Piotr Błajet: Enerdze brakuje przekonania, że wszystko jest...

    Piotr Błajet: Enerdze brakuje przekonania, że wszystko jest możliwe

    Rozmawiał Joachim Przybył

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Piotr Błajet: Enerdze brakuje przekonania, że wszystko jest możliwe

    ©Fot. Archiwum

    Rozmowa z <b>Piotrem Błajetem</b> trenerem koszykarek Energi.
    Piotr Błajet: Enerdze brakuje przekonania, że wszystko jest możliwe

    ©Fot. Archiwum

    Piotr Błajet na wczorajszym treningu w rozmowie ze skrzydłową Energi Anną Marczewską. Fot. Mariusz Murawski

    Piotr Błajet na wczorajszym treningu w rozmowie ze skrzydłową Energi Anną Marczewską.
    (fot. Fot. Mariusz Murawski)

    - Ma Pan za sobą dopiero dwa treningi z zespołem. Jest już jakiś kontakt z koszykarkami?
    - Jesteśmy w fazie poznawania się nawzajem, ale coraz lepiej się porozumiewamy. Kilka dziewczyn dobrze znam, Emilię Tłumak, Joannę Chełczyńską prowadziłem w Toruniu, z Beatą Predehl współpracowałem w reprezentacji kraju. Na tym etapie komunikację oceniam jako dobrą. Wiadomo, że wszystko dopiero okaże się w trakcie sportowej rywalizacji, gdy nadejdą stres i emocje.

    - Długo Pan się zastanawiał nad propozycją Energi?
    - Nie miałem praktycznie czasu na zastanowienie, musiałem w ciągu doby podjąć decyzję.

    - Zdążył Pan kilka razy porozmawiać na temat zespołu z trenerem Prabuckim.
    - Poprzedni szkoleniowiec przekazał mi swoje przemyślenia o zespole, pewne ćwiczenia, nad którymi ostatnio pracował, starał się pokazać, jak grają koszykarki, czego im najbardziej brakuje.

    - Przejmuje Pan zespół w trudnym momencie. Oczekiwania przed sezonem były zupełnie inne niż obecna pozycja w tabeli.
    - Trudno mi cokolwiek powiedzieć na temat potencjału zespołu. Żebym mógł go ocenić, musiałbym dłużej oglądać treningi, więcej z zawodniczkami przebywać. Dwukrotnie zmieniał się już trener w tym sezonie, było kilka roszad w składzie. Nie sposób w tej chwili powiedzieć, jakie były rzeczywiste możliwości tego zespołu.

    - Celem podstawowym będzie awans do ósemki po rundzie zasadniczej. Jak Pan oceni szanse?
    - To jest rzeczywiście nasz nadrzędny cel. Sytuacja jest trudna, bo trzeba wygrać więcej spotkań niż zespoły, które nas wyprzedzają i to przynajmniej dwa więcej. Mamy w dodatku trudny układ spotkań, bo więcej zagramy wyjazdów. Wierzę, że to jest możliwe, choć sama wiara oczywiście nam nie wystarczy. Zobaczymy po kilku pierwszych meczach. Jeśli dobrze rozpoczniemy rundę rewanżową, to awans w tabeli będzie realny.

    - Czego Pana zdaniem najbardziej brakuje Enerdze?
    - Brakuje przekonania, że właśnie wszystko jest możliwe. Świadomości, że każda minuta w meczu jest bardzo ważna i trzeba tak grać, jakby była ostatnią. To klucz, żeby spokojnie myśleć o wyniku sportowym.

    - Trener Prabucki zespół w ofensywie ustawił pod kątem środkowej Lindsay Taylor. Taka będzie też Pana strategia?
    - Uważam, że jeżeli wysoka zawodniczka ma grać skutecznie, to jej koleżanki nie mogą być gorsze. Na pewno nie będziemy grać sztampy pod hasłem: wszystkie piłki do środkowej.

    - Wraca Pan do koszykówki po blisko siedmiu latach przerwy. Zna Pan część zawodniczek swojej drużyny, ale chyba mało zna Pan przeciwników Energi?
    - Mamy płyty z nagranymi meczami każdego zespołu z ekstraklasy i staram się z nimi jak najlepiej zapoznać. Choć oczywiście nie ukrywam, że to będzie pewien problem. Przede wszystkim brak czucia wydarzeń na boisku, bo co innego poznać je w teorii, a zupełnie czymś innym jest reagowanie w praktyce. Mam asystenta, który pracuje od początku sezonu, wiele cennych uwag potrafi przekazać Beata Predehl. Jestem dobrej myśli i powinienem sobie poradzić.

    - Koszykówka żeńska w Polsce dużo się zmieniła prze te kilka lat?
    - Wielkich różnic nie widzę. Może jest większa liczba zawodniczek amerykańskich, przez co poziom wydaje się być wyższy. Ale nie są to jakieś kolosalne zmiany.

    - Zna Pan doskonale Emilię Tłumak. To reprezentantka Polski, w zeszłym roku jedna z najskuteczniejszych koszykarek w lidze. Teraz ma statystyki o połowę gorsze. Co jest tego przyczyną?
    - Ona ma za sobą bardzo ciężki sezon. Najpierw bardzo dużo grała w Pabianicach, potem całe wakacje spędziła w kadrze. To jest chyba najważniejsza przyczyna. Poza tym powrót do Torunia na pewno także był dla niej dużym przeżyciem.

    - Dużo zmian Pan planuje wprowadzić do gry "Katarzynek"?
    - Na razie nie było na to czasu, przed wyjazdem do Rybnika spotkamy się tylko trzy razy. Wielkich zmian i tak nie zamierzam jednak wprowadzić. Dziewczynom potrzebny jest teraz przede wszystkim spokój i stabilność. Musimy doskonalić to co jest, zmiany jeśli w ogóle będą, to jedynie kosmetyczne.

    - Prowadzenie Energi to chwilowy powrót do koszykówki czy wyzwanie na dłużej?
    - Wolałbym nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Na razie umowę podpisaliśmy do końca sezonu, a dopiero potem zastanowimy się co dalej.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo