Gazeta Pomorska

Prawica o aferze fakturowej. I (uwaga!) kandydaci z PO na konferencji PiS

Na dzisiejszej konferencji prasowej Ireneusz Stachowiak, kandydat prawicy na prezydenta Inowrocławia, odniósł się do publikacji w Wirtualnej Polsce.

Dariusz Nawrocki

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/10] Następne

Prawica o aferze fakturowej. I (uwaga!) kandydaci z PO na konferencji PiS

Na dzisiejszej konferencji prasowej Ireneusz Stachowiak, kandydat prawicy na prezydenta Inowrocławia, odniósł się do publikacji w Wirtualnej Polsce. Na spotkaniu pojawili się kandydaci na radnych z PO.

Przypomnijmy. Wirtualna Polska podała wczoraj, iż była naczelnik kultury Agnieszka Ch. ma usłyszeć aż 80 zarzutów w tak zwanej aferze fakturowej, która rok temu wybuchła w inowrocławskim ratuszu. Łącznie w tej sprawie zarzuty usłyszało już 14 osób: urzędnicy z wydziału kultury oraz przedsiębiorcy.

W artykule podkreśla się fakt, iż zarówno Agnieszka Ch., jak i Małgorzata S. w przeszłości związani byli z PiS-em. Podkreślenie to zirytowało działaczy inowrocławskiej prawicy. Stąd dzisiejsza konferencja.

Ireneusz Stachowiak, wówczas zastępca prezydenta Inowrocławia, przekonywał, iż zarówno Agnieszka Ch. jak i pozostali pracownicy wydziału, znaleźli się w ratuszu, gdyż chciał ich zatrudnić Ryszard Brejza. - Zrobił to na prośbę swojego syna - mówił Stachowiak.

- Wiem, jak oni się zachowywali w urzędzie. To był nadwydział, któremu było wszystko wolno. Proszę zapytać urzędników, jak się do nich odnosili. Dlaczego oni dostawali smartfony i iPady? My, jako zastępcy prezydenta, a nawet sam prezydent, nigdy nie mieliśmy tak drogich telefonów - wspominał Stachowiak.

Przedstawił zdjęcie, na którym znajdowały się osoby, które usłyszały już zarzuty w tej sprawie. - Te osoby wspólnie i w porozumieniu działały razem i wyprowadzały pieniądze z urzędu miasta - mówił Stachowiak.

- Nie można wmawiać ludziom, że dwie działaczki, które w 2014 opuściły Prawo i Sprawiedliwość są winne afery - mówił. Dodał, że Agnieszka Ch. działała pod osobistym nadzorem prezydenta Inowrocławia.

- Dziwi bardzo przypisywanie członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości osobom, które z tego członkostwa dawno zrezygnowały lub zostały z naszego ugrupowania po prostu usunięte - mówił Jacek Tarczewski, radny PiS i doradca wojewody.

- Mówienie o tym, kto jest związany z jaką partią, nie ma w tej chwili żadnego znaczenia - mówił Maciej Szota. - Prawo i Sprawiedliwość oraz Zjednoczona Prawica podchodzi jednoznacznie do takiej sytuacji. Jeśli ktoś jest przestępcą, to nie ma znaczenia, z jakiego jest ugrupowania. Nasze ugrupowanie nigdy nie oszczędzały przestępców. Od razu odcinamy się od takich osób i wyjaśniamy te sprawy - przekonywał.

Przyznaje, że Małgorzata S. była kandydatką Prawa i Sprawiedliwości do europarlamentu. - I co z tego... Jeśli się okaże się, że jest złodziejem, my jako Prawo i Sprawiedliwość nie będziemy bronić tej osoby - podkreślał.

Na konferencję prasową przybyli kandydaci na radnych Platformy Obywatelskiej. Wśród nich był Jacek Bętkowski, przed laty bliski współpracownik Marcina Wrońskiego, lidera inowrocławskiej prawicy. Przyniósł ze sobą zdjęcia, na których Małgorzata S. i Agnieszka Ch. znajdowały się w towarzystwie prominentnych działaczy prawicy.

- Każdy miał z kimś kiedyś jakieś zdjęcie - komentował Maciej Szota i wskazał na fotografie przygotowane przez prawicę. - Tutaj jest prezydent Ryszard Brejza z naczelnikiem wydziału, który okradał nasze miasto. To jest człowiek, który odpowiadał za weryfikację pracy tej osoby. Nikt inny - mówił Szota. Podkreślał, że to nie partie okradały urząd miasta, ale urzędnicy.

Zapytaliśmy Jacka Bętkowskiego, dlaczego przybyli na tę konferencję. - Chcemy po prostu pokazać, że pani Agnieszka Ch. i Małgorzata S. współpracowały z PiS-em - stwierdził. Przyznał, że w przeszłości był przeciwnikiem Ryszarda Brejzy. Żałuje, że uwierzył w opowieści, które o nim wówczas słyszał. Z czasem zmienił o nim zdanie. Stwierdził, że po analizie doszedł do wniosku, że to co się o nim mówi, jest nieprawdą. Dziś protestuje przeciwko temu, że próbuje się uwikłać prezydenta w aferę fakturową. Tłumaczy, że faktury podpisywali urzędnicy, a nie on.

Oto materiał wideo z konferencji:


Tutajartykuł, do którego odnosi się Ireneusz Stachowiak.

Polecamy