Kujawsko-pomorskie fabryki wygrały z unijną reformą rynku cukru

(kap)
Likwidację cukrowni wymusiła na KSC unijna reforma rynku cukru, która zakłada zmniejszenie produkcji cukru w całej Europie o 6 mln ton.
Likwidację cukrowni wymusiła na KSC unijna reforma rynku cukru, która zakłada zmniejszenie produkcji cukru w całej Europie o 6 mln ton. Fot. archiwum
Pracownicy cukrowni w województwie kujawsko-pomorskim nie muszą się już obawiać o miejsca pracy.

Ich zakłady nie zostaną zamknięte - postanowił zarząd Krajowej Spółki Cukrowej.
- Cieszymy się, że cukrownie z naszego regionu nie znalazły się na czarnej liście. Co roku "Nakło", "Kruszwica" i "Brześć Kujawski" osiągają przecież bardzo dobre wyniki, KSC dużo w nie zainwestowała. I co najważniejsze - naszych buraków nie będziemy musieli sprzedawać w innym województwie - mówią kujawsko-pomorscy plantatorzy.

Buraki w centrum miasta
Powodów do zadowolenia nie mają natomiast plantatorzy współpracujący z zakładem w Lublinie, który prawdopodobnie niebawem zostanie zamknięty. - To na razie projekt planu restrukturyzacyjnego spółki, który musi jeszcze trafić do konsultacji społecznych - wyjaśnia Łukasz Wróblewski, rzecznik prasowy KSC.
Koncern argumentów do tego, by zamknąć właśnie "Lublin" ma jednak sporo.

-Tamtejsza fabryka położona jest w samym centrum miasta. Co roku w trakcie kampanii przez główne ulice Lublina przejeżdżają ciężarówki załadowane burakami - mówią przedstawiciele największego w Polsce producenta cukru.

-Przede wszystkim musimy jednak patrzeć na wyniki ekonomiczne zakładów, a te dla "Lublina" nie są zbyt korzystne.
KSC chce również zrezygnować z całego rejonu plantacyjnego cukrowni "Łapy" (obejmuje on uprawy głównie w woj. podlaskim i mazowieckim) oraz z części rejonu kontraktacyjnego "Lublina" (obejmującego uprawy w woj. świętokrzyskim i mazowieckim). - Są tam słabe warunki do produkcji buraków - twierdzi rzecznik Wróblewski.

Z tymi zarzutami nie zgadzają się pracownicy lubelskiej cukrowni i współpracujący z nią plantatorzy - od kilku dni przed zakładem trwa akcja protestacyjna. Załoga nie wyklucza strajku.

Postawieni pod ścianą
Likwidację cukrowni wymusiła na KSC unijna reforma rynku cukru, która zakłada zmniejszenie produkcji cukru w całej Europie o 6 mln ton. Jeżeli producent sam zrzeknie się przynajmniej części swojego limitu, a dodatkowo zdemontuje urządzenia do produkcji w wybranych fabrykach, dostanie maksymalne odszkodowanie - 625 euro za każdą niewyprodukowaną tonę cukru. - Nie mamy wyjścia, potrzebujemy pieniędzy na dalsze inwestycje - tłumaczy Krzysztof Kowa, prezes Krajowej Spółki Cukrowej.

Zarząd koncernu zapewnia przy tym, że pracownicy likwidowanej cukrowni dostaną odprawy - około 70 tys. zł brutto, będą również mogli wziąć udział w szkoleniach zawodowych.

- Pomożemy też plantatorom - twierdzi Łukasz Wróblewski. - Tym, którzy nie zostaną objęci restrukturyzacją, a nie będą chcieli już dłużej uprawiać buraków, spróbujemy ułatwić przeniesienie praw do produkcji i dostawy surowca na inne osoby - zapowiada rzecznik.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GalAnonim
ARONIE !!!
Ja myślałem żę liczy się ekonomia , jakość , wydajność , środowisko produkcji , certyfikaty dopuszczające produkt na rynek UE itd.
a nie stare przywary szlacheckie warcholstwo , prywata w kręgach KSC .
a
aron
w Nakle jest zbyt wysokie bezrobocie, żeby likwidować cukrownię. w Lublinie nie przekracza 10%
Dodaj ogłoszenie