Mieszkaniec powiatu radziejowskiego został skazany za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Przekonuje, że jest niewinny.

Barbara Szmejter
Tomasz Studziński został skazany na półtora roku więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginął Czesław U. Tymczasem opinia, wydana przez biegłych, potwierdza jego wersję, że prowadzony przez niego pojazd nawet nie dotknął rowerzysty.

- Złożyliśmy apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Radziejowie, zarzucając mu naruszenie przepisów prawa procesowego - mówi mec. Tomasz Bączykowski, obrońca Tomasza Studzińskiego. - Naszym zdaniem wyrok został wydany, mimo iż nie wyjaśniono wszystkich, istotnych dla sprawy okoliczności, wynikających między innymi z opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego. Zaniechano wyjaśnienia treści notatki urzędowej, sporządzonej na miejscu zdarzenia przez policję, całkowicie pominięty został fakt, iż ofiara wypadku znajdowała się w stanie upojenia alkoholowego.

20 maja 2009. Tomasz Studziński prowadzi ciężarowego Mana, należący do jego ojca, Tadeusza, siedzącego obok kierowcy. Wracają ze Zaniewa, gdzie dokonywali rozładunku drewna, używając dźwigu, zamontowanego na samochodzie. Zanim ruszyli w drogę powrotną do domu, dokładnie sprawdzili, czy ramię i podpory dźwigu zostały prawidłowo zabezpieczone.
Pogoda jest dobra, nie pada, samochód - co potwierdzą późniejsze opinie biegłych - porusza się z prędkością, dozwoloną na tym odcinku drogi. W Rybinach kierowca widzi rowerzystę, jadącego przed nim. Wrzuca kierunkowskaz, wyprzedza mężczyznę jadącego na rowerze, całą szerokością swego pojazdu przekraczając pas jezdni. Ociera się nawet o gałęzie drzew, rosnących po lewej stronie drogi.
Pan Tomasz widzi w lusterku, że rowerzysta, którego przed chwilą wyprzedził, leży na poboczu. Zatrzymuje się, biegnie do niego. Leżący mężczyzna jest przytomny, ma skaleczoną rękę, obok znajduje się przewrócony rower.
Studzińscy wzywają policję i pogotowie, karetka zabiera rowerzystę do szpitala. Policja robi oględziny. Sprawdzają, co uwzględnione jest w notatce służbowej, że podpora wysięgnika dźwigu jest wsunięta pojazd i nie wystaje poza pojazd. Na samochodzie Studzińskich, który był dokładnie oglądany, nie stwierdzono jakichkolwiek śladów, świadczących, że ich pojazd dotknął rowerzysty. Sprawa wydawała się prosta, ale kilka dni później rowerzysta zmarł w szpitalu.

Tomasz Studziński został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci rowerzysty. Jednym z powodów były zeznania Andrzeja K., który z pewnej odległości był świadkiem zdarzenia. Stwierdził on, że rowerzysta został zahaczony prawą podporą dźwigu. Tymczasem z opinii biegłych Adama Stępczyńskiego i Grzegorza Pęcherzewskiego z Ozorkowa, poprzedzonej wizją lokalną i stosownymi wyliczeniami, jednoznacznie wynika, że w podanych przez siebie okolicznościach i przy panujących wówczas warunkach, świadek Andrzej K. nie mógł w ogóle widzieć prawej podpory Mana. Znajdował się on bowiem na swym polu, jadąc ciągnikiem w odległości około 70 m od drogi. Zdaniem biegłych nie mógł widzieć prawej strony Mana.
Sąd Rejonowy w Radziejowie uznał Tomasza Studzińskiego za winnego. Młody mężczyzna, wcześniej nie karany i cieszący się w swoim środowisku bardzo dobrą opinią,. został skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Sąd wymierzył mu także grzywnę w wysokości 2,5 tys. złotych, orzekł zakaz prowadzenia pojazdów z wyłączeniem kategorii A i B na okres dwóch lat. Skazany ma zapłacić 10 tys. złotych na rzecz krewnych ofiary.
Ktoś przeoczył ważne fakty
Wyrok nie jest prawomocny, w grudniu do Sądu Okręgowego wpłynęła apelacja. - Pominięto ważne fakty, jak choćby ten, że zmarły mężczyzna był w chwili zdarzenia pod znacznym wpływem alkoholu - przypomina mecenas Tomasz Bączykowski.
Wynik nadania etanolu we krwi dal wynik 2,1 promila. W dodatku Czesław U., nawet gdy był trzeźwy, miał ograniczoną zdolność ruchową. Był osobą niepełnosprawną, niezdolną do samodzielnej egzystencji, być może dlatego, wystraszony przez wyprzedzającą go ciężarówkę, po prostu się przewrócił. - Ta zraniona ręka, czyli obrażenie, którego można było doznać podczas upadku, była zaraz po zdarzeniu jednym śladem, że coś się zdarzyło - mówi Tomasz Studziński. Pokazuje kolejną opinię biegłych, sugerującą, że gdyby doszło do zaczepienia rowerzysty przez wysięgnik dźwigu, to rowerzysta, razem ze swym pojazdem, zostałby "przeciągnięty" w kierunku jazdy ciężarówki.
Tomasz Studziński czuje się skrzywdzony. Wierzy, że Sąd Okręgowy uchyli wyrok, który nazywa skrajnie niesprawiedliwym i rzetelnie przeanalizuje sprawę.
- Żal mi człowieka, który zginął, żal mi jego bliskich - mówi Czytelnik. I zapewnia, że on sam nie miał z tą śmiercią nic wspólnego.

Wideo

Komentarze 150

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 07.03.2010 o 10:29, Gość napisał:

Ależ ty deb*** jesteś rozumu zero i jeszcze myślisz ze coś mądrego napisałeś. Brak słów na głupotę ludzką!!!!



Całe szczęście, że taka choroba nie boli, co tu gdybać kiedy sprawa oczywista i od tego sądy. Ciekawe jak bedzie tego finał ?
G
Gość
W dniu 07.03.2010 o 04:54, ~gość~ napisał:

A może mu w domu "dali odpowiednią szkołę", wiedząc co mogło się wydarzyć na drodze ... chyba był bardzo lubiany, he ???


Ależ ty deb*** jesteś rozumu zero i jeszcze myślisz ze coś mądrego napisałeś. Brak słów na głupotę ludzką!!!!
~gość~
W dniu 26.02.2010 o 12:15, Gość napisał:

W tym wypadku alkohol nie był przyczyną wypadku tylko Pan T.



A może mu w domu "dali odpowiednią szkołę", wiedząc co mogło się wydarzyć na drodze ... chyba był bardzo lubiany, he ???
k
krzywy rydel
W dniu 06.03.2010 o 19:04, bezstronny napisał:

Opowiem Wam prawdziwą historyjkę Wraca facet do domu równo narąbany i bardzo głodny. Żona gdzieś wyszła ale na kuchence stoi garnek z zupą. Wziął garnek, usiadł na wersalce, a ponieważ była stara i uszkodzona, wiec jak ów delikwent się bujnął, wersalka się odwróciła a jego głowa znalazła się w garnku z gorąca zupą, ajajaj trochę się poobcierał i z lekko sparzył, musiał zaliczyć wizytę u lekarza. a Mógł się utopić w zupie prawda ?



Taki pijok to ma dopiero przeyerąbane, dość że jeść nie chcą mu dawać, to jeszcze leją, a potem różne historyjki wymyślają, a jak nie daj panie, to jeszcze myslą jakby go tak do zamrażareczki, dobre i ze dwa miesiące na niego rentki załapać, co nie ?
b
bezstronny

Opowiem Wam prawdziwą historyjkę
Wraca facet do domu równo narąbany i bardzo głodny. Żona gdzieś wyszła ale na kuchence stoi garnek z zupą. Wziął garnek, usiadł na wersalce, a ponieważ była stara i uszkodzona, wiec jak ów delikwent się bujnął, wersalka się odwróciła a jego głowa znalazła się w garnku z gorąca zupą, ajajaj trochę się poobcierał i z lekko sparzył, musiał zaliczyć wizytę u lekarza. a Mógł się utopić w zupie prawda ?

'G'
W dniu 03.03.2010 o 12:34, R napisał:

Tak rzeczywiście się przewrócił i dostał takich obrażeń, w wyniku których umarł po kilku dniach.Nie znam jeszcze takiego przypadku, żeby po upadku z rowera mieć zdruzgotane narządy.A jeżeli jak twierdzą przewrócił się od podmuchu przejeżdżającego samochodu ciężarowego, to z jaką prędkością musiał jechać? "Na pewno dozwoloną, bo przecież ocierał gałęzie drzew po przeciwnej stronie drogi, nawet krowa, która była nieopodal na wypasie też przysiadła od tego podmuchu".



Tak u alkoholików to częsty przypadek, z kanapy spadną i całe ciało w sińcach, a tu jak było, tylko nieliczni wiedzieć mogą , wiadomo pełna dyskrecja i tajemnica informacji niejawnych, certyfikat zobowiązuje - prawda?
R
R
W dniu 26.02.2010 o 08:57, Gość napisał:

Szkoda człowieka, że znalazł się w nieodpowiednim czasie i miejscu, ale skoro sam się przewrócił, dlaczego winą obarczać kierowcę samochodu ?No szkoda bo trafił na kierowcę Pana. T który nie potrafi jeździć i obsługiwać samochodu ciężarowego!!!! ciekawe kto mu dał prawo jazdy!!!



Tak rzeczywiście się przewrócił i dostał takich obrażeń, w wyniku których umarł po kilku dniach.
Nie znam jeszcze takiego przypadku, żeby po upadku z rowera mieć zdruzgotane narządy.
A jeżeli jak twierdzą przewrócił się od podmuchu przejeżdżającego samochodu ciężarowego, to z jaką prędkością musiał jechać? "Na pewno dozwoloną, bo przecież ocierał gałęzie drzew po przeciwnej stronie drogi, nawet krowa, która była nieopodal na wypasie też przysiadła od tego podmuchu".
E
Edziu
W dniu 21.02.2010 o 18:44, Gość napisał:

Zamiast podziękować to podobno chcą pieniądze wyciągnąć za ,, jedynego żywiciela rodziny"



GŁUPI PEDAŁ JESTEŚ!!
CIEBIE TEŻ SPRZĄTNĘ I ZGŁOSZĘ SIĘ DO RODZINKI PO PODZIĘKOWANIA DURNIU!
JESTEŚ GŁUPSZY NIŻ USTAWA PRZEWIDUJE PALANCIE.
g
gosc
W dniu 26.02.2010 o 12:15, Gość napisał:

W tym wypadku alkohol nie był przyczyną wypadku tylko Pan T.



Bardzo możliwe, ale stuprocentowej pewności nigdy nie ma, a potrącić kogoś, czy śmiertelnie przestraszyć nie należy do przyjemności i każdemu praktycznie może przytrafić się taka lub podobna przygoda.
A tu tak jednego jak drugiego szkoda i nadal uważam, żeby po pijoku jeżdżąc rowerem po publicznej drodze mocnych wrażeń nie szukał, to dziś by sprawy nie było, jeden żyłby tracąc energię na pozyteczną prace, a z drugiego zadowolona by rodzina była.
Tak już bywa na tym świecie, nie znamy dnia ani godziny, "licho nie śpi".
G
Gość
W dniu 26.02.2010 o 12:09, ~gość~ napisał:

A czy to był jego pierwszy przejazd tą ciężarówka po drodze publicznej? Doskonale mogło to samo przytrafić się komuś innemu. Przerażające często się widzi sceny, kiedy ktoś musi wyprzedzić pijanego i na dobra sprawę nie jest ważne czy to pieszy, cyklista, traktorzysta, czy inny zawalidroga? Być może jak ten tu rowerzysta byłby trzeźwy nie miało by miejsca to całe dyskusyjne zdarzenie i żyć sobie mógłby jeszcze, a może tak jemu było pisane dokonać żywota?Wniosek - alkohol plus kierownica nie służy nikomu


W tym wypadku alkohol nie był przyczyną wypadku tylko Pan T.
~gość~
W dniu 26.02.2010 o 08:57, Gość napisał:

Szkoda człowieka, że znalazł się w nieodpowiednim czasie i miejscu, ale skoro sam się przewrócił, dlaczego winą obarczać kierowcę samochodu ?No szkoda bo trafił na kierowcę ...



A czy to był jego pierwszy przejazd tą ciężarówka po drodze publicznej?

Doskonale mogło to samo przytrafić się komuś innemu.
Przerażające często się widzi sceny, kiedy ktoś musi wyprzedzić pijanego i na dobra sprawę nie jest ważne czy to pieszy, cyklista, traktorzysta, czy inny zawalidroga?
Być może jak ten tu rowerzysta byłby trzeźwy nie miało by miejsca to całe dyskusyjne zdarzenie i żyć sobie mógłby jeszcze, a może tak jemu było pisane dokonać żywota?

Wniosek - alkohol plus kierownica nie służy nikomu
G
Gość

Szkoda człowieka, że znalazł się w nieodpowiednim czasie i miejscu, ale skoro sam się przewrócił, dlaczego winą obarczać kierowcę samochodu ?

No szkoda bo trafił na kierowcę Pana. T który nie potrafi jeździć i obsługiwać samochodu ciężarowego!!!! ciekawe kto mu dał prawo jazdy!!!

b
bezstronny

Mam nadzieję, że p. Redaktor poinformuje czytelników o finale sprawy.
Pozdrawiam

w
wizjoner
W dniu 23.02.2010 o 10:44, bezstronny napisał:

Szkoda człowieka, że znalazł się w nieodpowiednim czasie i miejscu, ale skoro sam się przewrócił, dlaczego winą obarczać kierowcę samochodu ?



Ale jakie to ma znaczenie? To tak jakby o wczoraj na obiad przypalonej zupie dyskutować dziś jeszcze. Klamka zapadła, tylko apelacja się pozostała, a poważne są tu widać argumenty, to tym bardziej zmiana werdyktu możliwa, być może i konieczna nawet ?!!!
b
bezstronny

Czy ta cała batalia o marne "należne" pieniądze z odszkodowanie się rozgrywa?

Szkoda człowieka, że znalazł się w nieodpowiednim czasie i miejscu, ale skoro sam się przewrócił, dlaczego winą obarczać kierowcę samochodu ?

Dodaj ogłoszenie