Nieprawidłowości w szpitalu

WALDEMAR PANKOWSKI, (mag)
Wygląda jednak na to, że nikt nie zostanie ukarany. Powody są dwa: luki w umowie oraz zagmatwana sytuacja personalna w samej lecznicy.
Wygląda jednak na to, że nikt nie zostanie ukarany. Powody są dwa: luki w umowie oraz zagmatwana sytuacja personalna w samej lecznicy. fot. sxc
Potwierdziły się nasze doniesienia o nieprawidłowościach we włocławskim szpitalu.

Choć zarządzona po artykule w "Pomorskiej" kontrola we włocławskim szpitalu potwierdziła, że w magazynach tej lecznicy leżą nieużywane sztuczne nerki, prawdopodobnie nikt nie zostanie ukarany za to skandaliczne zaniedbanie.

Przypomnijmy. Pięć miesięcy temu ujawniliśmy, że od trzech lat, w magazynach Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku znajduje się sprzęt wart około miliona złotych. Chodzi o 20 tzw. sztucznych nerek, które powinny być wykorzystywane do dializowania ciężko chorych pacjentów.

Dar Orkiestry Owsiaka
Większość tych urządzeń to dar Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dla włocławskiej lecznicy. Kupiony za pieniądze zbierane na ulicach przez tysiące wolontariuszy. Do 2003 roku stanowił wyposażenie stacji dializ szpitala we Włocławku. Później dyrekcja lecznicy własną stację zlikwidowała, sztuczne nerki trafiły do magazynu, a dializowaniem chorych zajęła się prywatna firma ze Szwecji.

Tyle, że szpital "wynajął" jej pomieszczenie i... szefa. Dr Janusz Ostrowski, który wcześniej był kierownikiem publicznej stacji dializ, stał się szefem podobnej, ale prywatnej, placówki.

Po naszym artykule marszałek Piotr Całbecki, któremu podlega włocławska lecznica, zarządził w niej kontrolę. Wyniki zostaną ujawnione za dwa tygodnie. Udało nam się jednak dowiedzieć, że urzędnicy marszałka potwierdzili ustalenia "Pomorskiej". Z protokołem pokontrolnym zapoznała się już dyrekcja szpitala we Włocławku, teraz zajmuje się nim departament zdrowia Urzędu Marszałkowskiego.

Bałagan i luki w umowie

Wygląda jednak na to, że nikt nie zostanie ukarany. Powody są dwa: luki w umowie oraz zagmatwana sytuacja personalna w samej lecznicy. Dyrektor Bronisław Dzięgielewski, który dopuścił do likwidacji i prywatyzacji stacji dializ, jeszcze za rządów poprzedniego marszałka Waldemara Achramowicza, przez blisko rok był na zwolnieniu lekarskim. Później, przez tegoż Achramowicza, został zwolniony. Jednak po wielu miesiącach sąd przywrócił go do pracy. Całe zamieszanie z grubsza pokrywa się z okresem zalegania cennego sprzętu w magazynie.

Po drugie w umowie przekazania urządzeń włocławskiej lecznicy przez WOŚP nie ma punktu, że ratującego życie ciężko chorych pacjentów sprzętu, nie wolno przekazywać innym firmom lub osobom, sprzedawać czy, tak jak to stało się we Włocławku, niewykorzystywać.

Pozostaje jednak jeszcze zdrowy rozsądek. Andrzej Wiśnicki, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Toruniu, któremu ta sama szwedzka firma proponowała podobne rozwiązanie jak we Włocławku, po prostu odmówił. I do dziś pacjenci w Toruniu poddawania są dializie przy pomocy sprzętu, który tak jak i sama stacja, jest własnością lecznicy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
szuja
W dniu 14.04.2008 o 17:57, Gość napisał:

''w umowie przekazania urządzeń włocławskiej lecznicy przez WOŚP nie ma punktu, że ratującego życie ciężko chorych pacjentów sprzętu, nie wolno przekazywać innym firmom lub osobom, sprzedawać czy, tak jak to stało się we Włocławku, niewykorzystywać'''...?????... Więc ludzie dobrowolnie składaja sie na sprzęt, który MOŻE GNIĆ W MAGAZYNIE LUB ZOSTAĆ ZA BEZCEN ODKUPIONY BRZEZ PRYWATNE LECZNICE W KTÓRYCH BĘDZIEMY PŁACIĆ ZA LECZENIE TYM SPRZĘTEM???? CZY OWSIAK O TYM WIE????


Wszyscy o tym wiedza i gówno to kogo obchodzi.
G
Gość

''w umowie przekazania urządzeń włocławskiej lecznicy przez WOŚP nie ma punktu, że ratującego życie ciężko chorych pacjentów sprzętu, nie wolno przekazywać innym firmom lub osobom, sprzedawać czy, tak jak to stało się we Włocławku, niewykorzystywać'''...?????... Więc ludzie dobrowolnie składaja sie na sprzęt, który MOŻE GNIĆ W MAGAZYNIE LUB ZOSTAĆ ZA BEZCEN ODKUPIONY BRZEZ PRYWATNE LECZNICE W KTÓRYCH BĘDZIEMY PŁACIĆ ZA LECZENIE TYM SPRZĘTEM???? CZY OWSIAK O TYM WIE????

Dodaj ogłoszenie