Największe SKOK-i, których oddziały znajdziemy m.in. w naszym regionie, są - zdaniem ministra finansów Mateusza Szczurka, niewypłacalne.

Temat kas często wraca przed wyborami i nie inaczej stało się tym razem. - Znowu zostaliśmy włączeni w brudną walkę polityczną - uważa Rafał Matusiak, prezes Kasy Krajowej SKOK. 

Klienci mogą być spokojni? 

Najpierw sejmowa komisja finansów publicznych przyjęła raport o Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo Kredytowych. Niedługo później padła propozycja powołania komisji śledczej do zbadania sytuacji w SKOK-ach.

Powstanie, jeśli wygramy wybory. Afera SKOK-ów to największa afera ostatnich 25 lat" - mówiła w "Faktach po Faktach" Joanna Mucha. 

Minister finansów poinformował, że w pięciu największych kasach brakuje 1 mld 230 mln zł, a pomoc finansowa dla nich - z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - wiąże się z wykorzystaniem pieniędzy publicznych, które pochodzą głównie ze składek banków. Szczurek komentował wwyniki badania sprawozdań finansowych kas za 2013 rok. Stwierdził, że sytuacja największych SKOk-ów jest bardzo trudna. Miały "ujemne fundusze własne, co oznacza, że były niewypłacalne". 

Czy ich klienci mogą spać spokojnie? Zapytaliśmy o to w Komisji Nadzoru Finansowego, której podlegają zarówno banki, jak i SKOK-i.  Usłyszeliśmy, że w kasach nadal występuje podwyższone ryzyko płynności. 

Najnowsze dane KNF na ten temat dotyczą pierwszego kwartału tego roku i mówią, że w tym czasie sektor wykazał spadek aktywów o 7 proc., co wynikało głównie ze obniżenia wartości depozytów o 6,6 proc. Wartość udzielonych pożyczek zmniejszyła się o 4,6 proc., a liczba członków - o 3 tys. Fundusze własne kas spadły o 167 mln zł, współczynnik wypłacalności sektora o 1,26 proc.  Na koniec marca 41 kas było objętych postępowaniami naprawczymi. 

ZOBACZ TEŻ: Mateusz Szczurek o PKB: Cieszymy się z wyniku, liczymy na więcej [wideo]

- Depozyty członków kas, podobnie jak klientów banków, są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego do równowartości 100 tys. euro - uspokaja Maciej Krzysztoszek z KNF. 

Przypomnijmy, taką pomoc - 3 mld zł z BFG - otrzymali już m.in. klienci upadłych kas Wspólnota i Wołomin. - Były to pieniądze składkowe SKOK-ów, banków i klientów, którzy płacą teraz więcej za konta, karty kredytowe czy kredyty - podkreśla Paweł Cymcyk, analityk rynków finansowych. - Składki z tego powodu również wzrosły. 

Nie od dziś wiadomo, że spółdzielcze kasy są kojarzone zdecydowanie bardziej z prawą stroną polityczną. 

- Spółdzielcze kasy próbuje się włączyć w kampanię wyborczą - mówi Andrzej Dunajski, rzecznik Kasy Krajowej SKOK. - Są one zaś instytucjami finansowymi prowadzącymi działalność gospodarczą, a nie polityczną. Przypominam, że także płacimy składki do BFG, dzięki czemu lokaty są chronione na takich samych zasadach, jak w przypadku banków. 

Rządowa Komisja Nadzoru Finansowego nie chciała komentować wątku politycznego afery wokół SKOK-ów. 

Kasa szykuje dwa pozwy sądowe 

"W związku z nieprawdziwymi i godzącymi w dobre imię spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych wypowiedziami Mateusza Szczurka i Joanny Muchy, Kasa Krajowa SKOK zmuszona została do przygotowania pozwów sądowych przeciwko nim. Mateusz Szczurek użył nieuprawnionych wyrażeń wobec legalnie działających instytucji finansowych w Polsce, co jest tym bardziej zdumiewające, że jako minister finansów jest także przewodniczącym Komitetu Stabilności Finansowej" - pisze w oświadczeniu dla prasy Dunajski. 

Informuje, że na dziś kasa krajowa zaplanowała specjalną konferencję prasową, na której mają być obecne władze największych kas oszczędnościowo-kredytowych.


SKOK-i w Kujawsko-Pomorskiem: jest ich 145, np. w Bydgoszczy - 26, Toruniu - 16, Włocławku - 9, Inowrocławiu -  8, Grudziądzu -  2, KRAJ: 1847