Prawie normalny

Adam WillmaZaktualizowano 
To prawda, że Daniel gwałcił kolegów z domu pomocy. Ale czy lekarze nie zadają gwałtu Danielowi?

     - Panie Danielu...
     - Nie nazywam się Daniel. Niektórzy myślą, że jestem mężczyzną....
     Czesław z Hollywoodu
     
- A nie jest pan?
     - Nie. Na imię mam Joasia. Joasia Dark.
     - Proszę powiedzieć coś więcej o sobie.
     - Jestem logopedą, mam świadectwo ukończenia studiów polskich i światowych.
     - Niedawno twierdził pan, że jest marynarzem.
     - Byłam bosmanem. W 1984 roku odbyłam rejs z Anglii do Szkocji.
     - Ale w 1984 roku miał pan 12 lat.
     - Tak, byłam młodym bosmanem.
     - Ma pan krewnych?
     - Mam wujka. Jest parkingowym w Warszawie. Nazywa się Chuck Norris. Właściwie nazywa się Czesław Nowak, ale tak mówią na niego w Hollywoodzie.
     - Czy to prawda, że gwałcił pan kolegów z domu opieki społecznej?
     Oczy Daniela czarne jak węgiel zaczynają płonąć, nerwowo gładzi brodę o rzadkim zaroście.
     - Nieprawda. Przecież jestem kobietą, a kobieta nie może zgwałcić mężczyzny.
     Niedawno przez pięć miesięcy Daniel chodził w ciąży, później przestał. Został kapitanem statku, po czym zamienił się dla odmiany w Dariusza Michalczewskiego. Matka, która odwiedziła Daniela w areszcie tak zrelacjonowała spotkanie: - Był zachwycony, opowiadał wszystkie zdarzenia jak sceny z filmu gangsterskiego. Opisywał mundury policjantów, kajdanki, samochód policyjny. Od dzieciństwa uwielbiał filmy akcji.
     Sobą Daniel bywa podczas rozmów z psychiatrą. - Na co dzień żyje w innym świecie, a kiedy przychodzi do badania psychiatrycznego psychiatrzy wpisują, że cierpi jedynie na upośledzenie w stopniu lekkim.
     Maciek zeznaje: "Czcz"
     
Niewielki pudełkowaty dom u podnóża zamku w Golubiu-Dobrzyniu, na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od sąsiednich. Jest najmniejszym domem pomocy w województwie - ledwie kilka osób personelu i 12 mężczyzn z różnym stopniem niedorozwoju. Wśród nich Daniel, który tak długo tułał się po szkołach specjalnych, aż trafił do Golubia. I tak już zostało. W tym roku będzie obchodzić 33 urodziny.
     Oficjalnie po raz pierwszy został przestępcą w maju 2000 roku. Od dłuższego czasu wiadomo było, że źle wpływa na innych, ale gdyby pielęgniarka nie zauważyła Daniela koło śmietnika, pewnie długo by się nie wydało. Maciej, którego gwałcił Daniel, cierpi na głębokie upośledzenie. Zero porozumienia, podczas przesłuchania zaprotokołowano, że Maciek wydaje jedynie dźwięk "czcz", co poszkodowany potwierdził odciskiem palca.
     Daniel nie zaprzeczał w sądzie, że stosunek z kolegą odbył, ale zwyczajnie, "za herbatę". Dostał rok więzienia.
     Trwał jeszcze proces o wymuszenie "czynności seksualnych (gwałtu nie sposób było udowodnić), kiedy do prokuratury trafiło kolejne doniesienie - tym razem o pobicie. Daniel wpadł w szał, okładał pięściami kolegę z domu pomocy, kopał w twarz aż wybił ząb. W sądzie nie zaprzeczał - bił, bo się należało. Rok w zawieszeniu.
     Zielony miś
     
W kwietniu wszyscy pensjonariusze DPS wyjechali na odpoczynek do Sławna. Kiedy pielęgniarka weszła do pokoju, Daniel zapinał już spodnie. Obnażony do połowy kolega płakał. Nie mógł opowiedzieć, bo jest niemową, pokazywał tylko odbyt palcem. Tym razem Daniel nie przyznał się do zarzutu. - Nie zgwałciłem, bo gwałt liczy się, kiedy jest wytrysk, a tym razem nie było. Przeszkodziła opiekunka.
     Półtora roku więzienia.
     W więzieniu Daniel wyznał miłość strażnikowi Arkowi: "Kocham go całym sercem i całą duszą. Byś widziała, jakim on jest przystojnym facetem z klasą, jak mu wkładam penisa, to czuję się jakbym się pierwszy raz narodził" - fantazjował w liście do matki. Na pierwszej stronie namalował zielonego misia.
     Spodobało mu się pisanie listów. Zwłaszcza do wyimaginowanych miłości: Pameli, Ewuni, Jurka, pani prokurator prowadzącej sprawę i pani sędzi.
     Często pisze do wujka Chucka. Prosi o przysłanie odrzutowca, relacjonuje mu swoje stosunki z Orłem Bielikiem. Osobne listy kieruje do sędziego Jimma Standleysa z Golubia-Dobrzynia, prokuratora Joe Landaysa, a także do doktor Miki Quinn i do nieistniejącego rodzeństwa: Henryego, Diany, Bogumiła i Ewy. Ma mnóstwo spraw do obgadania, więc całymi dniami wędruje po kilkumetrowym korytarzu i rozmawia, przez maszynę do umysłów, ze swoimi bohaterami
     Wilczy bilet
     
- Jego powrót z więzienia był dla nas katastrofą. Runął cały program terapeutyczny - przyznaje Michał Piotrowicz dyrektor golubskiego DPS. - Daniel jest najsilniejszy w grupie, potrafi podporządkować sobie innych, budzi w nich lęk.
     Przy każdej sprawie prokurator zwracał się o diagnozę do biegłych psychiatrów i za każdym razem otrzymywał podobną odpowiedź: "upośledzenie w stopniu lekkim, nie wykazuje znamion choroby psychicznej". I jeszcze dopisek, przy którym dyrektor Piotrowicz załamuje ręce: "nie stanowi poważnego niebezpieczeństwa dla porządku prawnego pod warunkiem zapewnienia nadzoru".
     - Co to znaczy odpowiedni nadzór, jeśli w nocy z wszystkimi pacjentami pozostaje jedna opiekunka? Nasz dom nie jest przystosowany do opieki nad takimi osobami, jak Daniel. Kto nam sfinansuje właściwy nadzór? - zastanawia się Piotrowicz. Dyrektor porosił o pomoc psychiatrów, wysłał zapytania do wszystkich podobnych placówek w województwie w sprawie ewentualnego przyjęcia Daniela, ale dotychczasowe dossier jest dla chłopaka wilczym biletem. Teoretycznie placówek, które zajmują się podobnymi przypadkami, w kraju nie brakuje, ale przeznaczone są wyłącznie dla osób ze zdiagnozowaną choroba psychiczną. A według psychiatrów, Daniel jest zdrowy. Eksmisja z domu pomocy jest możliwa pod warunkiem, że ktoś zechce przyjąć Daniela pod swój dach. Ale matka jest pensjonariuszką innego domu pomocy, ojciec ułożył sobie życie w drugim małżeństwie. Od czasu do czasu bierze Daniela do siebie, ale ostatnia wizyta skończyła się dla niego pobiciem.
     Ktoś nadaje sygnał
     
- Nie czuję się kompetentny, żeby polemizować z psychiatrami, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że jedynym problemem Daniela jest "lekki niedorozwój" - mówi Michał Piotrowicz. - Pobyty w więzieniu działają na niego bardzo destrukcyjnie, może - gdyby został właściwie zdiagnozowany i leczony - jego życie potoczyłoby się inaczej. W badaniach inteligencji Danielowi brakuje tylko jednego punktu do normy, więc niewiele brakowało, aby w myśl przepisów uznano go za całkowicie zdrowego.
     Ojciec Daniela, jego prawny opiekun, nie ma wątpliwości, że miejsce syna jest w ośrodku dla chorych psychicznie, a nie w zwykłym domu pomocy. - Po powrocie z więzienia Daniel spędził u nas kilka nocy. Zrywał się ze snu, miał różne wizje. Wydawało mu się, że ktoś nadaje jakiś sygnał. Moim zdaniem problem polega na tym, że psychiatra prowadzący Daniela upiera się cały czas przy swojej diagnozie. Próbowałem to tłumaczyć sądowi, ale nikt mnie nie słucha. W ten sposób, zamiast na leczenie, syn trafia do więzienia.
     Pobyt w więzieniu wzmógł u Daniela agresję. Już w Potulicach nie potrafił nad nią zapanować, w ataku szału zniszczył sprzęt w świetlicy. Straty, 2 tysiące złotych, pokrył ojciec.
     W samo południe z Orłem
     
Po powrocie Daniela z zakładu karnego z wybuchami agresji radzić musi sobie personel DPS-u (oprócz dyrektora - w całości żeński). W grudniu do prokuratury wpłynęło kolejne doniesienie. Tym razem złożyła je opiekunka, której Daniel groził śmiercią. Sytuacja była poważna, musiała interweniować policja. Zapewne Daniel znowu trafi do więzienia. A później wróci do Golubia, bo lekarze stwierdzą, że oprócz lekkiego upośledzania nic mu nie dolega.
     Chyba że z pomocą nadciągnie wujek Chuck, z którym Daniel kontaktuje się za pośrednictwem maszyny do umysłów ludzkich. W ostatnim liście Daniel poprosił wuja o przysłanie filcowego kapelusza i kowbojskiego pasa. Będzie walczył z Orłem Bielikiem, żeby ten nie wtrącał się w jego sprawy.
     - Niech pilnuje piór ze swojego ogona - ostrzega Daniel.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3