Pogoda na promile

Maciej Myga [email protected]
Nadużywanie często kończy się w taki sposób, o krok od izby wytrzeźwień
Nadużywanie często kończy się w taki sposób, o krok od izby wytrzeźwień Fot. tomasz czachorowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Odkąd za oknami zrobiło się cieplej więcej pracy ma izba wytrzeźwień i municypalni, zgarniający pijanych z ulic.

To dobrze, bo niektórzy po alkoholu dostają małpiego rozumu.

Tak jak agresywny wandal, którego zatrzymano w nocy z wtorku na środę na Błoniu. 22-letni bydgoszczanin, jadący autobusem linii "35N" kopał, walił rękami i butelką w kasownik. Straty to dwieście złotych, a krewki młodzieniec trafił na noc do policyjnego aresztu, gdzie trzeźwiał (miał 2 promile). Za wykroczenie może słono zapłacić, bo sprawa o zniszczenie komunalnego mienia zakończy się na pewno w sądzie grodzkim.

Niektórzy piją w klubach, inni w domach, a pozostali pod chmurką. Tydzień temu głośna była sprawa dwóch młodych mężczyzn, którzy gonili z pasem nabitym gwoździami przechodnia. Bo odmówił pieniędzy na wódkę. Z ulicy mundurowi zgarnęli także rodziców dwojga małych dzieci. 31-letnia matka i 43-letni ojciec maluchów także byli pod wpływem.

- To prawda, mamy więcej niż zimą zgłoszeń o pijanych ludziach zakłócających spokój lub po prostu leżących w różnych miejscach. Ale nie jest to aż taka wielka dysproporcja. Może dlatego, że zima nie była zbyt mroźna - mówi Jarosław Wolski z bydgoskiej straży miejskiej.

O nietrzeźwych do nieprzytomności informowano strażników 344 w styczniu. W kwietniu, chociaż dopiero od tygodnia jest naprawdę ciepło, municypalni zgarnęli z ulic 393 osoby. W styczniu nie było za to w ogóle interwencji pod sklepami, gdzie sprzedaje się trunki. W kwietniu funkcjonariusze zanotowali cztery takie przypadki. Na "domówki", czyli zakłócanie porządku w mieszkaniach, strażnicy wyjeżdżali w ubiegłym miesiącu 38 razy, czyli o 11 częściej niż zimą. To dowód, że aura ma wpływ na ogólne spożycie.

Niewiele zmieniło się w izbie wytrzeźwień. Strażnicy dowozili do niej 351 osób w styczniu i 372 w kwietniu.
- Mamy tu rotację, zwłaszcza wśród osób bezdomnych, które nadużywają alkoholu. Niektórzy jak się zrobi cieplej wyjeżdżają w inne rejony Polski, a do nas przyjeżdżają np. bezdomni z południa. Ale tendencja jest wzrostowa, tak jak co roku we wiosennych i letnich miesiącach - tłumaczy Grażyna Piontkowska, dyrektor bydgoskiej izby wytrzeźwień.

Jak się dowiedzieliśmy większość podopiecznych "wytrzeźwiałki" nie płaci za pobyt w niej. Izba nie może ściągać pieniędzy, jeśli zatrzymany człowiek ma rentę socjalną. Dlatego niektóre osoby traktują "izdebkę" jak hotel. - Obecnie jest dziesięć takich osób, które regularnie są do nas dowożone. Niestety, zazwyczaj nie chcą zgodzić się na leczenie odwykowe - dodaje Grażyna Piontkowska.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
ED
A może by tak poodbierać pijakom renty socjalne? Dlaczego z naszych podatków musimy fundować im ochlaj?
Dodaj ogłoszenie