"Plebania" od zakrystii

Renata Kudeł
Urszula Dolatowska z Włocławka spędziła dwa dni na planie telenoweli "Plebania". Pojechała tam dzięki temu, że zna doskonale perypetie filmowych bohaterów.

     Pani Ula przyznaje, że od kiedy "Plebania" pojawiła się na ekranie II Programu TVP, pilnie śledziła losy bohaterów telenoweli. - Najpierw z nudów (wówczas nie pracowałam), a potem już dlatego, że mnie wciągnęło - opowiada.
     Ciepełko babci Józi
     
- "Klan" nawet się do "Plebanii" nie umywa, to taka polska "Moda na sukces" - daleka od prawdziwego życia, ze sztucznymi problemami nieprawdziwych bohaterów. _Tymczasem "Plebania", twierdzi pani Ula, może ująć widza ciepełkiem kuchni babci Józi, kłopotami zwykłych ludzi, którzy nie mają pracy, samochodów, eleganckich mieszkań, futer, brakuje im pieniędzy i szczęścia w małżeństwie... a jednak potrafią odnaleźć sens w tej naszej trudnej rzeczywistości. Bez zastanowienia wzięła udział w konkursie "Gazety Pomorskiej" i bezbłędnie odpowiedziała na trzy pytania, dotyczące znajomości treści telenoweli. - W sumie były dość proste - przyznaje skromnie. - Zresztą, jak mogłabym czegoś nie wiedzieć, skoro do tej pory nie "odpuściłam" żadnego odcinka "Plebanii"? _No, może oprócz jednego, ale byłam wtedy na szkoleniu.... _Nagrodą w konkursie był wyjazd do Warszawy, na plan telenoweli. - Znam stolicę, dojechałam na Służewiec bez problemów. W studiu filmowym spotkały mnie już jednak same zaskoczenia. _Po planie oprowadzał mnie kierownik produkcji - wspomina.
     Sympatyczny Romuś
     
Była zdziwiona, że wszystkie pomieszczenia, w których toczy się akcja "Plebanii", są w amfiladzie. Z plebanii wchodzi się prosto do mieszkania "Mamci", a potem do kuchni Tośków. Sklep jest w piwnicy. W żadnym pomieszczeniu nie ma sufitów! Największym zaskoczeniem była kuchnia babci Józi, która na ekranie sprawia wrażenie wielkiej, a rzeczywistości ma niecałe 13 metrów kwadratowych. Na planie spotkała prawie wszystkich bohaterów telenoweli, z którymi bardzo szybko zaznajomiła się. - Ja lubię sobie pogadać, a aktorzy znaleźli trochę czasu, żeby ze mną posiedzieć. Wspaniale mi się rozmawiało z panem Traczem, ze Zbyszkiem, z Józkiem, "Mamcią", Hanką, ale najsympatyczniejszy jest Romuś!
     Na planie był zawsze najlepiej przygotowany do roli. Nagadała się też z Halinką, która ma letni dom gdzieś w okolicach Włocławka. - Już po powrocie z Warszawy widziałam ją kilka razy w "Tesco" - mówi pani Urszula. Kto się jej nie spodobał? Nowy wikary i pewna młoda, piękna aktorka. - Jakoś nie przypadłyśmy sobie do gustu... Pani Ula tak dobrze czuła się na planie "Plebanii", że zaproponowano jej statystowanie. Przyjechała więc do Warszawy, na Służewiec, raz jeszcze. - Co prawda tylko "robiłam tło", ale udało mi się nawet wtedy udzielić pewnej rady. Jestem w końcu pielęgniarką - wspomina. W odcinku, który zobaczymy dopiero we wrześniu, wprowadzona będzie nowa postać - Wandzi, sąsiadki Borosiuków.
     Pani Ula dopieszczona
     
- Wandzia próbuje popełnić samobójstwo. Leży potem w szpitalu. Zauważyłam, że mimo charakteryzacji, nie wygląda jak osoba, będąca we wstrząsie. Co prawda był blada, ale powinna też być spocona. I ktoś z ekipy charakteryzatorskiej wziął tę uwagę do serca. Dzięki temu wiem, jak się robi pot - żartuje pani Urszula. Ten odcinek będzie wyemitowany na przełomie września i października. - Widać mi tylko plecy, resztę trzeba było wyciąć, ale czułam się dopieszczona, bo mnie pięknie ubrano i umalowano.
     Dwuminutową sekwencję, w filmowaniu której uczestniczyła, kręcono kilka godzin. - Ale i tak pochłonęła mnie magia filmowego planu - wyznaje Urszula Dolatowska. Podpatrywała, jak powstaje każde ujęcie. - Podziwiałam "tyczkarzy", których zadaniem było podtrzymywanie mikrofonów. Jeden z nich powiedział w pewnym momencie: Idę "na sufit" i wdrapał się na kraty nad pomieszczeniem. Dopiero wtedy zorientowałam się, dlaczego nie może być prawdziwego sufitu... Na pamiątkę wizyty na Służewcu dostała zdjęcia aktorów i stałą przepustkę na plan. Następnym razem wybierze się tam z córką, która chce być kosmetyczką i wizażystką. - Panie makijażystki i charakteryzatorki obiecały, że pokażą jej wszystkie "sztuczki"...
     ------
     Urszula Dolatowska z Włocławka bez zastanowienia wzięła udział w konkursie "Gazety Pomorskiej" i bezbłędnie odpowiedziała na trzy pytania, dotyczące znajomości treści telenoweli. Nagrodą w konkursie był wyjazd do Warszawy, na plan "Plebanii". Czytelniczka skorzystała z szansy obejrzenia "na żywo" jak powstaje telenowela.

Duża sieć marketów na sprzedaż?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie