzieć.

     Pod koniec ubiegłego miesiąca Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wygrał w Sądzie Okręgowym w Warszawie proces z wrocławskim biurem Bratniak. Urząd złożył pozew po ubiegłorocznej kontroli, która ujawniła, iż klienci biura musieli podpisywać umowy, zawierające niekorzystne dla nich ustalenia - chodziło o bardzo wysokie opłaty, uiszczane w przypadku rezygnacji z wycieczki. W ten sposób osoba, która z różnych powodów nie mogła uczestniczyć w wybranej wycieczce, traciła od 30 do 90 procent wartości imprezy.
     Umowy po staremu
     
Wyrok, kwestionujący wszystkie warunki rezygnacji, już się uprawomocnił. Skoro jest precedens, biura podróży - dla własnego dobra - powinny odchodzić od umieszczania podobnych zapisów w umowach. Tak się jednak nie dzieje. Aby to sprawdzić, wystarczy zatelefonować do kilku biur. We włocławskiej "Gromadzie" dowiadujemy się, że w razie rezygnacji z wycieczki, poniesiemy spore koszty. Ich wysokość figuruje w umowie, którą musimy wcześniej podpisać. Oczywiście, im później zrezygnujemy, tym więcej zapłacimy. Może to być nawet 80 procent kosztów. Centrum Podróży i Szkoleń z Grudziądza informuje, że jeśli zrezygnujemy w dzień wyjazdu - stracimy wszystko.
     Ile trzeba będzie zapłacić - zależy od firmy, w której wycieczkę wykupiliśmy, bo warunki na umowach są różne. Najmniej, czyli 10 procent ceny wycieczki stracimy, jeśli zrezygnujemy na wiele dni przed terminem wyjazdu. Bez problemu można natomiast zmienić datę zarezerwowanego wylotu, trzeba tylko odpowiednio wcześniej poinformować biuro. Wykupując wycieczkę w Bydgoskim Biurze Turystyki Zagranicznej "Brda" PTTK, też musimy liczyć się z tym, że w przypadku rezygnacji poniesiemy koszty - biuro zwróci tylko część wpłaty. Jeśli natomiast rozmyślimy się kilka dni wcześniej i zdecydujemy podstawić za siebie kogoś innego, wniesiemy jedynie opłatę manipulacyjną.
     A może ubezpieczenie?
     
Każdy z podróżnych może ubezpieczyć się na wypadek rezygnacji z wycieczki z powodów losowych. Ubezpieczenie wynosi przeważnie 3 procent wartości wycieczki. Szczegółowe warunki uzależnione są od firmy ubezpieczającej, musimy jednak wykazać, że faktycznie w domu zatrzymał nas poważny powód, np. choroba. Aby ubezpieczenie zadziałało, trzeba przedstawić np. zaświadczenie od lekarza.
     Jak poinformował UOKiK, jeżeli firma turystyczna nadal ma niekorzystne dla nas zapisy w umowie, można powołać się na precedensowy wyrok sądu, albo zgłosić do najbliższej delegatury UOKiK. Biura podróży powinny zrezygnować z wysokich opłat za rezygnację, bo teraz mogą się spodziewać licznych pozwów i przegranych procesów.
     W krajach Unii Europejskiej, w razie rezygnacji z wyjazdu w ostatniej chwili, biuro zwraca klientowi 40 procent wpłaty.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie