"Lejnert" kolosami słynie

    "Lejnert" kolosami słynie

    oprac. (Has)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Transport młyna kulowego - przewiezienie takiego kolosa było nie lada operacją logistyczną

    Transport młyna kulowego - przewiezienie takiego kolosa było nie lada operacją logistyczną

    W historii zakładu rok 1957 otwiera nowy rozdział. Wtedy właśnie narodziło się "Makrum". Z inicjatywy dyrektora inż. Alojzego Suchanka rozpisano konkurs na nowe logo firmy. Zwyciężyła propozycja p. Eryka Sachsa, która powstała od słów "maszyny krusząco-mielące". Twórcą znaku graficznego był p. Henryk Bartz. Znaki uzyskały ochronę jako znaki towarowe w Urzędzie Patentowym RP.
    Transport młyna kulowego - przewiezienie takiego kolosa było nie lada operacją logistyczną

    Transport młyna kulowego - przewiezienie takiego kolosa było nie lada operacją logistyczną

    Renoma "Makrum" utrwaliła się wówczas znacznie, gdyż firma była spostrzegana jako "fabryka fabryk", czego dowodem były kompleksowe dostawy urządzeń. Tym celom podporządkowano wewnętrzną organizację, powołując Zakład Generalnych Dostaw, co razem z Zakładem Badawczo-Rozwojowym dawało nowe możliwości. Korzystano również z zakupu licencji (np. na licencji KRUPP-ATLAS produkowano hydrauliczną prasę do wyrobu cegieł silikatowych). Linia technologiczna zestawiona z innych potrzebnych maszyn i urządzeń, produkcji PZBM "Makrum", była przebojem eksportowym. W kraju też miała odbiorców.

    Cementownie w Iraku i na Węgrzech

    W pierwszej połowie lat 60. ruszyła produkcja koparek kołowo-frezowych oraz ładowarek. O tym, jakie to były giganty, najlepiej świadczą wymiary - średnica koła frezowego wynosiła 6,3 m. W 1968 r. rozpoczęto produkcję łamiarń samojezdnych na gąsienicach. Zbudowano także kompletną cementownię w Fallua (w Iraku), przemiałownię cementu w Kuwejcie, zakład wapienniczy w Karbali (również Irak) i w Beremend na Węgrzech. Budowano również ogromne korowniki, używane w przemyśle papierniczym czy ogromne wiertnice do drążenia tuneli metra. Te wyroby oraz kruszarki wszystkich typów, młyny, przesiewacze, podajniki, suszarnie, urządzenia transportowe składały się na bogatą ofertę kombinatu.
    Zapaśnicy ze "Stali"

    Ciekawostką jest to, że PZBM posiadały własny, duży majątek ziemski w Wielowsi k. Inowrocławia. Miały też ośrodek wypoczynkowy w Rowach nad Bałtykiem, w Tuszynach nad Zalewem Koronowskim. W kombinacie działał Klub Sportowy "STAL", a w nim słynna sekcja zapaśnicza (bracia Łobodowie, Wietrzykowski i inni). Z sekcji piłkarskiej wyszedł znakomity reprezenant Polski Henryk "Burza" Szczepański. Sekcja tenisa stołowego reprezentowała przyzwoity poziom w lidze wojewódzkiej.

    Po 1990 r. rozpoczęto dostawy urządzeń do utylizacji miejskich odpadów komunalnych w oparciu o metodą "Makrum-Dano". Produktem końcowym tej utylizacji był kompost, przydatny do rekultywacji terenów zdegradowanych (kompostownie wybudowano "pod klucz" w Suwałkach, Grodzisku Mazowieckim i Kołobrzegu).

    W planach była budowa nowego zakładu w Paterku k. Nakła. Według założeń miał on być trzy razy większy od "bydgoskiej matki", z własną stalownią, ponieważ "Makrum" zużywał dużą ilość staliwa, w tym staliwa odpornego na wpływy wysokich temperatur i zwiększoną odporność na proces zużycia. Zakład był w końcowej fazie budowy, ale znane wydarzenia ustrojowe przerwały inwestycję. (przejęły go Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego). Jego budowa miała korzystny element "miastotwórczy", znajdowała się blisko Kanału Bydgoskiego i szlaku kolejowego.
    Nauka, technika, ludzie

    "Makrum" był "inkubatorem" karier zawodowych. Powszechne było szkolenie kursowe, średnie i wyższe. Z firmą związnych było wielu ludzi nauki, m.in. prof. prof: Hubert Latoś, Bronisław Siołkowski, Henryk Oleszycki, Krzysztof Wernerowski - pierwszy dziekan Wydziału Mechanicznego Wyższej Szkoły Inżynierskiej; także inż. Jan Kudelski, dr Krescenty Sędzierski, Stanisław Smarzyński, Witold Łoś.

    Czasowo w WSI pracowali ludzie z "Makrum" - mgr inż. Stanisław Wysocki, Janusz Dihm, Jerzy Taran, Włodzimierz Lewandowski. Z kolei w kombinacie zatrudnienie znalazł dr Michał Styp-Rekowski z ATR, a dr inż. Tadeusz Grzesik z Januszem Wołochem w "MAKRUM" zorganizowali Laboratorium Skrawania Metali Trudnoobrabialnych.

    Z firmą ściśle współpracował również dr inż. Franciszek Bromberek (b. m.in. rzecznikiem prasowym AT-R, potem UTP). Informacja nie byłaby pełna, gdyby nie podano, że długoletnim pracownikiem PZBM "MAKRUM", był późniejszy prezydent Bydgoszczy mgr inż. Andrzej Barkowski.

    Kilka pokoleń w jednej firmie

    Inż. Romuald Wiencek: - Należy zwrócić uwagę na pewne zjawisko towarzyszące tej firmie, niezależnie od okresu, o którym mówimy. Prawie legendarna w późniejszym "Makrum" rodzina Appeltów miała kontakt z firmą przez cztery pokolenia (to prawie ponad 100 lat!). Znane były też rodziny dwupokoleniowe - Kałamajowie, Rafalscy, Coftowie Drzycimsy, Dermontowie, Wierzbowscy i inni. Na uwagę zasługuje też swoista "długowieczność" pracowników firmy. Ta tendencja utrzymuje się do dziś. Staże pracy liczone na 45 czy 50 lat w tej firmie, nie są wcale rzadkością.

    zdjęcia ze zbiorów inż. Romualda Wiencka i firmy "MAkrum" S.A.
    Za pomoc w przygotowaniu tekstu dziękuję także pani Weronice Zawadzkiej z firmy "Makrum" S.A.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo