Nie ma związku?

Maciej Myga
W "Zawiszy" szykanuje się związki zawodowe - twierdzi grupa pracowników klubu sportowego. Zdaniem dyrektora są one nielegalne.

     Zarzutów wobec Marka Lipowskiego - dyrektora Wojskowego Klubu Sportowego jest kilka, m.in. nepotyzm (przez kilka miesięcy pracowała w klubie jego córka). Najpoważniejszy jednak to zwalnianie z pracy bez konsultacji chronionych ustawowo związkowców.
     Bez konsultacji i zaufania
     
- Od jakiegoś czasu dyrektor nie konsultuje z nami zwolnień. Zwracałam się do niego w tej sprawie, ale nie mogliśmy się dogadać. Ostatecznie ja także dostałam wypowiedzenie z pracy, choć zgodnie z ustawą nie jest to możliwe - mówi Joanna Wełna, szefowa związków w WKS "Zawisza". Jej mężowi, który jest w klubie instruktorem zabrano (prawie w tym samym czasie) połowę etatu.
     Jako przyczynę zwolnienia Wełny i kilku innych pracowników podano "utratę zaufania". Na wypowiedzeniu nie znaleźliśmy jednak żadnych argumentów, podpierających decyzję dyrektora. Rażącym przykładem jest także zwolnienie pracownicy, która w momencie wręczania jej wypowiedzenia była w ciąży. - Prosiłam o jeden dzień zwłoki, żeby przynieść zaświadczenie o ciąży. Nie posłuchano mnie. Zdenerwowałam się i jeszcze tego samego dnia trafiłam do szpitala. Kilka dni później poroniłam - opowiada kobieta, także członkini związku zawodowego.
     Bo nie znają języków
     
Zdaniem Lipowskiego związek zawodowy, działający w klubie nie jest legalny. - Nie jest wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego w miejscu działania i nie przedstawił swojego statutu. Zwolnienia konsultowałem wcześniej z byłą przewodniczącą, ale zaprzestałem tego rok temu, bo wszyscy zwalniani związkowcy "uciekali" na zwolnienia lekarskie. Nie mam wątpliwości, że część kadry musi odejść. Z powodów ekonomicznych i dlatego, że po prostu część zespołu - głównie w hotelu i restauracji, nie była dobrze przygotowana do pracy, np. nie znała języków - mówi dyrektor WKS.
     Zdaniem Zenona Jagiełły, szefa Zarządu Głównego NSZZów Wojska, działania dyrektora klubu są bezprawne. - Nasz związek jest wpisany do rejestru w Warszawie, bo to organizacja ogólnopolska. Przesyłałem do dyrektora WKS nasz statut. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest złożenie do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa - tłumaczy Jagiełło.
     Policja sprawdzi
     
Jak się okazuje zawiadomienie o złamaniu Ustawy o związkach zawodowych zostało złożone w Prokuraturze Rejonowej Bydgoszcz-Północ na początku września.
     - Sprawę przekazano do prowadzenia Komisariatowi Policji Bydgoszcz-Śródmieście, który wszczął postępowanie sprawdzające. Funkcjonariusze otrzymali wytyczne, jakie pytania mają zadawać świadkom i jakie czynności mają wykonać. Mają sprawdzić m.in. dlaczego Państwowa Inspekcja Pracy, która przeprowadzała kontrolę w klubie, nie zawiadomiła o przestępstwie - informuje Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
     

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie