MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Policjanci myszkują w sieci

Redakcja
- W 99 procentach udaje się nam namierzyć przestępcę - zapewnia oficer.
- W 99 procentach udaje się nam namierzyć przestępcę - zapewnia oficer. Collage Ryszard Szmitkowski
Jest ich kilku. Ilu dokładnie? Tajemnica. Tak samo jak tajemnicą jest ich sposób pracy. Nie można też zobaczyć.

Szef zespołu żartuje (jego nazwisko też nie może być ujawnione), że rozmawiając ze mną powinien mieć naciągniętą na twarz kominiarkę.

Zespół do walki z przestępczością komputerową ma poważne zadanie: wykrywać oszustów, pedofilii, zoofilii, ludzi sprzedających viagrę i inne leki bez zezwolenia, działających w sieci złodziei (piractwo, nielegalne ściąganie muzyki, filmów z sieci to też kradzież). Wychwytywać, odnajdywać, zatrzymywać: komputery, twarde dyski, dyskietki, stick'y, czyli karty pamięci i płyty CD. Namierzać ludzi, którzy wysyłają e-maile z tzw. groźbami karalnymi. Obserwować internet, reagować na sygnały społeczeństwa.

Mają swoje sposoby

Zespoły do walki z przestępczością komputerową są przy każdej Komendzie Wojewódzkiej Policji. Taki zespół jest więc i w Bydgoszczy. W wydziale do walki z przestępczością gospodarczą - dokładniej. I w wieloosobowym składzie od roku, przynajmniej. I nie oznacza to wcale, że wcześniej, czyli parę lat temu, internetowe oszustwa nikogo nie obchodziły.

Obchodziły, tylko kiedyś przed komputerem ślęczała jedna osoba, później dołączyła do niej druga, jeszcze później trzecia, a po kilku miesiącach... - Jedna osoba - najzwyczajniej w świecie - nie byłaby w stanie tego ogarnąć - _mówi oficer operacyjny, który siedzi w tym długo, bo od samego początku. - Przestępstw komputerowych jest coraz więcej.
- Jak dużo?
-
Nie da się tego przedstawić w liczbach. Ale rocznie zgłasza się do nas kilkuset poszkodowanych. Najczęściej oszukanych na aukcjach lub takich, którzy dali się nabrać na jakąś superofertę. _

Problem w tym, że namierzysz jednego komputerowego przestępcę, a na jego miejsce przyjdzie dziesięciu. Później jeszcze dwudziestu, a może nawet pięćdziesięciu. Ale jak już policja wpadnie na trop takiego... - W 99 procentach udaje się nam namierzyć przestępcę - zapewnia oficer.
- Nawet jeśli nie działał w prywatnym mieszkaniu, ale na przykład w internetowej kawiarence?
- Nawet.
- A jeśli obserwowana strona jest na serwerze zagranicznym?
- To żaden problem.
- Ile więc czasu potrzebuje zespół, żeby namierzyć administratora?
- Najmniej - kilka godzin.
- Jak?
- Mamy swoje sposoby.

Rocznie zgłasza się do nas kilkuset poszkodowanych. Najczęściej oszukanych na aukcjach lub takich, którzy dali się nabrać na jakąś superofertę.
I to dzięki tym sposobom bydgoski zespół namierza kilkunastu przestępców komputerowych rocznie. Wśród nich była pewna młoda dama z...

Tabletki na odchudzanie

Początek listopada, 2006 rok. Policjanci przeglądają strony internetowe z ogłoszeniami i portale aukcyjne. Ich zaniepokojenie budzi oferta leków wspomagających odchudzanie. Na stronie jest numer telefonu komórkowego, numer gadu-gadu, adres e-mailowy.

Ze sprzedawcą można też skontaktować się przez skype'a, dostępny jest też adres pamiętnika internetowego - bloga, z którego można dowiedzieć się, jak niezawodne jest działanie leku. Poza tym? Środek nie dość, że jest tańszy o 50 procent niż w aptece, to jeszcze cena 600 złotych nie jest ostateczna. A na dodatek można go kupić bez recepty, choć "normalnie" bez świstka wypisanego przez lekarza, nie da rady. - Klasyka - oceniają policjanci.

Po czternastu dniach zespół już wie, że sprzedawcą jest kobieta, lat 33; zna imię i nazwisko, adres zamieszkania i miejsce, z którego kobieta loguje się, wysyła ogłoszenia i odbiera korespondencję. Więc?

Policjanci robią nalot na mieszkanie konkubenta podejrzewanej o sprzedaż leków bez zezwolenia. W Grudziądzu, na osiedlu Strzemięcin. Drzwi otworzyła kobieta, ale...
- Zanim je otworzyła, jej przyjaciel ukrył laptopa i kieszeń z twardym dyskiem z komputera stacjonarnego - mówi nadkom. Jacek Krawczyk, rzecznik kujawsko-pomorskiej policji. - Później obydwoje próbowali wmówić policjantom, że dysk w komputerze stacjonarnym wyrzucili, bo się zepsuł, a laptopa pożyczyli znajomym.

- Czasami ludzie bronią się w tak bzdurny sposób, jakby myśleli, że nie potrafimy zliczyć do dziesięciu - zauważa "operacyjny".
- Ale my znamy te wszystkie sztuczki - dodaje rzecznik, żeby zaraz wrócić do sprawy 33-latki z Grudziądza. - Policjanci przeszukali mieszkanie i znaleźli te niby-wyrzucone i pożyczone rzeczy. Zabezpieczyli twardy dysk, który zawierał informacje o klientach i 178 tabletek na odchudzanie. Kilka dni temu złożyliśmy w prokuraturze wniosek o objęcie tej sprawy aktem oskarżenia. Za wprowadzanie do obrotu produktów leczniczych bez pozwolenia grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.

Viagra na każdą kieszeń

Zespół do walki z przestępczością komputerową pracuje od rana do wieczora, od poniedziałku do piątku. Raz policjanci siedzą przy komputerze, myszkują po sieci, wpisują słowa klucze (do stron pedofilskich i zoofilskich dostęp nie jest taki łatwy), sprawdzają sygnały od internautów, kiedy indziej - pracują w terenie, czyli wykonują działania operacyjne klauzulą tajności okryte.

Kiedy namierzą pedofila, a nie jest on z Bydgoszczy, lecz z województwa mazowieckiego (taka sytuacja miała miejsce pół roku temu) - "przekazują go" kolegom z odpowiedniej, tamtejszej jednostki.

Kiedy dopadną nieletniego oszusta z Torunia, działającego na allegro lub innej internetowej aukcji, o pomoc w ujęciu proszą toruńskich policjantów.
Kiedy wykryją bydgoszczan (pięciu), którzy pod hasłem "efektywna potencjalność na każdą kieszeń" sprzedawali bez zezwolenia leki na impotencję (viagra, cialis), zajęli się panami sami - sprawa jest w toku.
Kto przy zdrowych zmysłach jechałby na lotnisko do Frankfurtu, żeby obcemu człowiekowi wręczyć 10 tysięcy dolarów, bo ten w mailu obiecuje zwrot pieniędzy ze stuprocentowym zyskiem? No kto? A taki przypadek mieliśmy.

I zawsze, mimo że już nie jedno widzieli, dziwią się poplątanej ludzkiej naturze: jak można robić zdjęcia w obscenicznych pozach dzieciom, jak można wykorzystywać do seksu zwierzęta, jak można...

Jak można dać się tak oszukiwać?
Jak można być tak bezmyślnym, chciwym, naiwnym?
- Czasami słów brakuje - oficer operacyjny kręci z dezaprobatą głową. - Kto przy zdrowych zmysłach jechałby na lotnisko do Frankfurtu, żeby obcemu człowiekowi wręczyć 10 tysięcy dolarów, bo ten w mailu obiecuje zwrot pieniędzy ze stuprocentowym zyskiem? No kto? A taki przypadek mieliśmy. Zniknął mężczyzna, zniknęły pieniądze i nie ma szans, żeby je odzyskać. Oficer milknie, żeby za chwilę powiedzieć: - Mam wrażenie, że ludzie widząc potencjalny zysk, przestają myśleć.

Joanna Grzegorzewska
[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska