ZOBACZCIE WIDEO
    ZAPRASZAMY!

    Tak policjanci zatrzymali pijanego motorowerzystę!

    Rozwiń
    ZOBACZCIE WIDEO
    Zwiń

    Tak policjanci zatrzymali pijanego motorowerzystę!

    Nasz nowy program pokazuje pracę policjantów Wydziału Ruchu Drogowego.

    Przyszli nocą. I tablicę podmienili. Czyli kłamstwa...

    Przyszli nocą. I tablicę podmienili. Czyli kłamstwa katyńskiego ciąg dalszy

    Hanka Sowińska hanna.sowinska@pomorska.pl 52 326 31 22

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Przyszli nocą. I tablicę podmienili. Czyli kłamstwa katyńskiego ciąg dalszy

    Przyszli nocą. I tablicę podmienili. Czyli kłamstwa katyńskiego ciąg dalszy ©Archwium

    Słowa, że to skandal, draństwo, że metody rodem z epoki Stalina i Breżniewa, komentarza nie wyczerpują.
    Przyszli nocą. I tablicę podmienili. Czyli kłamstwa katyńskiego ciąg dalszy

    Przyszli nocą. I tablicę podmienili. Czyli kłamstwa katyńskiego ciąg dalszy ©Archwium

    Bez ludobójstwa i Katynia

    Oto na chwilę przed oficjalnymi uroczystościami w Smoleńsku, w których udział wzięły żony polskiego i rosyjskiego prezydenta, smoleńscy urzędnicy zdjęli tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy. W miejsce polskiej, powieszonej z inicjatywy przedstawicieli Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, przymocowali nową. Z inną treścią.


    Porównujemy oba teksty. W polskim było napisane, że 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele zginęło w drodze na uroczystości 70. rocznicy sowieckiej zbrodni ludobójstwa, dokonanej na polskich oficerach w 1940 roku. Był też krzyż i nazwa fundatorów.

    W rosyjskim tekście wycięto informację o celu podróży oficjalnej delegacji, nie ma słowa "ludobójstwo" i "Katyń", nie wiadomo, kto ją powiesił. Krzyża też nie ma.

    Co robili urzędnicy MSZ?

    Rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przyznaje, że Rosjanie od jesieni 2010 r. informowali, iż tablica im nie odpowiada. Że nie zgadzają się z jej "formą, położeniem i kształtem". MSZ chciało, by nic nie zmieniać aż do rozstrzygnięcia kwestii, jak ofiary smoleńskiej katastrofy, na miejscu tragedii, mają być upamiętnione.


    Jedno trzeba podkreślić - mogło się Rosjanom nie podobać, że tablicę zawieszono bez formalnej zgody. A treść? Niewątpliwie wyryte na granitowej tablicy słowa były bardzo "obrazoburcze". Jaki Katyń, jakie ludobójstwo dokonane na polskich oficerach? Tak, tego Rosjanie przełknąć nie mogli!

    Co chciał powiedzieć prezydent Kaczyński?

    Gdyby nie tragicznie zakończony lot z 10 kwietnia 2010 r., na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu polski prezydent miał powiedzieć (fragment z przygotowanych tez wystąpienia śp. Lecha Kaczyńskiego):


    "To było 70 lat temu. Zabijano ich wcześniej skrępowanych strzałem w tył głowy. Tak, by krwi było mało. Później, ciągle z orłami na guzikach mundurów, kładziono w głębokich dołach. Tu, w Katyniu, takich śmierci było cztery tysiące czterysta. W Katyniu, Charkowie, Twerze, w Kijowie, Chersoniu oraz w Mińsku - razem 21768.


    Wszystkie te zbrodnie popełnione w kilku miejscach nazywamy symbolicznie Zbrodnią Katyńską. Łączy je obywatelstwo ofiar i ta sama decyzja tych samych sprawców.
    Zbrodni dokonano z woli Stalina, na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego: Biura Politycznego WKP(b). Decyzja zapada 5 marca 1940, na wniosek Ławrentija Berii: rozstrzelać! W uzasadnieniu wniosku czytamy: to "zatwardziali, nie rokujący poprawy wrogowie władzy sowieckiej".


    Tych ludzi zgładzono bez procesów i wyroków. Zostali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata. Czym jest śmierć dziesiątków tysięcy osób obywateli Rzeczpospolitej bez sądu? Jeśli to nie jest ludobójstwo, to co nim jest? "

    Zbrodnia zapisana na konto Niemców

    Kiedy w 1945 r. przed Trybunałem w Norymberdze toczył się proces przeciwko niemieckim zbrodniarzom wojennym do listy popełnionych przez nich okropności Sowieci dopisali mord w Katyniu. Wtedy w prawie międzynarodowym funkcjonowało już pojęcie zbrodni ludobójstwa. I za taką Rosjanie uznali właśnie rzeź niewinnych polskich oficerów w katyńskim lesie.

    Wiadomo, że Niemcy nie zostali oskarżeni o rozstrzelanie polskich jeńców. Bo przy tysiącach mordów, tego akurat nie popełnili.


    Sowieci zdają sobie sprawę, jakie są prawne konsekwencje uznania zbrodni katyńskiej za ludobójstwo. I dlatego bronią się przed taką klasyfikacją, popełniając takie - jak zamiana tablic - niegodziwości. I zrobią wszystko, aby było po ich myśli. Robili to zresztą przez pół wieku - począwszy od lata 1943 r. - kiedy tylko zajęli Smoleńsk. Ekshumowali zwłoki i podrzucali do kieszeni polskich ofiar radzieckie gazety... z roku 1941. Tak by przekonać Zachód, iż zbrodni dokonali Niemcy.


    Lista sowieckich fałszerstw i zbrodni (jednego z naocznych świadków Iwana Kriwozercowa znaleziono powieszonego w Anglii w 1947 r.) to temat na opasłą publikację.

    Zlekceważyli pomruki

    Wracając do tablicy. Winą za to, co się stało, ponoszą także urzędnicy MSZ, którzy zlekceważyli "pomruki rosyjskiego niedźwiedzia". Mogli próbować ustalić treść i zalegalizować obecność tablicy, którą spontanicznie zawieszono z inicjatywy bliskich ofiar. Co zrobili w tej sprawie? Nic! Czy dlatego, by nie jątrzyć w dobrze - zdaniem premiera Tuska - rozwijających się stosunkach polsko-rosyjskich?

    I stało się to, co się stało. Smoleńscy urzędnicy, nie bez porozumienia z Moskwą, napisali na tablicy własną historię. Tym samym pokazali nam, gdzie jest nasze miejsce.


    Co zrobi w poniedziałek prezydent Bronisław Komorowski, który wybiera się do Smoleńska i Katynia?








    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (18)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (18) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo