Gazeta Pomorska

Oskar Kozik z Łabiszyna nagrał solową płytę! [wywiad]

Rozmowa z Oskarem Kozikiem z Łabiszyna, młodym muzykiem, który jesienią wyda swoją solową płytę. Kiedy myślę o Panu, pierwsze co przychodzi mi do głowy,

Nadesłane

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/7] Następne

Rozmowa z Oskarem Kozikiem z Łabiszyna, młodym muzykiem, który jesienią wyda swoją solową płytę.

Kiedy myślę o Panu, pierwsze co przychodzi mi do głowy, to koncert kolęd pańskiej rodziny w Łabiszyńskim Domu Kultury.
W tym roku po raz drugi daliśmy taki koncert. W ten sposób podtrzymujemy rodzinną tradycję. U nas w domu wszyscy grają i raczej mam na myśli płeć męską. Począwszy od dziadka, taty, przez wujka, kuzyna, i ja oczywiście też. To bardzo ciekawe, bo niewiele jest rodzin, w których tak dużo osób gra.

No właśnie! Na przykład góralskie rodziny takie są...
Fajnie się składa, że każdy z nas ma do zaprezentowania jakieś inne instrumentarium. Jest ono bardzo ciekawe i dosyć szerokie. Możemy śmiało tworzyć grupy i zaprezentować się koncertowo. Wiadomo, to jest rodzinna tradycja, jeżeli się ją pielęgnuje, a w naszym przypadku tak jest i bardzo się z tego cieszę. Wcześniej wszyscy graliśmy osobno. Dopiero ten pierwszy nasz koncert kolędowy połączył te siły. Wtedy otworzyliśmy oczy na reakcje ludzi i stwierdziliśmy, że warto. To umacnia wewnętrznie człowieka. Czuje się przede wszystkim taką więź rodzinną. To jest bardzo istotne.

A czy zdarzało się, że na jakieś rodzinnej imprezie ktoś wyciągnął jeden instrument, potem ktoś inny drugi... i rozpoczynała się zabawa?
Zdarza się. Zawsze jest śpiewanie przy pianinie, czy przy gitarze.

A Pan na czym gra?
Jestem trębaczem. Ukończyłem Akademię Muzyczną w Bydgoszczy, w klasie trąbki. To jest instrument, który daje mi wiele możliwości. Mogę w tej dziedzinie śmiało pracować.

Gra Pan muzykę poważną?
Na studiach poznawałem klasycznych kompozytorów i techniki gry, a muzyka rozrywkowa pozostawała zawsze w tle, chociaż tak naprawdę to do niej dążyłem całe życie. Bardziej prywatnie oczywiście.

Zawodowo zajmuje się Pan muzyką?
Na co dzień prowadzę Miejską Orkiestrę OSP w Łabiszynie. Często też odwiedzają mnie przyjaciele z akademii muzycznej, z którymi łączymy siły. Codziennie też aranżuję utwory na orkiestrę, zapisuję partytury, ale to mój taki kolejny dar, który rozwijam. Pracuję też w szkole muzycznej, którą z żoną założyliśmy. Funkcjonujemy już drugi rok w Łabiszyńskim Domu Kultury. Uczymy grać na gitarach klasycznych, akustycznych, elektrycznych, ukulele, gitarze basowej. Dodatkowo uczyłem też gry na perkusji. Uczymy także gry na trąbce. Dziś zainteresowanie trąbką jest trochę mniejsze niestety. W każdej szkole muzycznej króluje gitara.

Trąbka, gitara, perkusja...?
Pianino. Moja żona uczy w klasie fortepianu. My się poznaliśmy na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Jest magistrem klasy fortepianu. No i tu mamy do czynienia znowu z rodzinną tradycją. Żona jest muzykiem. Teraz urodził nam się syn, więc mam nadzieję, że ta tradycja będzie przekazywana kolejnym pokoleniom.

Słyszałem, że ma Pan zamiar wydać płytę?
Tak naprawdę to nigdy nie było wielkich planów związanych z tą płytą. Pomysł na nią przyszedł od razu. Sprzątałem komputer, miałem bardzo dużo swoich nagrań i coverów. Zauważyłem, że szkoda byłoby niektóre rzeczy zasługują na to, żeby ujrzały światło dzienne. Nigdy wcześniej nie myślałem o działalności solowej, bo przede wszystkim mam zespół, z którego jestem bardziej znany (Boogie Shoes - przyp. red.). Ale pomyślałem sobie, żeby podzielić się tym z ludźmi. Na tej płycie nagrałem wszystkie instrumenty, każdy wokal, chórki, napisałem teksty, ale też są covery. Po prostu totalne sto procent wkładu. Stwierdziłem, że szkoda tego przekładać na później. Jeżeli ten duch jest jeszcze świeży, może warto to zrobić.

Jak gatunkowo będzie brzmiała ta płyta?
Jest bardzo zróżnicowana gatunkowo.

Bardziej do tańca, czy posłuchania?
Zarówno na imprezę, do tańca, ale tez do zadumy i posłuchania. Ona jest w brzmieniu bardzo surowa. O to chodzi już w samej nazwie tej płyty: "Sweet sounds of my sweet home", czyli przyjemne, słodkie brzmienia z mojego domu. Nagrywałem ją w pokoju, na jakimś prostym sprzęcie. Ona jest taka "analogowa", żeby oddała tego ducha, że kiedyś było takie fajne i była to super frajda. Choć niektóre nagrania są takie "wyniuniane", czyste, ale w gruncie rzeczy chciałem, żeby ona była surowa. Są na niej kawałki bluesowe, jazzowe, jeden utwór muzyki klasycznej, są utwory chórkowe, instrumentalne, wokalno - instrumentalne, funkowe, jeden jest trochę mocniejszy rockowy, są też ballady.

Nie szufladkuje się Pan?
Zawsze uważałem, że nie warto tego robić. Troszeczkę by mnie to ograniczało. Zawsze lubiłem wszelkiego rodzaju gatunki muzyczne. Czerpałem o przeróżnych artystów. Tak naprawdę człowiek cały czas szuka, tego co chce robić, tego jednego nurtu. Czasami też nie opłaca się zakopać w tym jednym nurcie. Można rozszerzać swoje horyzonty i cały czas uczyć się czegoś nowego. Miałem mentorów muzycznych jak The Beatles, Elvis Priestley, Miles Davis - legenda jazzowej trąbki, Sting czy Prince, Paul McCartney, a z gitarzystów to Bryan May z zespołu Queen, czy z kompozytorów - Matthew Bellamy z Muse. Natomiast z Polskich artystów - Jan Borysewicz. On jest takim przykładem muzyka, który się nie szufladkował. Grał z Lady Pank, nagrywał solowe płyty i tworzył kawałki dla innych artystów. Jest bardzo pracowitą osobą. Jak to powiedział kiedyś Miles Davis, nie można stać w miejscu. Jeżeli muzyka stoi w miejscu to ona umiera. Trzeba iść z duchem czasu.

No tak, ale nowoczesna muzyka, to też taka "siekanka" dyskotekowa...
Wiadomo, że te trendy dzisiejsze są, że tak powiem kolokwialnie - "fuj" i nie chcę się takich "plastikowych" popów grać. Ale jeśli chodzi o mają osobę, to bardzo mnie ciekawi wszystko, co jest nowe. i zawsze jakiś procent z tych nowych rzeczy warto wyciągnąć. Żeby też samemu nauczyć się czerpać z nowych rzeczy, patrzeć przede wszystkim do przodu i tworzyć dla wszystkich: młodszych i starszych. W zespole Boogie Shoes, z którym graliśmy support przed Marylą Rodowicz na Dniach Żnina sięgamy często po współczesne trendy.

Wróćmy zatem do płyty. Kiedy będzie jej premiera?
Płyta ma wyjść na przełomie września i października. Obecnie ona już krąży na kanale youtube i można też poczytać na jej temat na mojej stronie artystycznej na facebooku: Oskar Kozik. Warto też dodać, że cała oprawę graficzną wykonała Wiktoria Wojtynek. Ona mieszkała w Łabiszynie, ukończyła ASP i jest świetnym grafikiem. Tworzy dla bardzo znanych firm. Jesteśmy przyjaciółmi od najmłodszych lat i nie wyobrażałbym sobie w moim projekcie solowym, żeby ktoś inny mógł zrobić tę okładkę. Ta płyta to takie nasze dzieło.

Są plany na kolejną płytę?
Być może w przyszłości. Ale ona już będzie zdecydowanie inna. Chciałbym zrobić to gitarowo, bardziej rockowo i bluesowo.

Dziękuję za rozmowę.


Zobacz także: Kujawsko - pomorskie na rowery w Żninie [zdjęcia, wideo]

Fontanna muzyczna w Bydgoszczy:


Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3