Propozycje gospodarcze z expose Premier Beaty Szydło analizuje Marek Zuber

Redakcja
Cmyk
Udostępnij:
Czy składane przez Panią Premier obietnice mają szansę zostać spełnione? Jeżeli tak, to w jaki sposób zostaną sfinansowane?

Jeśli chodzi o te sztandarowe pomysły PiS'u mają różny wpływ na budżet w różnym czasie. Wszystko zależy od szczegółowych propozycji i szczegółowych rozwiązań. Dobrym przykładem jest tutaj kwestia wieku emerytalnego. PiS powinien zrealizować ten pomysł, zresztą mamy już zapowiedź Prezydenta, że taki projekt pojawi się w parlamencie. Tylko w tym projekcie mamy informację o tym, że będziemy mogli przejść na wcześniejszą emeryturę, ale nie będziemy musieli, i to właśnie to może być tym podstawowym elementem. Gdyby rzeczywiście ten pomysł miałby funkcjonować przez najbliższe lata, może się okazać, że kobieta, która chce przejść na wcześniejszą emeryturę, będzie dostawała 300 - 400 zł. Wtedy ona nie zdecyduje się na to i nie będzie miała takiego obowiązku. To rozwiązanie tak naprawdę nie rozwali finansów publicznych. Ponadto jeżeli mówimy o emeryturach, to w ciągu 15 ostatnich lat mieliśmy rewolucję związaną z systemem emerytalnym. Najpierw 1999 r. i powstanie OFE, a następnie po kilkunastu latach rozwalenie OFE. Po drodze zostało zmienionych kilka innych przepisów, np. ustawa o emeryturach pomostowych, mamy cały czas jakieś pomysły związane z przywilejami emerytalnymi. Chodzi o to, że nawet jeśli PiS wprowadzi tę ustawę, to nie oznacza, że za 30 lat system emerytalny będzie wyglądał tak samo. A wprowadzenie tych zapisów, nawet zakładając, że ludzie w najbliższych latach korzystaliby z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę nie stanowi tak dramatycznego obciążenia budżetu.

Czyli nie grozi nam grecki scenariusz?

Oczywiście, że nie. Nawet wprowadzenie tego rozwiązania na rok, dwa czy nawet trzy nie doprowadzi do wywrócenia czegokolwiek. A co będzie potem – zobaczymy. Zresztą mamy przedstawicieli PiS'u, którzy mówią w ten sposób: obiecaliśmy ludziom powrót do tego, co było, bo platforma ludzi oszukała twierdząc, ze nie będzie zmian w wieku emerytalnym, więc my wracamy do tego, ale nie zmienia to faktu, że być może trzeba stworzyć nowy system, tylko, że wtedy od tego powrotu do tego co było – dopiero wtedy zaczynamy rozmowy.

Co to oznacza?

Spotykamy się w ramach Komisji Trójstronnej, czy tej nowej, która zastępuję Komisję Trójstronną i dyskutujemy na temat tego, jak ma wyglądać nowy system emerytalnym – tak najkrócej można by było załatwić kwestię związaną z emeryturami. Na dzisiaj nic nam to nie rozwala, ale też nie wiadomo co będzie za kilka lat, bo ostatnie 15 lat pokazało, że tutaj rewolucje dokonują się nam co chwilę, a powinno być to stabilne. Mamy ten wytrych w postaci, że możesz przejść, ale nie musisz. Więc nie wiadomo, czy ludzie się na to zdecydują, ponieważ stwierdzą, że nie będzie się to im opłacało. Po zmianie ustawy nikt nie powiedział, że mamy rozmawiać o nowym systemie, który ma obowiązywać o do którego dojdziemy w okresie 2 czy 3 latach właśnie w tego typu dyskusji i rozważań.

Sprawę emerytur mamy wyjaśnioną, co z pozostałymi pomysłami nowego rządu?

Oczywiście tutaj diabeł również tkwi w szczegółach i w tym w jaki sposób program zostanie wprowadzony. Jeśli byśmy sobie wyobrazili, że 500 zł na dziecko będzie oznaczało konieczność udania się np. do MOPS'u i tam rozliczanie tych wydatków, czy rozliczenia faktur, czy nawet pójście po te pieniądze, to część osób z tego może nie skorzystać, ponieważ taka forma otrzymywania pieniędzy może im nie pasować. Jednak nawet jakbyśmy uznali, że dużo osób z tego skorzysta, to w dalszym ciągu podstawą kwestią jest kwestia finansowania tych rozwiązań. Tutaj mówimy o poważnym wpływie na budżet od razu.

No właśnie, skąd wezmą pieniądze?

PiS przedstawia trzy źródła finansowania, jeśli można tak to określić. Pierwszy to wprowadzenie nowych podatków i z tym nie powinno być problemu. Wprowadzamy podatek bankowy i od sieci – zainteresowani już się oswoili z tymi pomysłami. Jeżeli pojawia się dyskusja, to na temat tego, co opodatkować. Ja osobiście byłem przeciwnikiem tego, żeby opodatkować transakcje, ponieważ pojawiał się taki pomysł w pewnym momencie, natomiast już wiemy, że tego pomysłu nie ma, czyli opodatkujemy aktywa bankowe. Co do sieci, moim zdaniem lepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie podatku od pewnych obrotów w sklepie, a nie od jego powierzchni. Myślę że to jest bardziej sprawiedliwe, a przy okazji ograniczyłoby „kombinowanie” przy tym podatku. Dzięki temu, do budżetu ma trafić pomiędzy 6 a 10 mld zł, w zależności jak to będziemy liczyć.

Czy są jakieś problemy? Czy to jest takie proste?

Problem polega na tym, kto tak naprawdę ten podatek zapłaci. Moim zdaniem, jeśli chodzi podatek bankowy, bardziej zapłacą go klienci banków, niż one same, ale to też jest do zrobienia. Możemy powiedzieć, że jeśli 500 zł na dziecko ma pomóc w poprawie polityki demograficznej, to możemy zakładać, ze w związku tym, społeczeństwo zrzuca się na to, żeby pomagać, którzy mają dzieci. Mo że się nam to podobać lub nie, w zależności jakie mamy poglądy, ale to jest jakiś pomysł i jakieś rozwiązanie

To i tak nie wystarczy?

Tak, dlatego jako drugie źródło finansowania podawane jest zacieśnienie ściągalności podatków, przede wszystkim podatku VAT. Tutaj znowu mamy dwa obszary. Tzw. luka VAT wynosi około 50 mld zł, to na tę lukę składają się dwie kwestie. Pierwsza, to fakt, że mamy preferencyjne stawki i oczywiście tutaj nic nie zostanie zrobione i prawdę mówiąc, chociaż jestem zwolennikiem równych stawek VAT, to tez myślę, że jeszcze nie teraz, chodzi o to, że najbiedniejsze rodziny w większej części korzystają z tych preferencyjnych stawek, choćby właśnie kupując żywność, a ona bardziej obciąża te uboższe rodziny, niż te najbogatsze, ponieważ taka jest struktura wydatków. Moim zdaniem pojawi się problem z jakąś rekompensatą dla tych biedniejszych rodzin, bo te systemy nie są tak proste i nie działają w tak oczywisty sposób, więc równa stawka VAT w przyszłości tak, bo ona ma sens, ale jeszcze nie teraz. Druga opcja - zacieśniamy ściągalność podatku VAT – tu jest największy znak zapytania. Straty z tego tytułu szacujemy na około 3

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Materiał oryginalny: Propozycje gospodarcze z expose Premier Beaty Szydło analizuje Marek Zuber - Polska Times

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
oni decydują
Jest za duży wpływ biznesu na polityków.
s
super KRUS
Ubezpieczam się w KRUS-ie, bo prawie za darmo.
n
nie placę PIT-a
A rolnicy i tak nie płacą podatku dochodowego PIT.
Z
Zaniepokojony
Ze słów pana Zubera wynika, że program PIS to wielka ściema i nie wiadoma !? Tzn. są marne widoki na realną poprawę sytuacji  gospodarczej szczególnie za pomocą olbrzymich inwestycji. Skoro jest tyle pieniędzy dostepnychw gospdarcy, których firmy nie wykorzystjują i nie inwestują,  to jak - i przede wszystkim po co, miały by spożytkować kolejne 1,5 bln. !?  O każdej inwestycji powinna decydować jej rentowność ewentualne korzyści społeczno-gospodarcza, a tych najwyraźniej nie widać.
w
wyzysk
Firmy nie inwestują, bo brak popytu i jest bardzo dużo taniej siły roboczej.
z
zyskodawcy EU
Całe zło wynika z olbrzymiej chciwości zyskobiorców.
Dodaj ogłoszenie