„Medyczne środy” z naukowcami Collegium Medicum UMK

Materiał informacyjny

Medyczna Środa” to cykl ogólnodostępnych wykładów popularnonaukowych adresowanych głównie do mieszkańców regionu.

Cykl trwa nieprzerwanie od 2007 roku. Jego organizatorem od samego początku jest Dział Promocji i Informacji CM. Przez 13 lat odbyło się około 400 spotkań z medycyną, podczas których naukowcy Collegium Medicum w Bydgoszczy w przystępny sposób dzielili się swoją wiedzą. Pandemia koronawirusa przeszkodziła w realizacji tegorocznej 27. edycji w Bydgoszczy i czwartej w Toruniu. W jednym ze spotkań miała wystąpić dr Michalina Radzińska z Collegium Medicum UMK z prelekcją o wpływie sztuki na zdrowie. O jej dokonaniach naukowych można dowiedzieć się z przedstawionej poniżej rozmowy.

Klucz wiolinowy kluczem do zdrowia

Czy muzyka jest dobra na wszystko, a metoda Mobilnej Rekreacji Muzycznej sprawdza się w terapii, czym jest efekt Mozarta i biały szum oraz od jakiej muzyki warto zaczynać dzień – opowiada dr Michalina Radzińska z Zakładu Terapii Zajęciowej i Aktywizacji Społeczno-Zawodowej Katedry Geriatrii Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy.

Rozmawiał Jan Oleksy

Powiązanie dźwięków ze zdrowiem nie jest wymysłem naszych czasów.

Już szamani potrafili leczyć różne choroby, podnosząc lub obniżając temperaturę ciała przy pomocy muzyki oraz tańca w odpowiednim tempie i intensywności, a starożytni Chińczycy odkryli zależności pomiędzy wysokością dźwięku a wibracjami wydawanymi przez poszczególne narządy. W Indiach wierzono w uzdrawiające właściwości poszczególnych skal muzycznych i kombinacji rytmicznych.

Ale dzisiaj zyskuje naukowy wymiar w medycynie.

Jeżeli ktoś myśli, że muzyka, a wraz z nią muzykoterapia, oddziałuje wyłącznie jako narzędzie relaksacji, poprawiające samopoczucie, to jest w błędzie. Działania muzykoterapii receptywnej, w której odbiorca przyjmuje rolę słuchacza są nie do przecenienia, ale jednak nie mogą całkowicie zastąpić tradycyjnych terapii.

Muzyka znalazła swoje miejsce w medycynie.

Jedną z możliwości zastosowania muzyki w tej dziedzinie jest muzyczna anestezja, której celem jest subiektywne zmniejszenie odczuwania bólu. Muszę jednak podkreślić, że słuchanie muzyki nie jest działaniem, które obiektywnie można uznać jako bodziec zmniejszający odczuwanie bólu, ale uznawany jest jako czynnik pomagający osiągnąć stan relaksu. Od wielu lat trwają badania w tym zakresie. Polskim prekursorem muzycznej anestezji jest dr Maciej Kierył, lekarz anestezjolog oraz muzykoterapeuta, który w latach lat 60. XX wieku zaczął stosować muzykę podczas zabiegów operacyjnych. Początkowo oddziaływania muzyczne były dla pacjentów głównie sposobem na radzenie sobie ze stresem. Te pierwotne eksperymenty przeistoczyły się w wieloletnie badania nad wpływem słuchanych utworów muzycznych na stan chorego przed, w trakcie oraz po operacji. Wyniki badań potwierdzają bezpośrednią zależność pomiędzy muzyką a stanem pacjenta. Dr Kierył jest także twórcą Mobilnej Rekreacji Muzycznej, która w tym roku obchodzi 40-lecie powstania. W tej metodzie wykorzystywane są różne źródła dźwięku związane z ciałem, jak klaskanie, tupanie, gwizdanie, połączone z ćwiczeniami rytmicznymi, formami plastycznymi, literackimi i teatralnymi stymulowanymi muzyką.

Pani rozpisała muzycznie tę metodę w swojej pracy „Vivaldi w Mobilnej Rekreacji Muzycznej”.

Podoba mi się podejście do muzykoterapii dr. Kieryła, który nigdy nie twierdził, że wysłuchanie jednego wybitnego utworu uzdrowi człowieka. Napisaliśmy razem dwa artykuły dotyczące jego metody, w tym jeden z wykorzystaniem „Czterech pór roku” Vivaldiego. Muzyka baroku i klasycyzmu świetnie wpływa na odbiorców, nawet na tych nastawionych początkowo awersyjnie. Vivaldi jest o tyle dobry i ciekawy, że jego koncerty są krótkie, trwają średnio około 10 minut, są trzyczęściowe, zbudowane w sposób szybka-wolna-szybka. Pierwsza część ma na celu przykucie uwagi odbiorcy i neutralizację negatywnych emocji, druga relaksację, a trzecia łagodną aktywizację. Mam nadzieję, że ta pozycja przyda się terapeutom w pracy.

W jakich sytuacjach mogą oni wykorzystywać metodę MRM?

Można nią pracować z dziećmi przedszkolnymi i starszymi, zarówno zdrowymi, jak i chorymi, dotkniętymi autyzmem czy nawet głębokim stopniem niepełnosprawności ruchowej i intelektualnej a także dorosłymi i osobami w starszym wieku. Dr Kierył stosował MRM również w poradni leczenia uzależnień i w klubach AA.

Polecana jest także seniorom?

Badania dowodzą, że w starszym wieku pamięć muzyczna nie zanika, co może stanowić doskonały bodziec do działań aktywizujących seniorów, również tych cierpiących z powodu chorób neurodegeneracyjnych. Wśród osób starszych szczególną rolę pełnią zajęcia prowadzone metodą śpiewoterapii, które nie tylko rytmizują wykonywanie podstawowych czynności, ale również dotleniają organizm, regulują oddech i uruchamiają aparat mowy, co wzmacnia działanie terapeutyczne u osób z utratą zdolności mowy czy dotkniętych chorobą Alzheimera. Muzykoterapia również odnosi skutek w przypadku pacjentów z chorobą Parkinsona, wpływając na poprawienie motoryki ruchu. Śpiew, gra nawet na najprostszych instrumentach oraz wszelkie aktywności związane z muzyką, jak klaskanie czy ruch ciała, przynoszą wymierne korzyści zdrowotne.

Dźwięki mają walor prozdrowotny, jak pisze Pani w artykule wyróżnionym przez „Głos Uczelni” UMK.

Mogą mieć dobroczynny wpływ na wykonawcę. Osoby, które muzykują, mają lepszą koncentrację uwagi, są bardziej spostrzegawcze, kreatywne i lepiej radzą sobie ze stresem. Motoryczne ćwiczenia sprawiają, że poprawia się koordynacja obu rąk oraz mielinizacja połączeń nerwowych w mózgu, co wpływa na usprawnienie procesów myślowych i lepsze kojarzenie faktów.

Znane jest twierdzenie, że muzyka łagodzi obyczaje, ale czy leczy?

Nie jesteśmy w stanie tak zaingerować, żeby człowieka wyleczyć samą muzyką, ale możemy wspomagać działaniami muzycznymi farmakoterapię, np. w przypadku leczenia nadciśnienia. Regularne słuchanie utworów muzycznych o określonym pulsie, obniża ciśnienie i w ten sposób wspomaga proces terapeutyczny.

Muzyka działa na większość populacji od wczesnego dzieciństwa, aż po późną starość. Podobno już w łonie matki...

U dziecka pomiędzy 21 a 24 tygodniem życia płodowego rozwija się słuch, a wraz z nim pamięć dźwiękowa. Zaczyna odbierać dźwięki, które dochodzą z zewnątrz, bardzo wyraźnie słyszy, to co się dzieje w brzuchu matki, słyszy wody płodowe, bicie serce. Noworodki już w pierwszych dniach życia żywo reagują na dźwięki, z którymi były zaznajomione w łonie matki. Dlatego dzisiaj dużą popularnością cieszy się efekt dźwiękowy zwany białym szumem. To może być nagrany jednostajny szum suszarki czy pralki. Prawdopodobnie przypomina on dziecku środowisko panujące w brzuchu mamy, czyli np. przytłumione dźwięki wód płodowych oraz szum przepływającej krwi pępowinowej. Biały szum działa kojąco na maluszka, pozwala mu się wyciszyć przed snem czy przestać płakać. Ale trzeba uważać, by nie skazywać dziecka na długie słuchanie ścieżki szumu zapętlonej nieraz na 8-10 godzin. Ciekawostką jest fakt, że już w okresie prenatalnym również można wpływać na dziecko, nie tylko relaksując matkę, ale niejako „programując” je na muzykę, która naszym zdaniem jest optymalna.

Można wpływać na jego gust muzyczny?

Jeśli będę miała dzieci to na pewno taki eksperyment przeprowadzę. Moi rodzice są muzykami, więc od zawsze otaczały mnie dźwięki muzyki klasycznej. Jest prawdopodobne, że dzięki temu zarówno ja, jak i mój brat byliśmy spokojnymi i pogodnymi dziećmi.

Wcześniej niż z mlekiem matki wyssała Pani zainteresowanie muzyką klasyczną. Jakie są jeszcze możliwości muzyki w stymulowaniu rozwoju człowieka?

Od pewnego czasu modnym tematem jest tzw. efekt Mozarta, polegający na rzekomym wzroście możliwości intelektualnych dzięki słuchaniu muzyki epoki baroku i klasycyzmu. Sprzyjają one obniżeniu tętna i wejściu w stan relaksacji, w którym poprawiają się niektóre możliwości np. pamięci. Kocham Mozarta, uważam, że jest dobry na wszystko.

Przydatny w przygotowywaniu się do egzaminu?

Było wiele badań nad skutecznością tzw. efektu Mozarta. Jedni naukowcy uważają, że to mit, a inni, że to genialny sposób na podwyższenie swoich możliwości intelektualnych. Niestety brakuje twardych dowodów naukowych na jego skuteczność. Były stawiane tezy, że słuchanie określonych utworów podwyższa IQ badanych, lecz po zaprzestaniu regularnych odsłuchów wracało ono do normy. Prawda jest taka, że najbardziej na nas działa to, w co wierzymy.

Czyli trzeba byłoby słuchać na okrągło?

Propozycje muzyczne, które można znaleźć w internecie w kontekście efektu Mozarta to najczęściej zapętlona druga część jednego z koncertów tego kompozytora. Od kiedy pamiętam uwielbiam Mozarta, ale nie zniosłabym słuchania przez 10 godzin bez przerwy nawet najukochańszego utworu. Nie wydaje mi się, żeby to mogło mieć dobry wpływ na kogokolwiek. Przesada jest niewskazana.

Zaciekawiła mnie zasłyszana teza, że muzyka pozwala na kontrolowanie wagi?! Nie jest to naciągane?

W to jestem w stanie uwierzyć, ale nie liczyłabym na jakiś spektakularny efekt. Rzeczywiście, jemy dopóki nie nasyci się nasz mózg i uświadomi, że już jesteśmy syci, więc jeżeli będziemy jeść wolno, zrelaksowani przy nastrojowej muzyce, to ten sygnał szybciej do nas dotrze. Tylko w takim sensie można rozumieć kontrolę wagi.

A Pani czego słucha rano, żeby wprowadzić się w dobry nastrój przed pójściem do pracy?

Słucham różnej muzyki, najczęściej tzw. muzyki poważnej powstałej do połowy XX wieku. Choć jako wykonawca mam na swoim koncie parę prawykonań, w słuchaniu dla przyjemności zatrzymałam się na Szostakowiczu i Prokofiewie. Uwielbiam Mozarta, Beethovena, Bacha, lubię operę, choć nie jestem jej fanatycznym słuchaczem. Sięgam również do jazzu czy muzyki popularnej, ale to zależy od nastroju. Bardzo lubię Schuberta, którego dość często słucham dla przyjemności. Uważam, że my wszyscy jesteśmy swoimi automuzykoterapeutami i sami wiemy, co w danym momencie jest dla nas dobre. Czasami potrzebujemy relaksu w ciszy, zmęczeni otaczającymi nas dźwiękami.

To co Pani poleci na zmęczenie?

Na pewno drugie wolne części dowolnych koncertów klasycznych, albo romantycznych, np. Mozarta koncerty fortepianowe, drugie części symfonii Beethovena, a mając więcej czasu i dając sobie pozwolenie na przeżycie gamy emocji - to moja ukochana VI symfonia F-dur op. 68 „Pastoralna” Beethovena. Pogodnie nastraja, jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś negatywnie na nią reagował.

Michalina Radzińska

dr sztuk muzycznych, skrzypaczka klasyczna, pracuje na Wydziale Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum UMK w Zakładzie Terapii Zajęciowej i Aktywizacji Społeczno-Zawodowej Katedry Geriatrii Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy, jest prelegentką na „Medycznych Środach” organizowanych przez UMK, autorką wielu publikacji, m.in. „Vivaldi w Mobilnej Rekreacji Muzycznej”, „Uniwersalne zastosowanie receptywnych metod muzykoterapii”, „Prozdrowotna rola muzyki”, „Kulturoterapia osób w starszym wieku”, „Mobilna rekreacja muzyczna dedykowana osobom w starszym wieku” oraz książeczki „Pogadanki muzyczne dla seniorów” i monografii „George Enescu. Sylwetka artysty i analiza wybranych utworów skrzypcowych”, która była jej pracą doktorską.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera