Posłuchali głosu ludu

Dariusz Nawrocki
Barcińscy radni ugięli się pod naciskiem społecznym i zdecydowali się anulować podwyżki swoich diet, które uchwalili prawie trzy tygodnie temu.

     Były to z pewnością dla radnych bardzo ciężkie tygodnie. Jak tylko prasa ujawniła decyzję radnych o podwyższeniu diet o 30 procent, w gminie zawrzało. Radni spotykali się z krytyką mieszkańców nie tylko na ulicy, ale i na łamach rubryki "Ludzie mówią". Na ręce przewodniczącej wpłynął apel "Sampo" podpisany przez 95 osób i osobne pismo podpisane przez mieszkańca Barcina, Zenona Lewandowskiego. W obu pismach domagano się unieważnienia uchwały o podwyżkach.
     Chcemy spokoju
     
Do samego końca radni trzymali mieszkańców w niepewności. Dopiero na piątkowej sesji do programu wprowadzono punkt o zmianie uchwały dotyczącej wysokości diet. Przewodnicząca Stanisława Ciesielska tak tłumaczyła decyzję o przywróceniu stawek diet sprzed 5 lipca. Wówczas wnioskowała o podwyżkę, w piątek - o obniżkę. - Nie jestem osobą dwulicową. Wówczas trafiały do mnie argumenty za podwyżką. Radni mają prawo do tego, by rekompensować koszty poniesione w związku z pracą na rzecz Rady. Nasze komisje poświęcają wiele godzin na konsultacje i pracę. Dzisiaj jednak, w obliczu tej sytuacji, która wytworzyła się w środowisku, muszę zmienić zdanie. Radny jest po to, by wsłuchiwać się w głosy społeczne, weryfikować je i nimi się kierować - mówiła przewodnicząca.
     Zdradziła, że radni wiele na ten temat dyskutowali na posiedzeniach komisji. Sugerowała, że podpisy w sprawie apelu "Sampo" o przywrócenie diet w poprzedniej wysokości angażowano dzieci, a niektóre osoby nie wiedziały, co podpisują. Szef barcińskiego "Sampo", Włodzimierz Osuch, zdementował te sugestie uznając je za kłamliwe.
     Kończąc swą wypowiedź, Stanisława Ciesielska stwierdziła, że Radzie Miejskiej zależy na spokoju społecznym.
     - Mamy określone zadania i chcemy je spokojnie realizować. Niech każdy w tej gminie robi swoje i wtedy będziemy mogli powiedzieć wszyscy, że działamy na rzecz tego środowiska.
     Pieniądze niewarte atmosfery
     
Opinię w tej sprawie wyraziła również burmistrz Ewa Gołąb. Stwierdziła, że radni mają prawo decydować o wysokości swoich diet. Nie chciała oceniać, czy barcińscy radni otrzymują wysokie czy niskie diety. Dodała, że koszty ponoszone przez radnych są bardzo zróżnicowane. - Za całe nieporozumienia na tym tle, do których w naszym kraju dochodzi, odpowiedzialny jest ustawodawca, który mógł ustalić pewne ograniczenia i zasady. Uważam, że świadomie tego nie zrobił. Tym samym spowodował, że w kraju są ogromne dysproporcje.
     Pani burmistrz uznała z niezadowoleniem, że nikt nie atakuje przewodniczących rad miejskich z ościennych gmin, którzy odbierają jeszcze wyższe diety od diet pobieranych w Barcinie. Na koniec pozytywnie oceniła zmianę decyzji radnych dotyczących podwyżek diet. - Takie pieniądze nie są warte tej nieprzyjemnej atmosfery. Źle byłoby, gdyby wybiórcza krytyka określonych gremiów politycznych miała współpracę z naszym społeczeństwem zepsuć.
     Radni zdecydowali o przywróceniu wysokości diet do poprzednich kwot 12 głosami za, przy dwóch wstrzymujących się (Janusz Lewandowski i Małgorzata Bohuszewicz). Radna Janina Wędzińska nie uczestniczyła w sesji.
     

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie