"Nie mogę ostrzegać przed Pomocną Pożyczką. Założyli mi...

    "Nie mogę ostrzegać przed Pomocną Pożyczką. Założyli mi blokadę na informacje w sieci"

    Katarzyna Piojda

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Bogdan Dylewski tuż przed wejściem na salę rozpraw. - Jedna moja sprawa z "Pożyczką" się kończy, a następna zaczyna - mówi.

    Bogdan Dylewski tuż przed wejściem na salę rozpraw. - Jedna moja sprawa z "Pożyczką" się kończy, a następna zaczyna - mówi. ©Andrzej Muszyński

    Bogdan Dylewski, walczący z Pomocną Pożyczką, wygrał z nią w sądzie. - Ale moją stronę internetową zablokowali - dodaje bydgoszczanin.
    Bogdan Dylewski tuż przed wejściem na salę rozpraw. - Jedna moja sprawa z "Pożyczką" się kończy, a następna zaczyna - mówi.

    Bogdan Dylewski tuż przed wejściem na salę rozpraw. - Jedna moja sprawa z "Pożyczką" się kończy, a następna zaczyna - mówi. ©Andrzej Muszyński

    Dylewski w ciągu dwóch dni miał dwie rozprawy z Pomocną Pożyczką w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy. Każda o co innego.

    Przedwczoraj bydgoszczanin został uniewinniony. - Przedstawiciel Pomocnej Pożyczki zawiadomił prokuraturę, że opublikowałem na mojej stronie informacje zastrzeżone - dodaje Dylewski. - To znaczy: upubliczniłem na blogu dokumenty z przesłuchania w sprawie wyłudzenia ode mnie pieniędzy przez agentów "Pomocnej".

    Wczoraj miała odbyć się natomiast rozprawa w sprawie, którą Dylewskiemu założyła Pomocna Pożyczka "o szkalowanie jej dobrego imienia i spadek obrotów firmy". - Jeszcze na korytarzu sądu byłem nastawiony na to, że będę zeznawać jako pokrzywdzony - przyznaje Dylewski. Na sali strony dowiedziały się, że rozprawy teraz nie będzie, ponieważ Pomocna Pożyczka wniosła o rozpatrzenie dopiero co złożonych dokumentów. Następną rozprawę zaplanowano na wrzesień.

    Bydgoszczanin, przypomnijmy, walczy z "Pomocną" od końca 2012 roku. - Chciałem pożyczyć 30 tysięcy złotych na cztery lata. Oferta Pomocnej Pożyczki była najbardziej atrakcyjna - opowiada. - Banki proponowały mi ratę powyżej 800 złotych, a ta firma zaoferowała 724 złote.

    Przeczytaj także: Pomocna Pożyczka. Wygrał: muszą mu oddać 1800 zł. Was też naciągnęli?
    To dlatego dał się skusić. Wpłacił 1800 złotych za tzw. rozpatrzenie wniosku. To opłata obowiązkowa: od 6 do 10 procent kwoty, o jaką klient wnioskuje. - Dostałem decyzję odmowną, ale wpłaconej kwoty nie oddali mi - wspomina.

    Poszedł z "Pomocną" do sądu. I wygrał. Firma udzielająca pożyczek dopiero po prawie pół roku oddała mu zasądzone 1800 złotych zwrotu. To nie był koniec. Dylewski, już na początku wojny z firmą, założył bloga skarbiecoszustwa.blog.onet.pl, opisywał przypadki ludzi, którzy tracili pieniądze przez "Pomocną". Nawet po 50 tysięcy.

    Pan Bogdan na blogu próbował ostrzec kolejnych potencjalnych klientów. Blog prowadzony przez Dylewskiego został właśnie zablokowany. Przez kogo? - Mogę się tylko domyślać - mówi.- A przecież dzięki tej stronie zgłosiło się do mnie już 350 osób poszkodowanych łącznie na 1,6 miliona złotych - wylicza bydgoszczanin. - Codziennie pisali i dzwonili do mnie kolejni nabrani.

    W całym kraju jest już ponad 60 tysięcy osób, które uważają się za skrzywdzone przez "Pomocną". W sumie domagają się przynajmniej 150 milionów złotych zwrotu. Wysłaliśmy pytania mailem do Pomocnej Pożyczki, systematycznie je ponawiamy. I nic. Na odpowiedzi czekamy od stycznia.


    Czytaj e-wydanie »
    Lokalny portal przedsiębiorców

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo