KULTURYSTYKA: Grudziądzanin Tomasz Lech...

    KULTURYSTYKA: Grudziądzanin Tomasz Lech wicemistrzem Europy do 100 kg!

    MARYLA RZESZUT

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    19 maja obchodził 33. urodziny. I świętował podwójnie: zbierał gorące gratulacje także za sukces - srebrny medal, który zdobył na mistrzostwach Europy w Holandii.
    Tomasz Lech w pokazie, który dał mu srebrny medal w mistrzostwach Europy w Maastricht

    Tomasz Lech w pokazie, który dał mu srebrny medal w mistrzostwach Europy w Maastricht ©fot. ARCHIWUM TOMASZA LECHA

    To fenomen: zaledwie przed 10 miesiącami zaczął trenować kulturystykę. Na ogólnopolskich "Debiutach" w marcu tego roku był drugi w wadze do 100 kg. Już w kwietniu, w Golubiu Dobrzyniu został mistrzem Polski. Okazał się też najlepszy w klasyfikacji open, spośród wszystkich złotych medalistów mistrzostw kraju.

    Czołowy, polski strongman Tomasz Lech "Papaj" narzucił sobie drakońską dyscyplinę - dietę i całkiem inne treningi, niż w zawodach strongmanów. Kulminację formy obliczył na mistrzostwa Europy w Maastricht.

    Myślałem: co ja tutaj robię?

    - Do walki o tytuł mistrza Europy w mojej wadze stanęło dwunastu zawodników, samych mistrzów swoich państw.
    Przyjechali do Maastricht najlepsi kuturyści z 23 krajów. Niektórzy z ogromnym doświadczeniem, obyci w zawodach międzynarodowych. Uznałem, że jeśli wejdę do finałowej szóstki, to będzie duży sukces - wspomina Tomasz Lech - i byłem szczęśliwy, kiedy znalazłem się w finale. Później, gdy już przygotowywaliśmy się do wyjść decydujących o czołowych miejscach, patrzyłem na pięciu moich rywali i myślałem: co ja tu robię? Są ode mnie wyżsi, potężniejsi. Wtedy marzyłem, aby nie być ostatnim, tylko chociaż piątym.

    Szóstkę finalistów oceniał całkiem inny skład sędziowski, niż na etapie półfinału. Punktacja zaczęła się na czysto, od zera.

    Najpierw wspólna prezentacja, poszczególnych partii mięśni, na komendę sędziów. Później proszono po trzech zawodników, aby powtórzyli pokaz wybranych elementów. Na koniec - minutowy układ dowolny każdego z zawodników.

    W rytm francuskiego rapu

    - Ćwiczyłem do muzyki, jaką podpowiedział mi kolega. To był francuski rap, fajnie podkreślający rytm, w którym eksponowałem kolejne partie mięśni - wspomina walkę o medal Tomasz Lech - ten pokaz ułożyłem sobie sam. Później, gdy ogłaszano wyniki w kategorii do stu kilogramów, ucieszyłem się, gdy jako szóstego wyczytano Szwajcara, Thomasa Geela. Nie byłem ostatni! Nie byłem też piąty, bo miejsce to zajął też Szwajcar, Sener Cinoglu. To już duże zaskoczenie, bo jest on brązowym medalistą mistrzostw świata! Czwarty był Marius Graaterud z Norwegii. Dotarło do mnie, że mam medal! Gdy jasne było, że srebrny, nie posiadałem sie z radości!

    Prezes Polskiego Związku Kulturystyki Paweł Filleborn nie przypomina sobie, aby kiedykolwiek nasz, krajowy debiutant w tak kosmicznym tempie sięgnął po medal mistrzostw Europy.

    Ma warunki i charakter

    "Nosa" miał Leszek Michalski, trener kadry Polski juniorów i weteranów, gdy 10 miesięcy temu na swoim kursie ujrzał Tomasza Lecha. Grudziądzanin chciał zdobyć uprawnienia instruktora kulturystyki. Uzyskał je, ale Michalski namówił go do wyczynowego uprawiania tego sportu. Zauważył bowiem, że Tomasz Lech ma proporcjonalną budowę ciała, wyćwiczone mięśnie strongmana i... charakter.

    Te atuty, plus katorżnicza dyscyplina przygotowań, przyniosły sukces. Sposób odżywiania się zaleciła mu dietetyczka kadry Polski Katarzyna Matella.

    W mistrzostwach Europy w Maastricht cała polska drużyna wypadła bardzo dobrze, zajmując 2. miejsce. W ME startował też Przemysław Żokowski ze Świecia, ale odpadł na etapie półfinałów.

    Obaj nasi kulturyści reprezentują klub Efekt Toruń.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo