Polska szkoła?

Jacek DrozdowskiZaktualizowano 
"Papa" Stamm i jego uczniowie. U góry,  pierwszy z prawej Jerzy Kulej, pod nim  Kazimierz Grudzień.
"Papa" Stamm i jego uczniowie. U góry, pierwszy z prawej Jerzy Kulej, pod nim Kazimierz Grudzień. Reprodukcja: "Sport w Polsce"
Kiedy polscy sportowcy odnosili swoje największe międzynarodowe sukcesy, mówiono o polskiej myśli szkoleniowej. Czy rzeczywiście istniała? Czy spektakularne sukcesy były (lub są) wynikiem specyficznego - polskiego podejścia do przygotowań, treningu? Wydaje się, że tak. Szkoda tylko, że to już historia.

     Ostatni taki Montreal
     
Szczyt naszych sportowych osiągnięć miał miejsce w Montrealu podczas Igrzysk Olimpijskich w 1976 roku. Polscy sportowcy zdobyli wówczas 26 medali. Właśnie w Kanadzie, po raz ostatni, udało się biało-czerwonym wywalczyć trzy medale w grach zespołowych, co nie przydarzyło się już nigdy więcej. Mistrzami olimpijskimi zostali siatkarze Huberta Wagnera , srebro było dziełem piłkarzy Kazimierza Górskiego, a brąz "szczypiornistów".
     Górski, Wagner, zmarły niedawno Jan Mulak , twórca lekkoatletycznego wunderteamu wreszcie Feliks Stamm , trener bokserów byli z pewnością sztandarowymi postaciami polskiej myśli szkoleniowej.
     Co ich wówczas wyróżniało? Przede wszystkim osobowość, charyzma i konsekwencja w dążeniu do celu. Także umiejętność korzystania ze wszystkich możliwych (i najlepszych) wzorców szkoleniowych. To rzeczywiście była "polska szkoła".
     Świat uciekł
     
Od Montrealu obserwujemy postępujący regres polskiego sportu, szczególnie w grach zespołowych. Wprawdzie więcej medali, bo aż 32 zdobyliśmy 4 lata później na igrzyskach w Moskwie, ale przecież tam zabrakło wielu znaczących reprezentacji. Jeszcze w 1992 roku piłkarze zdobyli srebro, siatkarze wprawdzie zagrali w Atlancie, a hokeiści na trawie i koszykarki w Sydney, jednak już bez sukcesów. Zdarzyło się, owszem, mistrzostwo Europy koszykarek (1999) czy siatkarek (2003), jednak trudno tu mówić o polskiej szkole. Wykorzystany został zawodniczy potencjał, tak potrzebne w sporcie szczęście. Dlaczego tak się dzieje? Pierwsza podstawowa, niestety, powtarzana do znudzenia odpowiedź brzmi: brak pieniędzy. Po Montrealu coraz częściej obcinano wydatki na sport, szukano oszczędności właśnie w nakładach na kulturę fizyczną. Przypomnijmy sobie choćby sławetnego Michała Bidasa, szefa Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu z początku lat 90., który zlikwidował Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży, jako komunistyczny przeżytek. W innych krajach doskonale tymczasem rozumiano, że większe nakłady na sport, poszukiwania nowych systemów szkolenia, rozwój ośrodków badawczych, powołanie szkół mistrzostwa sportowego, to podstawa zdrowego społeczeństwa.
     Polski patent
     
Po złotym medalu w Sapporo Wojciecha Fortuny, który był po prostu jedynym, niepowtarzalnym "wy(skokiem)" bardzo długo czekaliśmy na kolejne medale. Aż przyszła pora - skazywanego już na niebyt - Adama Małysza. Wespół z trenerem Apoloniuszem Tajnerem, psychologiem Janem Blecharzem i fizjologiem Jerzym Żołądziem stworzyli bardzo zgrany team. Znów można było mówić o "polskiej szkole" tym razem w skokach narciarskich. Ale komuś idylla przestała się podobać. Teraz można mówić także o "polskiej szkole psucia". Po trzech z rzędu triumfach w Pucharze Świata Polski Związek Narciarski postanowił "rozmontować" dobrze funkcjonującą maszynkę i podziękował psychologowi i fizjologowi. A kiedy Małysz zaczął "spadać" ze skoczni, to pogoniono Tajnera i zatrudniono Austriaka Heinza Kuttina . Pierwszego sezonu współpracy obaj panowie raczej nie uznają za udany.
     Zagraniczna recepta
     
Wobec braku sukcesów kilka związków sportowych sięgnęło po najprostsze lekarstwo - zagranicznych szkoleniowców. To jednak żadna nowość. Wystarczy wspomnieć choćby Węgra Janosa Keveya , który stworzył polską szkołę szermierczą. Wspaniale wykorzystał wtedy talenty Jerzego Pawłowskiego czy Wojciecha Zabłockiego .
     Dziś mamy Ukraińca Romana Bondaruka , trenera naszych biatlonistów, Białorusina Aleksandra Wierietelnego , opiekującego się specjalistami od biegania na nartach, a sięgając choćby do regionu Jose Manuela Travieso . Kubańczyk poprowadził w ubiegłym roku bejsbolistów Dębów Osielsko do mistrzostwa Polski.
     Najbardziej spektakularny "zakup" zagranicznej myśli szkoleniowej miał miejsce niedawno w siatkówce. O nowym selekcjonerze kadry seniorów, Argentyńczyku Raulu Lozano wiadomo, że ma ogromne poczucie odpowiedzialności za wynik, nie znosi sprzeciwu i oczekuje od zawodników całkowitego podporządkowania się. Czy nie taki właśnie był Wagner? Lozano największe sukcesy osiągnął we Włoszech z klubowymi drużynami. Z reprezentacją Polski ma pokazać się w mistrzostwach świata i zdobyć olimpijski medal za 3 lata w Pekinie. W minioną środę na szkoleniowca z importu zdecydował się Polski Związek Koszykówki zatrudniając Serba Veselina Matića .
     W dobie Internetu, wszechobecnej elektroniki, rozwijającego się przemysłu sportowego i farmaceutycznego mówienie o jednej szkole jest już być może anachronizmem. Dostęp do osiągnięć nauki, opracowań dotyczących metodyki szkolenia jest dziś nieograniczony. Poza tym każdy trener ma swoje własne podejście. Ale trudno traktować je jak niepowtarzalną szkołę przypisaną konkretnej narodowości. Lepiej mówić o doświadczeniach, dorobku poszczególnych trenerów.
     Sygnałem zmian w polskim sporcie, innego sposobu myślenia o szkoleniu - jest wygrana Piotra Nurowskiego w wyścigu o fotel prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Nurowski nie jest człowiekiem znikąd. Był najmłodszym na świecie (28 lat) szefem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Zastąpił Stefana Stanisława Paszczyka kierującego PKOl od 1997 roku. Ten przegrał, bo obarczono go słabym występem Polaków w Atenach. Szybko zapomniano, że kiedy został doradcą rządu hiszpańskiego do spraw przygotowań olimpijskich, reprezentacja tego kraju z 4 medali w Seulu, doszła do 22 w Barcelonie. Ale jeszcze raz podkreślmy. Wynik w Atenach, to konsekwencja trwającego od Montrealu macoszego traktowania sportu przez kolejne rządy. Gdy zmieni się strukturalne podejście władzy, zwiększą nakłady wówczas będziemy mogli mówić o szansach na sukcesy. Być może także o polskiej szkole...

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3