Miliarder Elon Musk chce sklonizować Marsa, bo życie na Ziemi staje się za trudne

Kazimierz Sikorski AIP
Elon Musk chce ratować ludzkość przed czekającymi ją problemami. Proponuje: poślijmy na Marsa śmiałków, którzy założą tam kolonie, a potem dolecą do nich inni Ziemianie

Elon Musk ma zapewne rację, że jest w stanie wysłać i to niebawem ludzi w arcytrudną misję na Marsa. Ale otwarte pozostaje pytanie: czy ci, którzy ruszą w taką podróż wrócą na Ziemię w takim stanie, że będą mogli nam opowiedzieć, co widzieli, czy też przyćmi ich kosmiczna demencja?

Kiedy niedawno miliarder ogłaszał swój śmiały plan nie krył bynajmniej, że jest to misja bardzo ryzykowna, a jej skutki nie są dziś jeszcze do przewidzenia. Nowe badania specjalistów sugerują, że w takim przedsięwzięciu największym zagrożeniem nie jest możliwość śmierci śmiałków, tylko nieodwracalne uszkodzenie ich mózgów.

O takim właśnie zagrożeniu wspominają naukowcy z kalifornijskiego uniwersytetu w Irvine, którzy badali wpływ promieniowania kosmicznego na pracę mózgów gryzoni.

Przypominają oni, że tak jak nas, mieszkańców Ziemi chroni przed kosmicznymi promieniami powłoka magnetyczna, tak już takiej tarczy nie mają ci, którzy zapuszczają się daleko poza nasza planetę. Niepełne badania, jakim poddawano astronautów statku kosmicznego Apollo wskazywały, iż skarżyli się oni po swoich wyprawach na dolegliwości układu krążenia.

Nikt jednak nie badał, bo nie był w stanie ocenić, wpływu wielomiesięcznej podróży na Marsa i poddawaniu uczestników takiej wyprawy wpływowi na ich organizm groźnych promieni kosmicznych.

Jedyni astronauci, którzy spędzili w kosmosie czas podobny do tego, który spędzą tam ci mający wyruszyć w podróż na Marsa to ci, którzy przebywają na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tyle, że ci ostatni są nadal na tyle blisko naszej planety, iż chroni ich wspomniana magnetyczna powłoka.

Tymczasem badania gryzoni na kalifornijskim uniwersytecie wykazały, że po przebywaniu pół roku w warunkach zbliżonych do tych panujących w kosmosie dochodziło u nich do uszkodzenia neuronów, których nie można było „naprawić”. Gryzonie wykazywały objawy podobne do tych, jakie zauważono u ludzi cierpiących na demencję.

Charles Limoli, autorytet w dziedzinie onkologii zwraca uwagę na inny aspekt takiej podróży, która tam i z powrotem trwałaby aż trzy lata. - Przecież gdzieś daleko od nas znaleźliby się ludzie odcięci całkowicie od jakiejkolwiek pomocy - wyjaśnia.

Te argumenty i ostrzeżenie nie zniechęcają jednak Muska do swoich planów. Nie przekonują go słowa tych naukowców, którzy powtarzają, że dziś byłoby trudno powstrzymać fatalny wpływ kosmicznego promieniowania na zdrowie astronautów. Części statku kosmicznego, który ruszy na Czerwoną Planetę można osłonić, ale i tak nie w stu procentach. Pozostaje więc, co podpowiadają inni badacze podawanie uczestnikom wyprawy specjalnych leków powstrzymujących lub spowalniających wpływ promieniowania w kosmosie na ich zdrowie.

Musk jednak wierzy, że Mars stanie się alternatywną bazą dla ludzkości. - Te marzenia są realne... to coś, co musimy zrobić za naszego życia - przekonuje 45-letni miliarder, który dodaje, że znalezienie miejsca do życia poza Ziemią, to nasza „polisa ubezpieczeniowa”, bo nasza planeta za jakiś czas nie będzie nadawała się do zamieszkania, postępuje bowiem ekspansja Słońca, bo koszty życia rosną. Dlatego trzeba zrobić wszystko, co potrzeba, aby nasi następcy mieli gdzie indziej warunki do życia.

Musk promuje plan wysłania niewielkiej grupy ludzi na Marsa, potem kolejnych i kolejnych już od roku 2012. Flota ogromnych transportowców ruszyć ma już za kilka lat z Cape Canaveral na Florydzie, by po dotankowaniu w kosmosie po 80, najwyżej 150 dniach osiągnąć Czerwoną Planetę.

Używając „tradycyjnych” technologii byłoby to jednak nierealne, bo wysłanie człowieka na Marsa takimi sposobami, jak poleciał on na Księżyc w latach 60. i 70. pochłonęłoby 10 miliardów dolarów.

Dlatego Musk proponuje, by oddzielone stopnie rakiety wystrzelonej z przylądka Canaveral wracały na Ziemię, lądując pionowo, a następnie wyniosłyby na orbitę ładunek paliwa. Kosmiczny statek dotankowywałby przez podróżą na Marsa paliwo na orbicie. Podczas lotu wysuwałyby się automatycznie kolektory słoneczne. Po dotarciu w rejon Czerwonej Planety nastąpiłby ostatni etap podróży, pionowe lądowanie na Marsie.

Musk określa swój pomysł jako chęć ratowania ludzkości i stawia sprawę tak: albo zostaniemy na Ziemi jako gatunek, albo zdobędziemy inne planety. Tyle, że warunki do życia na naszej planecie będą coraz trudniejsze, i im szybciej podejmiemy działania ratunkowe, tym większa dla nas wszystkich szansa.

Dlaczego Musk wybrał Marsa, a nie np. Wenus, Merkurego czy inne planety? Mars wydał mu się najbardziej przyjazny człowiekowi, posiada atmosferę, ma też zasoby wody potrzebne do życia.

Problemem byłby koszt podróży. Dziesięć miliardów dolarów za „bilet” na Marsa to stanowczo za dużo. Ale jak przekonuje Musk koszty spadną, jeśli rakiety wynoszące statki kosmiczne będą wracały na Ziemie i będziemy je ponownie wykorzystywali. Tankowanie na orbicie, co przewiduje pomysł miliardera to kolejne oszczędności. Korzystanie z kolektorów słonecznych daje dalsze oszczędności, podobnie jak wykorzystanie metanu jako paliwa w drodze powrotnej.

I tak krok po kroku Musk wylicza, że doprowadziłby do zbicia ceny za jednego wysyłanego na Czerwoną Planetę człowieka do 200 tysięcy dolarów. A to już nawet mniej niż szacuje się dzisiaj cenę biletu za turystyczny lot w kosmos, jaki oferują niektóre amerykańskie firm z branży kosmicznej.

Pomysł Muska jest wizjonerski i dla wielu nierealny. Ale tak samo podchodzono do tych, którzy po raz pierwszy wzbili się w powietrze, czy polecieli w kosmos.

Wideo

Materiał oryginalny: Miliarder Elon Musk chce sklonizować Marsa, bo życie na Ziemi staje się za trudne - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Al

Może niech pan Musk poćwiczy na Saharze. Będzie taniej, a i pożytku więcej.

M
MC

za "naszego zycia" czyli czyjego? Muska? Byc moze jest wizjonerem ale to zycie trwa, a ekspansja Marsa...coz, smiem twierdzic ze zycie na Ziemii jeszcze dlugo nie bedzie drozsze niz kolonizowanie Marsa. Zycie staje sie byc moze nieznosne w US a od kilku lat (w wielu miejscach miesiecy) takze w Europie. Radzilabym panu Muskowi zeby zapomnial o sobie, megalomanii i ludzkosci i pozwolil Ziemii uwolnic sie od nas, pasozytow zamieniajacych to cudowne miejsce w pieklo.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3