Najlepsi pocztowcy

Magdalena Janowska
Michał Maguza znalazł się wśród najlepszych pocztowców. fot. Lech Kamiński
Konkurs Prenumerata "Gazety Pomorskiej" 2008 rozstrzygnięty.
To już tradycja "Gazety Pomorskiej". Co kwartał doceniamy najlepszych pocztowców z regionu.
To już tradycja "Gazety Pomorskiej". Co kwartał doceniamy najlepszych pocztowców z regionu. Fot. Lech Kamiński

To już tradycja "Gazety Pomorskiej". Co kwartał doceniamy najlepszych pocztowców z regionu.
(fot. Fot. Lech Kamiński)

Dzięki nim każdego dnia "Gazeta Pomorska" dociera do ponad 50 tys. Czytelników. Naszą tradycją jest wyróżnianie tych, którzy pracują najowocniej.

Za nami pierwszy etap konkursu Prenumerata "Gazety Pomorskiej" 2008. To już tradycja, że co kwartał nagradzamy pocztowców, którzy osiągają najlepsze wyniki w sprzedaży prenumeraty gazety. Wyróżnienia powędrowały do listonoszy i naczelników urzędów pocztowych z całego regionu.

Listonosz to ambasador
- Fenomen prenumeraty naszej gazety jest podziwiany przez wydawców w całym kraju - mówił Andrzej Mielcarek, redaktor naczelny "Gazety Pomorskiej" podczas spotkania z wyróżnionymi pocztowcami. - Ten sukces zawdzięczamy również naszym ambasadorom - listonoszom.

Wielu z nich każdego dnia roznosi nawet ponad sto egzemplarzy dziennika. - Codziennie dostarczam 124 prenumeraty "Gazet Pomorskiej" - mówi Jarosław Heberlein, listonosz z Grudziądza. - Do tego dochodzi jeszcze 40 wydań magazynowych w każdy piątek. Mam już taki układ z mieszkańcami, że kiedy nie ma ich w domu, zostawiają mi pieniądze w skrzynce pocztowej, bo chcą mieć pewność, że gazeta będzie na nich czekać. Czasem zdarza mi się zapomnieć jakiejś przesyłki z poczty i wtedy muszę po nią wracać, ale o tym, kto zamawiał gazetę jakoś zawsze pamiętam.

Pan Jarosław jest już weteranem spotkań, podczas których "Gazeta Pomorska" nagradza pocztowców za ich ciężką pracę. Wśród wyróżnionych nie po raz pierwszy znalazł się również Jerzy Osmanowski z Chełmży, który listonoszem jest już od 15 lat. - Czasy się trochę zmieniły - wspomina. - Kiedyś jeździłem rowerem z jedną torbą, teraz mam już cztery, więc przesiadłem się do samochodu. Każdego dnia przemierzam 51 kilometrów, aby rozwieźć pocztę.

Zaufanie i autorytet
Wszyscy pocztowcy zgodnie podkreślają, że ich praca nie należy do łatwych, ale kontakt z ludźmi wynagradza wszelkie niedogodności. - Klienci mają do nas zaufanie - cieszy się pan Jerzy. - Często okazują nam sympatię, zwierzają się, zapraszają na kawę, proszą o pomoc. Jednak na autorytet trzeba pracować latami.
Po takim czasie listonosz staje się już dobrym znajomym.

- Czasem zastępuje mnie koleżanka, i choć też jest fajna, ludzie traktują ją inaczej - żartuje Benedykta Budzich, listonoszka z Radzynia Chełmińskiego. - Przywiązują się do swojego listonosza. I do gazety też. Dlatego wolą ją prenumerować niż kupować w kiosku. Gazeta zamówiona u listonosza zawsze dotrze do Czytelnika, raz trochę wcześniej, raz trochę później, ale za to na pewno. I nie dość, że nie trzeba po nią wychodzić z domu, to jeszcze jest dużo tańsza.

20 kilogramów na ramieniu
Tyle średnio waży torba pocztowca. Pani Benedykta nie uważa jednak, by zawód listonosza był przeznaczony tylko dla mężczyzn. - Trochę się wstydziłam tego, że pracuję w męskim zawodzie, ale tylko na początku - przyznaje. - Teraz nikt się temu nie dziwi, a ja myślę sobie, że w mieszanym towarzystwie jest weselej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie