MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pruski dryl w szkole w Kłodawie?

Maria Eichler
Czytelnik twierdzi, że ze Szkoły Podstawowej w Kłodawie uciekają dobrzy nauczyciele.

- Czy to polityka pani dyrektor, czy też przez terror w tej szkole?

To nic nie kosztuje

Zapytaliśmy w wydziale oświaty, czy dotarły tam sygnały o czymś niepokojącym w kłodawskiej szkole i czy faktycznie jest tam plaga odejść nauczycieli.

- Nic podobnego - twierdzi Piotr Stanke, szef oświaty. - Odchodzi jedna pani, która uczyła niemieckiego i w Kłodawie, i w Ostrowitem, a dostała etat w starym ogólniaku. Więc chyba sobie poprawiła.

Stanke dodaje, że swego czasu miał sygnały, że jakieś animozje w szkole w Kłodawie były. - Rozmawiałem z panią dyrektor - mówi. - Sugerowałem, żeby popracować nad tym, co nic nie kosztuje, czyli kontaktami międzyludzkimi. To nie podlega pod przepis, a można pracować tak, by nie iskrzyło.

Rozkład się nie podoba

Dyrektorka Iwona Wyrowińska ubolewa, że anonimowo rozpuszczane są nieprawdziwe wieści. - W szkole, jak w każdym innym zakładzie pracy, trudno uniknąć konfliktowych sytuacji - mówi. - A to się rozkład godzin nie podoba, a to inne rzeczy.

Wyrowińska dodaje, że nie czuje się winna w sprawie odejścia nauczycielki j. niemieckiego, bo nie ma dla niej po prostu godzin. To nie jej kaprys, że zamiast niemieckiego wchodzi angielski i tylko w szóstej klasie jest podział na grupy z niemieckiego. - Najłatwiej zrzucić winę na dyrektora - mówi. - Jednak nie poczuwam się do tego, bym zrobiła coś nie tak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska