Lekarze apelują, by się zaszczepić przeciw Covid-19. Choroba może wrócić

Materiał informacyjny Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego
Udostępnij:
Na Kujawach i Pomorzu trwa kampania „Ostatni dzwonek!”, promująca akcję szczepień przeciw Covid-19. Wspierają ją doświadczeni lekarze i naukowcy z Collegium Medicum UMK w Toruniu. Żaden z nich nie ma wątpliwości, że szczepionki są bezpieczne i chronią nas przed ciężkim przebiegiem choroby.

Bezpieczniej jest się zaszczepić niż zachorować – przekonuje dr Jerzy Rajewski, lekarz rodzinny, wiceprezes Bydgoskiej Izby Lekarskiej. Szczepienia rekomenduje także Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Skupia ono tych, którzy bardzo dobrze poznali Covid-19.

Dorota Kowalewska – Jest pan lekarzem rodzinnym. Czy pacjenci zgłaszają obawy przed szczepieniem na Covid-19?

Doktor Jerzy Rajewski – Dzielą się czasami obawami. Słyszą wiele informacji, które ich zniechęcają do szczepienia, chociaż nie są przeciwnikami szczepień. Bez problemu szczepią dzieci, zgodnie z kalendarzem szczepień. Jednak ta szczepionka wzbudza w nich pewien strach. A fakty są takie, że ta szczepionka jest tak samo bezpieczna, jak inne.

Mówi pan tak, pomimo tych wszystkich doniesień o szkodliwości tej szczepionki?

To ciekawe, co pani powiedziała. Faktyczne, dużo się naczytałem o szkodliwości szczepionki przeciw wirusowi SARS-Cov-2. I, pomimo zaszczepienia ponad dwóch tysięcy pacjentów, nie zauważyłem, aby była ona szkodliwa. A dokładniej miałem dwa przypadki, które kwalifikowały się do zgłoszenia NOP (Niepożądany Odczyn Poszczepienny). Pierwszy z nich to była gorączka powyżej 39°C, utrzymująca się powyżej 24 godzin. Potem ustąpiła, bez żadnych poważnych powikłań. Drugi to było zaczerwienienie ramienia powyżej 10 centymetrów, które również potem zniknęło. Szczepień wykonaliśmy prawie cztery tysiące, ponieważ większość z tych pacjentów jest już zaszczepiona dwiema dawkami. Myślę, że to dość duża grupa, z obserwacji której można wyciągnąć już pewne wnioski o bezpieczeństwie szczepionki.

Z tego wynika, że bezpieczniej jest się zaszczepić, niż zachorować.

Tak. Do tej pory w mojej praktyce lekarza rodzinnego odnotowałem prawie 30 zgonów, których bezpośrednią przyczyną był Covid-19. Często były to osoby, które miały choroby towarzyszące, ale to nie one były przyczyną śmierci. Gdyby nie infekcja SARS-Cov-2 nadal by żyły. Ich stan zdrowia był pod kontrolą. Nic nie wskazywało na pogorszenie ze względu na przewlekłą chorobę, na którą cierpieli.

Większość z tych ludzi była hospitalizowana. Leżeli pod respiratorem, mieli włączoną tlenoterapię.

Niektórzy, których stan był ciężki, ale wyszli ze szpitala, nadal cierpią na problemy po przebyciu infekcji. Są one w różnym nasileniu. Jednak tych powikłań obserwuję dużo.

Jeśli mam więc wybór, ewentualny Niepożądany Odczyn Poszczepienny, czy walka o życie pod respiratorem, uważam że odpowiedź na to pytanie jest prosta. Szczepienie.

W praktyce lekarza rodzinnego opiera się pan na rekomendacjach autorytetów medycznych.

Tak. Jeśli ludzie, którzy są dla mnie autorytetem, uważają, że konkretny sposób leczenia jest właściwy, to korzystam z ich wiedzy i doświadczenia.

Jeśli mówimy o szczepieniu przeciw Covid-19, rekomendują szczepienia m.in:

  • Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych
  • Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej
  • Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników
  • Polskie Towarzystwo Pediatryczne

Słyszałam, że firmy farmaceutyczne są zainteresowane szczepieniami, bo sprzedaż takiej liczby szczepionek to dla nich duży zysk.

Trzeba oddzielić od siebie dwa różne tematy. Tak, firmy farmaceutyczne, które wynalazły i produkują szczepionki zapewne będą miały wysokie zyski. Tak ten świat działa. Jednak, aby sprzedać szczepionkę, nie wystarczy, że wymyślą slogan reklamowy. Lek (szczepionka jest lekiem) musi działać. Oznacza to, że rygorystyczne badania muszą bez cienia wątpliwości potwierdzać jego skuteczność.

Czy można manipulować takimi badaniami? Nie. Procedury są tak skonstruowane, że nie można ich zafałszować. Są to badania randomizowane z tzw. podwójnie ślepą próbą. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że grupy badawcze są tak dobrane, aby były bardzo podobne. I nikt nie wie, kto otrzymuje lek, a kto placebo (substancję, która nie ma właściwości leczniczych). Nie wie tego pacjent i nie wie lekarz uczestniczący w badaniu. Badanie jest z tzw. twardymi punktami końcowymi. Z góry się zakłada, jakie wyniki będą oznaczały, że lek działa. Po zakończeniu badania analizuje się wyniki i dopiero po opublikowaniu wyników, odtajnia dane. Czasami okazuje się, że w grupie, która otrzymywała placebo, wyniki są lepsze, niż w grupie otrzymującej substancję, która miała być lekiem. Gdy statystycznie znaczące wyniki są w grupie otrzymującej lek, możemy mieć nadzieję, że pojawiła się nowa substancja, która pomoże chorym.

Oczywiście opis badania jest nieco uproszony. Chciałem tylko wyjaśnić, że szczepionka nie jest podawana dlatego, że ktoś wymyślił chwytliwe hasło reklamowe, albo ładną ulotkę. Jest dopuszczona do stosowania, bo badania wykazały, że działa.

Szczepienia uchronią nas przed zachorowaniem?

Nie wszystkich. Większość zaszczepionych uchronią przed zachorowaniem. Prawie wszystkich zaszczepionych uchronią przed ciężkim przebiegiem choroby, hospitalizacją czy śmiercią. To ich główne zadanie.

Wynika z tego, że pomimo szczepienia nadal warto się zabezpieczać?

Tak. Warto nadal nosić maseczki, szczególnie w pomieszczeniach, gdzie przebywają inni ludzie. Dezynfekować ręce. Zachowywać dystans. Robić wszystko, by wirus się nie rozprzestrzeniał. Im mniej będzie się rozprzestrzeniał, tym większa szansa, że będzie mniej mutacji. Pamiętajmy, że mutacje mogą być bardziej zjadliwe od obecnie panujących wariantów wirusa. Na przykład wariant Delta jest bardziej niebezpieczny dla dzieci i młodzieży. W początkach pandemii właściwie w ogóle te dwie grupy nie chorowały. Dzisiaj coraz więcej mamy doniesień o zakażeniach i nie zawsze łagodnym przebiegu choroby.

Szczepienia padły chyba ofiarą swojej skuteczności. Tak łatwo rezygnujemy z wynalezienia tego cudownego sposobu ochrony przed patogenami.

To prawda. Dzięki szczepionce nie istnieje dzisiaj ospa prawdziwa. Nie widuje się dzieci, które zachorowały na chorobę Heinego-Medina. Nie opłakuje dzieci, które zmarły na powikłania po odrze.

Epidemia grypy 1918-1919 zabiła prawie 60 mln ludzi w Europie.

Dzisiaj mamy skuteczne leki na wiele chorób. I możemy zapobiegać rozprzestrzenianiu się patogenów dzięki szczepionkom. Nie rozumiem, jak można nie korzystać z osiągnięć współczesnej medycyny. Gdyby nasi przodkowie, którzy umierali na choroby dzisiaj zlikwidowane dzięki szczepieniom zobaczyli, jak się zachowujemy, pewnie nie mieliby o nas dobrego zdania.

Jest jeszcze aspekt pragmatyczny szczepień.

Jeśli nikogo nie przekonują argumenty naukowe, może zaszczepi się, by odwiedzać babcię i dziadka? Wyjechać na wakacje? W wielu krajach już obowiązują obostrzenia dla osób niezaszczepionych na koncertach, w restauracjach. To też dobry powód, by chronić siebie i innych.

Doktor Jerzy Rajewski jest specjalistą medycyny rodzinnej w „Przychodni Lekarska Rodzina” w Koronowie oraz wiceprezesem Bydgoskiej Izby Lekarskiej.

Tu podaj tekst alternatywny

Wideo

Dodaj ogłoszenie